
RZESZÓW, PODKARPACIE. Służby ratunkowe mają problem z dojazdem do miejsca wypadku, a kilka minut opóźnienia karetki może kosztować ludzkie życie.
– Jedni, słysząc karetkę, przyśpieszają, inni się zatrzymują, jeszcze inni wykonują nerwowe ruchy czasami skręcając wprost pod karetkę. Często musimy kluczyć między wysepkami, wjeżdżać na pasy zieleni, czasem jechać pod prąd. Słowem – adrenaliny nam nie brakuje, szczególnie gdy poruszamy się po wąskich, a zatłoczonych ulicach – mówi Tomasz Pelc, ratownik medyczny z Jarosławia. Dlatego też ratownicy zwracają się do kierowców z apelem.
Ratownik dodaje jednak, że coraz więcej kierowców stara się ustąpić miejsca pojazdom uprzywilejowanym i robi to coraz skuteczniej i bardziej prawidłowo. Dzięki temu karetka może skrócić czas dotarcia do poszkodowanych nawet o 8 minut. A to daje szansę na przeżycie dla osoby poszkodowanej w wypadku.
Wciąż jednak z kulturą jazdy w naszym kraju jest słabo. Dlatego ratownicy apelują, aby kierowcy tworzyli na drodze tzw. korytarz życia. To nic innego jak pozostawione miejsce dla pojazdów ratunkowych poruszających się w korku, między stojącymi samochodami. Jak go utworzyć? Jeśli widzimy, że droga zaczyna się korkować – zjeżdżamy na bok pasa. W przypadku, gdy droga ma co najmniej dwa pasy, kierowcy na lewym zjeżdżają zawsze na lewo, kierowcy na pozostałych pasach – na prawo. W ten sposób tworzy się szeroki pas, którym służby ratunkowe mogą dojechać do poszkodowanych.
Pierwsze korytarze życia zaczęto stosować jeszcze w latach 80. W Niemczech, Austrii, Czechach, Szwajcarii, na Węgrzech i Słowenii mają dzisiaj formę prawną. Za brak ich stosowania grożą wysokie mandaty. Np. w Niemczech za niezostawienie miejsca karetce można zapłacić ok. 700 euro, a za jazdę takim korytarzem cywilnym samochodem ponad 3 tys. euro.
Anna Moraniec



6 Responses to "Ratownicy apelują: – Kierowcy, twórzcie korytarz życia"