
I LIGA. GKS Tychy przybywają do Mielca z nowym trenerem Jurijem Szatałowem. Trzeba uważać.
– Marzeniem jest zdobycie przez Stal 3 punktów – napisaliśmy w Super Nowościach przed meczami przy Solskiego z Miedzią, Zagłębiem i GKS-em Tychy. Pomyliliśmy się okrutnie i z nieskrywaną satysfakcją posypujemy głowy popiołem. Jeśli mielczanie pójdą za ciosem i odniosą trzecie zwycięstwo, będą mieć 20 punktów i niewykluczone, że na dobre czmychną ze strefy spadkowej. O spokojniejszą zimę trzeba powalczyć z innym beniaminkiem, który do Mielca przyjedzie z nowym trenerem.
To 53-letni Jurij Szatałow. Rosjanin mieszkający prawie 16 lat na Ukrainie, który jednak zrzekł się ukraińskiego paszportu. Ma za to polskie obywatelstwo. Przybył do naszego kraju na początku lat 90. Grał m.in. w Warcie Poznań i Amice Wronki, gdzie zaczął swoją przygodę z trenerką. Pracował z piłkarzami Zawiszy, Cracovii, Jagiellonii, Polonii Bytom i Górnika Łęczna, z którymi awansował do ekstraklasy. Na początku swojej drogi miał okazję podglądać zajęcia prowadzone przez legendarnego Walerego Łobanowskiego. – Wziąłem od niego dyscyplinę taktyczną i matematykę. Bo piłka to układanka: odległości między zawodnikami, szybkość piłki – tłumaczył na łamach „Przeglądu Sportowego”. Wywiady z Szatałowem nigdy nie są nudne, bo Rosjanin nie bawi się w dyplomatę. Oto dwa przykłady:
– Ukraina? To bandycki kraj!
– Staram się nie wchodzić w czyjeś życie prywatne, chyba, że sam poprosi o pomoc. Co robię, gdy sąsiad bije żonę w domu? Nie moja sprawa. Skoro żona daje się bić i nie zgłasza się na policję, znaczy, że to lubi.
Szatałow zastąpił w Tychach Kamila Kieresia i ogłosił, że w pierwszej kolejności musi popracować nad mentalnością zawodników. Podpisał prawie 2-letni kontrakt. – Ma jasno określone cele: utrzymanie w pierwszej lidze, dalsze wprowadzanie do drużyny młodzieży i budowanie zespołu gotowego do walki o ekstraklasę – zdradził prezes tyskiej spółki, Grzegorz Bednarski.
GKS jest w dołku – po czterech przegranych meczach zleciał na 16. miejsce. Stalowcy znajdują się na przeciwległym biegunie. Właśnie złapali wiatr w żagle, w ubiegłą niedzielę po najlepszym spotkaniu od lat odesłali z kwitkiem lidera z Sosnowca. – To już przeszłość – trener biało-niebieskich Zbigniew Smółka stawia wszystkich do pionu – Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz, a przed nami kolejne niełatwe zadanie. W Tychach zaszły zmiany, a wiadomo, że jak pojawia się nowa miotła, to drużynie przybywa sił i motywacji.
STAL MIELEC – GKS TYCHY
Sobota, godz. 16
Tomasz Szeliga


