
KROSNO. Trafili na przymusową, 7-dniową kwarantannę z powodu kontaktu z pacjentem zarażonym koronawirusem.
– Dostałem właśnie telefon z sanepidu, że wynik testu jest ujemy. Wracam do pracy! – oznajmił w poniedziałek rano Super Nowościom uradowany Dawid Boruta, ratownik medyczny z Krosna. – Moi koledzy również są zdrowi – potwierdził.
Czterech ratowników przez ostatnie 7 dni w olbrzymich nerwach wyczekiwało wyników testu na koronawirusa. A wszystko to przez kłamstwo osób, które wezwały ich na pomoc choremu. – Jak dobrze, że tak to się dla nas skończyło – dodaje z ulgą Dawid. – Tyle że następnym razem możemy nie mieć już tyle szczęścia… Dlatego prosimy – nie kłamcie ratowników!
Dawid Boruta jest bohaterem naszego artykułu sprzed 5 dni (jego historię opisaliśmy w czwartek, 2 kwietnia). Razem z trzema kolegami z pracy trafił na przymusową, 7-dniową kwarantannę z powodu kontaktu z pacjentem zarażonym koronawirusem. Nie wiedzieli, że człowiek, do którego jadą, może być zakażony, bo zostali okłamani. Najbliżsi chorego zataili, że ten ma wysoką gorączkę i objawy mogące wskazywać na wirusa. Dlatego ratownicy nie założyli specjalnego kombinezonu, który chroniłby ich przed zarażeniem. Gdy test na obecność koronawirusa, który wykonano u pacjenta tuż po przewiezieniu go do szpitala dał wynik pozytywny, wszyscy trafili do izolacji. Od tego czasu minął tydzień.
– Dwóch z nas wróciło do pracy już w niedzielę, ja z kolegą wracamy niebawem – mówi nam, nie kryjąc ulgi Dawid Boruta. – Mam nadzieję, że inni ratownicy nie będą musieli przeżywać tego, co my i w ogóle jak najmniej zespołów ratowniczych trafi na kwarantannę. Miałem naprawdę dużo szczęścia w tym nieszczęściu, ale proszę wszystkich: nie kłamcie nas, bo następnym razem tego szczęścia może nam zabraknąć. A gdy tak się stanie, to zabraknie też rąk do ratowania waszego zdrowia i życia! – apeluje.
ksz


