Raz ucieka niedA?wiedA?, raz leA�niczy!

KAZIMIERZ NA�A�KA z Bukowca, leA�niczy NadleA�nictwa BaligrA?d (LeA�nictwo Polanki). Pasjonat przyrody i autor unikalnych filmA?w oraz zdjA�A�, na ktA?rych uwiecznia dzikie zwierzA�ta m.in. niedA?wiedzie, wilki, rysie, A?ubry czy A?biki. Razem z leA�nikiem Marcinem ScelinA� zaA�oA?yli niezwykle popularny fan page NadleA�nictwa BaligrA?d. Z nim takA?e wspA?A�prowadziA� program TVP a�zLas bliA?ej nasa�?. Fot. Kazimierz NA?A?ka, Roman Pasionek, Marcin JeA?owski
KAZIMIERZ NA�A�KA z Bukowca, leA�niczy NadleA�nictwa BaligrA?d (LeA�nictwo Polanki). Pasjonat przyrody i autor unikalnych filmA?w oraz zdjA�A�, na ktA?rych uwiecznia dzikie zwierzA�ta m.in. niedA?wiedzie, wilki, rysie, A?ubry czy A?biki. Razem z leA�nikiem Marcinem ScelinA� zaA�oA?yli niezwykle popularny fan page NadleA�nictwa BaligrA?d. Z nim takA?e wspA?A�prowadziA� program TVP a�zLas bliA?ej nasa�?.

Rozmowa z Kazimierzem NA?A?kA�, leA�niczym z NadleA�nictwa BaligrA?d.

– Wataha wilkA?w atakujA�ca niedA?wiedzicA� z mA�odymi to obraz, ktA?ry niedawno zawojowaA� niemal wszystkie media. Nie tylko pan to nagraA�, ale i uratowaA� bieszczadzkie miA�ki…
– To byA�o dzieA� przed WigiliA�. ZupeA�nie spontaniczne wyjA�cie do lasu, jakich wiele. MiaA�em wolne od pracy. ChciaA�em sprawdziA� jednA� z fotopuA�apek, ktA?rymi podglA�damy A?ycie zwierzA�t. StojA� sobie gdzieA� w lesie nad urwiskiem i nagle siA� zaczA�A�o… Dla mnie byA�a to sytuacja niespotykana, wrA�cz z kosmosu, a przy tym niesamowity zbieg okolicznoA�ci.

– Nie baA� siA� pan zostaA� na miejscu?
– BaA�em siA� okrutnie. Sam filmik zresztA� nie oddaje caA�ej sytuacji, ktA?ra siA� tam rozgrywaA�a. Nie widaA� wszystkich wilkA?w – tylko tA� czA�A�A� watahy, bezpoA�rednio zajA�tA� organizacjA� ataku. Z tego co mi siA� udaA�o zobaczyA� w tym strachu, znalazA�o siA� tam ponad 20 sztuk. ByA�y wilki zajA�te akcjA� i tzw. obserwatorzy, ktA?rzy – widziaA�em, A?e stojA� gdzieA� dookoA�a mnie.

– MiaA� pan przy sobie broA�?
– Nie. Tylko aparat.

– Mimo to miaA� Pan odwagA� krzyknA�A� kilka razy: a�zZostaw!!!a�?
– MiaA�em odwagA�, choA� wciA�A? siA� zastanawiam, jak wA�A�czyA�em nagrywanie. Przy innych spotkaniach np. z wilkami, czA�sto w adrenalinie nie udawaA�o mi siA� nacisnA�A� odpowiedniego przycisku. Natomiast tu mi ta sztuka wyszA�a i nawet rA�ce mi siA� bardzo nie trzA�sA�y. CaA�y czas czekaA�em, co bA�dzie dalej. MyA�laA�em, A?e niedA?wiedzie jednak pobiegnA� gdzieA� w stronA� gawry, dziwiA�o mnie, A?e nie uciekaA�y na drzewa – przecieA? piA�knie siA� wspinajA�. ZaskoczyA�o mnie teA?, A?e te maA�e niedA?wiadki przybiegA�y do mnie, pod skaA�A�. ByA�y na odlegA�oA�A� 4 krokA?w – widziaA�em pode mnA� tylko ich uszy. ObawiaA�em siA�, A?e wilki zaatakujA� niedA?wiedzicA�. ZaczA�A�y jA� okrA�A?aA�. Do mA�odych skradaA�y siA� inne osobniki. Nie byA�em przygotowany na widok takiej walki, tym bardziej A?e jestem uczuciowo zwiA�zany z tymi niedA?wiedziami. Nie chciaA�em patrzeA� na ich A�mierA�. Znam tA� matkA� kilkanaA�cie lat, wiem gdzie siA� urodziA�a, kiedy… PomyA�laA�em: a�zmuszA� krzyknA�A�!a�?.

– I tak Pan zrobiA�!
– To byA� totalny impuls, ale uwaA?am, A?e jeA�li powtA?rzyA�aby siA� ta sytuacja, to jeszcze raz bym krzyknA�A�. Nawet gA�oA�niej! Moim zdaniem, trzeba byA�o tak postA�piA�, choA� wiem, A?e przyroda teA? ma swoje prawa. Jednak taki mam charakter. Czy to siA� komuA� podoba, czy nie…

– WidaA�, A?e jest Pan bardzo przywiA�zany do swoich miA�kA?w.
– Tak. MajA� nawet imiona. Matka zaatakowana przez wilki to Aga. DwA?jkA�, ktA?ra z niA� byA�a, urodziA�a poprzedniej zimy. MA�odzieA? nazwaliA�my: Grzesiu i Lesiu, choA� – powiem szczerze, pA�ci nie znamy.

– Jak udaje siA� rozrA?A?niA� te niedA?wiedzie?
– JesteA�my w stanie je rozpoznawaA�, bo kaA?dy z nich jest inny. Tak jak ludzie. Jeden jest A�adniejszy, inny brzydszy. Jeden grubszy, inny chudszy. MoA?emy przyjrzeA� siA� niedA?wiedziom, poniewaA? bardzo blisko podchodzA� pod fotopuA�apki. W sumie, na terenie mojego nieduA?ego leA�nictwa Polanki, czyli na 1500 hektarach, udaA�o nam siA� nagraA� w ciA�gu roku 18 rA?A?nych osobnikA?w.

– SkA�d pomysA�y na imiona?
– Imiona nadawane sA� przypadkowo. PojawiA� siA� np. miA� z charakterystycznA� brodA� – zupeA�nie niepodobny do innych. NazwaliA�my go Broda. Innego ochrzciA�em Borysek. Kolejnego MaciuA�… PotA�A?ny samiec otrzymaA� imiA� Tata. Jest bardzo ostroA?ny, prowadzi samotniczy tryb A?ycia. Nawet na fotopuA�apkach nagrywa siA� nam zaledwie 2 razy w roku.

– Jak czA�sto spotyka pan a�zmiA�kia�? na A?ywo?
– 3 – 4 razy w miesiA�cu to taka norma. Kiedy siA� jest w lesie kilkaset dni w roku, kilkadziesiA�t spotkaA� musi byA�. One tu A?yjA�.

– W jakich sytuacjach udaje siA� je nagrywaA�?
– Mam np. filmiki, jak matka uczy maA�e wspinaA� siA� po drzewach. Uczy polowaA� na nornice. Rozgrzebuje sprA?chniaA�e pniaki, a gdy nornice wychodzA�, ona biega udajA�c, A?e chce je zA�apaA�. Uczy nieporadne maluchy chodzenia, utrzymywania rA?wnowagi. One spadajA�, robiA� fikoA�kia�� Mamy nawet nagranie, jak niedA?wiedzica karmi piersiA�.

– Jaka jest a�zbezpiecznaa�? odlegA�oA�A� przy uwiecznianiu takich sytuacji? NiedA?wiedzie majA� przecieA? znakomity wA�ch…
– To zaleA?y od aktualnej sytuacji. Czasem siA� zastanawiam, czy nie przekroczyA�em juA? granicy ostroA?noA�ci. Gdy siA� uda zauwaA?yA� niedA?wiedzia duA?o wczeA�niej, mam pewien komfort. Kiedy jest zajA�ty A?erowaniem, coA� tam wygrzebuje, moA?na sobie pozwoliA� na te 30 metrA?w. Raz prA?bowaA�em podejA�A� na 15 i mnie pogoniA�.

– MusiaA�o byA� groA?niea��
– WydawaA�o mi siA�, A?e jest mocno zaaferowany tym, co robi. Raz odwrA?ciA� gA�owA� w mojA� stronA�, wymieniliA�my spojrzenia i poczuA�em w sercu, jak gdyby akceptacjA�. PomyA�laA�em, A?e podejdA� jeszcze do kolejnej jodA�y i nawet nie spostrzegA�em siA�, kiedy ruszyA�. Od razu. Bez ostrzeA?enia. Na szczA�A�cie do samochodu miaA�em 35 krokA?w, ktA?re trzeba przyznaA�, zrobiA�y siA� dla mnie wtedy, jak kilometry. CzA�owiek biegnie w takiej chwili, widzi samochA?d, myA�li czy drzwi siA� otworzA�, czy zdA�A?y wskoczyA�. A moA?e niedA?wiedA? skoczy na maskA�, bA�dzie wyrywaA� uszczelki, rozbije szyby… Gdy wskoczyA�em do auta, ktA?ry staA� za takim uskokiem, przez chwilA� zniknA�A�em mu z pola widzenia. NiedA?wiedA? przybiegA�, stanA�A� na 2 A�apy i zaczA�A� zaglA�daA�, bo mu nagle zginA�A�em. Nie skojarzyA�, A?e schroniA�em siA� w aucie. Wtedy naprawdA� siA� baA�em! Co ciekawe, to wszystko udaA�o siA� nagraA�.

– Czyli przy takim spotkaniu, metoda a�znogi za pasa�? najlepiej siA� sprawdza?
– Ja z przymruA?eniem oka czytam wskazA?wki ekspertA?w, ktA?rzy piszA�, A?e najlepiej poA�oA?yA� siA� brzuchem do ziemi, zasA�oniA� gA�owA� rA�koma i czekaA�. MyA�lA�, A?e metoda wycofania siA�, jednak lepiej siA� sprawdza. CzA�owiek nie jest na tyle odpornA� istotA�, A?e bA�dzie wykonywaA� instruktaA?, zgodnie z ktA?rym da siA� gryA?A� po plecach. Po prostu wA�A�cza siA� nam automatyzm. ChociaA? przy moim pierwszym spotkaniu z niedA?wiedziem byA�o trochA� inaczej…

– Czyli jak?
– To byA�o ponad 30 lat temu. NiedA?wiedzi byA�o wtedy naprawdA� maA�o. Spotkanie ich tropA?w raz w roku byA�o wydarzeniem, ktA?re sobie podawano pocztA� pantoflowA�. W 1985 r. szedA�em sobie drogA�, przy ktA?rej rosA�y maliny. Nagle zza zakrA�tu wyA�ania mi siA� niedA?wiedA?. StanA�A� na dwie A�apy ia�� obgryza maliny. Powiem szczerze: wtedy automatyzm, o ktA?rym mA?wiA�em, nie zadziaA�aA�. ChciaA�em uciekaA�, a nie byA�em w stanie ruszyA� nogA�. Serce podeszA�o mi do gardA�a. SA�yszaA�em tylko jego pulsowanie. Wszystko we mnie zastygA�o. Na szczA�A�cie sam niedA?wiedA? nie byA� mnA� zainteresowany. PopatrzyA� kilka razy i spokojnie A?erowaA�. ZaczA�A�em siA� powoli wycofywaA�, caA�y czas majA�c go na oku. W koA�cu mi zniknA�A�. Nie wiem jak dotarA�em do leA�niczA?wki w Polankach, w ktA?rej wtedy mieszkaA�em – a byA�o to jakieA� 1,5 km dalej. W ogA?le nie pamiA�tam tej drogi. Po tym spotkaniu dA�ugo nie mogA�em dojA�A� do siebie. Do nastA�pnego doszA�o dopiero po kilkunastu latach, kiedy juA? niedA?wiedzi zrobiA�o siA� u nas duA?o, a nawet bardzo duA?o.

– Czy moA?na przyzwyczaiA� siA� do takich spotkaA�?
– Zawsze serce bije wtedy szybciej, tym bardziej A?e za kaA?dym razem jest jakaA� inna sytuacja: inna odlegA�oA�A�, inny rewir, warunki terenowe. Inna odlegA�oA�A� od samochodu, od drogi, a nawet od zwykA�ego drzewa, na ktA?re by siA� chciaA�o uciec – choA� wiadomo, A?e to nic nie daje. KaA?de spotkanie wyzwala cholernA� adrenalinA� i strach.

– W pana leA�nictwie jest 18 a�zmiA�kA?wa�?. A ile tych drapieA?nikA?w A?yje w naszych Bieszczadach?
– Media opierajA� siA� najczA�A�ciej na danych naukowcA?w, my – na swoich, terenowych. Te szacunki siA� jednak mocno rozjeA?dA?ajA�. Naukowcy stanA�li na liczbie 80 sztuk, kroA�nieA�skie Lasy PaA�stwowe mA?wiA� o 100 – 120. Ja uwaA?am, A?e 150 niedA?wiedzi to jest liczba minimalna, od ktA?rej powinniA�my zaczynaA�.

– No wA�aA�nie. MA?wi siA� A?e szansa na spotkanie niedA?wiedzia, czy wilka to jak wygrana w totka. Teraz chyba coA� siA� w tej kwestii zmienia, bo zwierzA�ta coraz czA�A�ciej zaglA�dajA� w okolice zabudowaA�a��
– Na pewno zwierzA�t zdecydowanie przybywa. Skoro jest ich wiA�cej, zajmujA� szersze areaA�y i sA� czA�A�ciej widziane. GdzieA� te drogi siA� przecinajA�. Wiadomo, jeA�li taki niedA?wiedA? znajdzie coA� ciekawego do jedzenia np. w niezabezpieczonych A�mieciach, to bA�dzie tam grzebaA�. I niestety bA�dzie to coraz czA�stsze. KiedyA�, gdy siA� oglA�daA�o filmiki z Zakopanego, z Tatr na ktA?rych miA�ki rozwalaA�y A�mietniki czy wchodziA�y na posesjA�, nawet do gA�owy by nam nie przyszA�o, A?e kiedyA� ten problem przyjdzie i do nas. KaA?de A�rodowisko ma jakA�A� pojemnoA�A�. Trzeba siA� nauczyA� z tym A?yA�, choA� ciA�A?ko przewidzieA� jak to siA� rozwinie.

– Czy na szlakach teA? jest siA� czego baA�?
– UwaA?am, A?e nasze szlaki turystyczne sA� bezpieczne. ZgA�aszano pojedyncze przypadki, gdy np. ktoA� zauwaA?yA� niedA?wiedzia. PrzewaA?nie te zwierzA�ta po prostu umykajA�. Z mojego doA�wiadczenia wynika, A?e na 10 spotkaA�, 8 – to paniczna ucieczka niedA?wiedzia. Znika z oczu bardzo szybko. Natomiast te 2 spotkania to interakcja, ktA?ra zachodzi. Raz ucieka niedA?wiedA?, raz leA�niczy.

– NiedA?wiedzie coraz czA�A�ciej moA?na teA? spotkaA� w zimie. Czemu nie A�piA�?
– To nie jest tak, A?e zawsze gdy przychodziA�a zima niedA?wiedzie nagle przepadaA�y, bo szA�y spaA�. Nie wiem, skA�d siA� wziA�A�o takie przekonanie. Od kiedy tu jestem – a bywaA�y zimy nawet po kilkadziesiA�t stopni mrozu, spotykaliA�my tropy niedA?wiedzi. Obecnie panuje przekonanie, A?e nie ma zimy, wiA�c i miA�kom coA� siA� przestawiA�o i przestaA�y spaA�. Jedne A�piA�, inne nie. Na sto procent moA?emy byA� pewni, A?e zapadajA� w sen, czy kryjA� siA� w gawrach matki, ktA?re wydajA� teraz, w styczniu mA�ode. Inne niedA?wiedzie szwendajA� siA� po lesie. Nie jest im zimno. MogA� zasypiaA�, gdy majA� ograniczony dostA�p do poA?ywienia. Nie tracA� w ten sposA?b energii na szukanie. Jednak zwierzA�ta te potrafiA� w ciA�gu dnia przemierzyA� ogromne obszary, wiA�c zawsze cos znajdA� do jedzenia. WygrzebiA� coA� ze starych pni, znajdA� jakieA� korzonki. CzA�sto zaglA�dajA� teA? na karmniska dla A?ubrA?w, gdzie sA� buraki, kukurydza czy inna pasza. Tak siA� skA�ada, A?e niedA?wiedzie teA? to uwielbiajA�, a nikt im nie zabroni siA� czA�stowaA�. Dlatego teA? majA� siA� bardzo dobrze, co teA? pokazujA� najnowsze zdjA�cia z fotopuA�aek.

– Na unikalnych zdjA�ciach i filmikach, ktA?rymi siA� pan dzieli sA� teA? wilkia��
– Te zaskoczyA�y mnie tym, A?e przychodzA� np. do sadu i… jedzA� jabA�ka. Okazuje siA� jednak, A?e to jest caA�kiem normalne, bo nie samym miA�sem wilk A?yje.

– Ich teA? jest coraz wiA�cej w Bieszczadach, jest szansa spotkania. Pan przegoniA� watahA� krzykiem… To dziaA�a?
– ZadziaA�aA�o wtedy na wszystkie wilki poza jednym. Chyba na filmiku widaA�, A?e stoi on i patrzy za uciekajA�ca niedA?wiedzicA�. ZresztA� nagraA�em pA?A?niej jeszcze ciA�g dalszy, jak ten wilk szedA� w moim kierunku. MyA�lA� A?e byA� to dowA?dca watahy, ktA?ry do koA�ca staA� na posterunku. Pewnie rozmyA�laA� nad tym, co siA� w ogA?le staA�o.

– ZawA?d leA�nika w teorii wydaje siA� przyjemnym zajA�ciem. W praktyce chyba tak nie jesta��
– No cA?A?, praca leA�nika to nie jest chodzenie i podglA�danie zwierzyny a�� to jest zupeA�nie przy okazji. NaszA� dziaA�alnoA�ciA� podstawowA� jest prowadzenie gospodarki: pozyskanie drewna, zrywka, wywA?z, sprzedaA?, zalesienia, odnowienia, pielA�gnacje upraw, masa przerA?A?nych spraw. Wszystko w lesie. StA�d pasjA� podglA�dania przyrody w pracy i poza pracA�, to na 10 leA�nikA?w ma moA?e dwA?ch w naszej okolicy. Jak siA� obcuje z lasem 8, 12 czy 16 godzin dziennie, to niektA?rym nie chce siA� iA�A� na niedzielny spacer wA�rA?d drzew. Mnie jednak nie draA?ni, gdy wracam do domu i A?ona, czy cA?rka z wnuczkiem proponujA�: a�zdziadziu, choA� pojedziemy do lasua�?.

A co do niebezpieczeA�stwa�� SA� leA�nicy, ktA?rzy panicznie bojA� siA� niedA?wiedzi. Utrudnia im to pracA�, podczas ktA?rej czasem trzeba chodziA� samemu kilka godzin po lesie. Nie wypada krzyczeA�, bo dziwnie by to wyglA�daA�o. Znam jednak leA�nikA?w, ktA?rzy sobie pokrzykujA� albo noszA� gwizdaA�ki, piszczaA�ki.

– A Pan?
– Ja o tym nie myA�lA�. WaA?ne by lubiA�, co siA� robi. Nawet gdy widzA� tropy czy oddalajA�cego siA� miA�ka, to staram siA� robiA� swoje. Raz mi siA� zdarzyA�o, A?e jak na dA�uA?szy czas zostawiA�em w lesie plecak, to pA?A?niej znalazA�em go poszarpany. NiedA?wiedzie sA� ciekawskie, szczegA?lnie te mA�ode.

– MoA?na powiedzieA�, A?e jest Pan jest leA�nikiem XXI wieku, bo oprA?cz pracy w terenie, przybliA?a pan tajemnice bieszczadzkich lasA?w takA?e w Internecie…
– Fan page NadleA�nictwa BaligrA?d ma juA? chyba 5 lat. ByA� to autorski pomysA� Marcina Sceliny. UdaA�o nam siA� zdobyA� najwiA�kszA� popularnoA�A� w caA�ych a�zlasacha�?, choA� kosztuje nas to jednak bardzo duA?o pracy. Robimy to zupeA�nie spoA�ecznie, nie majA�c za to A?adnych przywilejA?w, ani mniej naszej staA�ej roboty. Mamy jednak dobrego szefa, ktA?ry nam ufa, nie robi cenzury, nie ocenia postA?w. Udaje nam siA� tworzyA� lekki przekaz wiedzy o przyrodzie, bo pokazujemy ujA�cia z miejsc, w ktA?re zwykA�y turysta nie zachodzi.

– RzeczywiA�cie, zdjA�cia ktA?re ta publikujecie sA� unikalnea��
– Dlatego mam ogromny problem z fotografami zawodowymi, ktA?rzy nA�kajA� mnie okrutnie, A?eby pokazaA� im miejsca, gdzie spotkajA� zwierzA�ta, A?eby podprowadziA�a�� A ja nie chcA� tego robiA�. A?le bym siA� z tym czuA�. UwaA?am, A?e kaA?dy ma gA�owA� i intuicjA�, a jeA�li siA� jest przyrodnikiem a�� fotografem, to znalezienie wymarzonych ujA�A� to nie problem. DostaA�em teA? 3 oferty na sprzedaA? filmiku z watahA�: z USA, Anglii i Rosji. Nie jest mi to jednak do niczego potrzebne.

– PadajA� pewnie teA? pytania o sprzA�t, na ktA?rym Pan dziaA�aa��
– Gdyby mnie Pani teraz spytaA�a, jakiej marki mam aparat musiaA�bym wziA�A� do rA�ki i przeczytaA�. Jak mi ktoA� pisze z takim pytaniem, to drugim aparatem robiA� zdjA�cie tego pierwszego i wysyA�am. A jak widaA�, jest on skromny i niewielki.

– Rodzina nie boi siA� o Pana, widzA�c z kim pan a�zpracujea�? na co dzieA�?
– WczeA�niej nie informowaA�em, gdzie wychodzA�. Teraz, gdy tych miA�kA?w jest wiA�cej, to mniej wiA�cej mA?wiA�, w jakie rejony siA� udajA�. Nie zawsze jest tam zasiA�g, wiec nawet wezwanie pomocy nie byA�oby proste. TrochA� siA� wiA�c bojA�, czA�sto dzwoniA�, sprawdzajA� czy A?yjA�… Ale ja mam siA� dobrze!

RozmawiaA�a Aneta JamroA?y

2 Responses to "Raz ucieka niedA?wiedA?, raz leA�niczy!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.