
SANOK. Szpital Specjalistyczny dysponuje aparatem (angiografem) udrażniającym zamknięte przez miażdżycę naczynia.
Angiograf to urządzenie do badania i leczenia naczyń krwionośnych znajdujących się w każdej części organizmu, w kończynach, w jamie brzusznej (tętnice trzewne, tętnice nerkowe), ale także w głowie (zatkanie tętnicy prowadzącej krew do mózgu może doprowadzić do udaru). Jeżeli uda się ją w porę udrożnić, ryzyko to jest mniejsze, a skutki ewentualnego udaru mniej uciążliwe dla chorego.
Zabieg wykonuje się poprzez nakłucie naczynia i wprowadzenie w chore miejsce balonu służącego do poszerzania tętnicy lub żyły, stentu umożliwiającego prawidłowy przepływ krwi, a także leku pozostawianego wewnątrz naczynia. Do udrażniania może służyć np. laser, lub system wierteł mechanicznie usuwających miażdżycę. – Oczywiście można takie zabiegi wykonywać operacyjnie, jednak zastosowanie angiografu pozwala uniknąć znieczulenia ogólnego oraz skutkuje mniejszą ilością powikłań – mówi Wojciech Skibiński, ordynator oddziału chirurgii naczyniowej Szpitala Specjalistycznego w Sanoku.
Zainwestowali, by efektywnie leczyć
Dzięki nowej aparaturze oraz przede wszystkim pracy specjalistów, sanocka placówka staje się ośrodkiem specjalizującym się w chirurgii wewnątrznaczyniowej. Zabiegi wykonywane są od miesiąca. Zapotrzebowanie na nie jest ogromne. Jak szacują specjaliści, tylko w pierwszym roku skorzysta z nich ok. 400 osób.
Do pełni szczęścia potrzebne jest jeszcze urządzenie do usuwania zatorów i zakrzepów z żył i tętnic, a szczególnie zatorów płucnych. W zeszłym roku w Sanoku zdiagnozowano 34 przypadki zatorowości płucnej u osób, które zgłosiły się na badania. Taki aparat to koszt ok. 100 tys. zł, ale z jego pomocą leczenie jest o wiele bardziej efektywne. Sanocki szpital szuka źródła sfinansowania tego zakupu.
Anna Moraniec


