
KOLBUSZOWA. Czy jeszcze kiedyś będą rodziły się tu dzieci?
Przez dekady na trzecim piętrze budynku Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej funkcjonowały oddziały ginekologiczno-położniczy i noworodkowy. Dziś ich już nie ma. Na nic zdały się tysiące podpisów, na nic protesty i manifestacje. Porodówkę zamknięto. Kobiety zmuszone są więc rodzić poza powiatem: najczęściej w Rzeszowie i Mielcu. Czy istnieje jeszcze jakakolwiek szansa na to, żeby porodówka wróciła do Kolbuszowej?
Zbigniew Strzelczyk, dyrektor Szpitala Powiatowego, nie jest w tej kwestii optymistą: – Wnioskowałem rok temu o likwidację tych oddziałów nie dlatego, że było zbyt dużo pacjentek, tylko dlatego, że było ich za mało. Aż ok. 70 proc. mieszkanek naszego powiatu rodziło dzieci poza Kolbuszową, dla kogo mieliśmy więc trzymać te oddziały? – pyta.
„Kobiety nie chcą rodzić w Kolbuszowej”
– Nie było sensu dalej utrzymywać tego stanu. W związku z tym stwierdziliśmy, że porodówkę zastąpi oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej, co też się stało. I jak się okazuje, na takie usługi jest duże zapotrzebowanie. Nie przypuszczam, żeby coś nagle się w tej kwestii zmieniło, i żeby kobiety poczuły chęć rodzenia w Kolbuszowej – ironizuje dyrektor szpitala.
A co się stało z kadrą porodówki? – Lekarze zawsze pracę znajdą. Aczkolwiek dwóch z nich zostało u nas i pracują w poradni K – odpowiada Strzelczyk. – Paniom położnym złożyłem propozycję załatwienia pracy w innych szpitalach. Każdemu chciałem pomóc. Kto chciał, to wykorzystał, a kto nie – sam sobie znalazł zatrudnienie. Część z pań została w naszym szpitalu, czyli 8 osób. Pracują w różnych profesjach, zazwyczaj jako pielęgniarki.
„Być może kiedyś, ale nie szybko”
– Chcę przypomnieć, że córki i żony tych, którzy najgłośniej protestowali rzekomo w obronie porodówki, rodziły w Rzeszowie – dodaje starosta Józef Kardyś. – Z 670 porodów z terenu powiatu, tylko 330 odbywało się w naszym szpitalu. Wychodził więc jeden poród dziennie. Finansowo to nie miało racji bytu. Jeżeli mieszkanki powiatu znowu będą chciały rodzić w Kolbuszowej, to porodówka może zaistnieć, ale ja w to nie wierzę – nie kryje.
– Likwidacja tych oddziałów z pewnością była bardzo trudną decyzją i to dla nas wszystkich – podkreśla kolbuszowski poseł Zbigniew Chmielowiec. – Pamiętam tę burzę, która w związku z tym przetoczyła się przez nasz szpital, przez całe miasto… Myślę jednak, że zdecydowana większość mieszkańców zrozumiała tę decyzję. Natomiast jeśliby doszłoby do tego, że będzie bum na dzieci w Kolbuszowej, to być może… kiedyś… ale nie szybko.
Paweł Galek



One Response to "Reaktywacja porodówki jest możliwa"