
ŻUŻEL. Najpóźniej do wtorku bracia Dawid i Wiktor Lampartowie mają dać odpowiedź czy zostają w Rzeszowie na kolejny sezon.
Wprawdzie z lekkim opóźnieniem ale wreszcie w tym tygodniu Ireneusz Nawrocki ma oficjalnie przejąć Speedway Stal Rzeszów S.A. – Nie wiem, dlaczego to wszystko tak długo trwa. Musimy szybko uporządkować wszystkie sprawy i zacząć działać, bo czasu nie ma za dużo – mówi inwestor, którego celem jest postawienie rzeszowskiego speedwaya na nogi. Negocjacje w sprawie przejęcia żużlowej spółki przez Ireneusza Nawrockiego trwają już od blisko miesiąca. – Jesteśmy umówieni już ze wszystkim, łącznie z przejęciem długu, który miał być trochę inny. Na początku miało go nie być wcale, potem w stosunku do zawodników w granicach 100 – 150 tys. zł, a teraz się okazuje, że jest to 700 tys. zł. Do tego dochodzą raty za zaciągnięty kredyt, tak więc te koszty cały czas rosną – wyjaśnia Ireneusz Nawrocki, którego w ostatnich dniach zirytowała wypowiedź Władysława Biernata, dyrektora Stali Rzeszów. – Kiedy usłyszałem o tym, kto ma być nowym prezesem (Marcin Janik, obecny kierownik Stali – przyp. red.), to zrobiło mi się słabo. Jeśli tylko otrzymam taką propozycję, to jestem gotowy. Mam wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia spółki. Pełniłem kiedyś funkcję prezesa w Kolejarzu Opole, a obecnie wyprowadzam piłkarską Stal na prostą – mówił cytowany przez sportowefakty.pl dyrektor Stali. – Wprawdzie później dzwonił do mnie prezes klubu i przekonywał, że pan Biernat trochę to wszystko skonfabulował, ale strasznie mnie to zdołowało. Powiem więcej, popsuło to mocno układy, jakie już mieliśmy w sprawie występów Stali w I lidze. Były na to wielkie szanse, ale niestety ta wypowiedź i ten artykuł zburzyły wszystkie plany. Można się zatem za przeproszeniem totalnie wkur…! – ubolewa Ireneusz Nawrocki.
Zostaje w Rzeszowie!
Pismo nosem wyczuły od razu inne ośrodki m.in. Kraków i Łódź, które miały nakłaniać Nawrockiego do zainwestowania w klub w jednym z tych miast. – Prezes Skrzydlewski chciał się ze mną pilnie spotkać, także inni, ale ja wszystkim powtarzam: Dajcie spokój, ja zostaję w Rzeszowie! Nigdy się nie cofam ze swoich deklaracji. Jak daję słowo, to jak bym potem wyglądał, gdybym go nie dotrzymał? – zastanawia się Nawrocki. Mimo, iż jeszcze nie jest on oficjalnie właścicielem rzeszowskiej spółki, rozmawiał już zawodnikami na temat przyszłorocznych kontraktów. Jak sam zapewnia, zdołał na tę chwilę przekonać do dalszej jazdy w Rzeszowie Josha Grajczonka, Nicka Morrisa i Nicklasa Porsinga. Wprawdzie Duńczyk na łamach „Przeglądu Sportowego” twierdzi, że nad Wisłokiem na pewno nie zostanie, jednak nie jest wykluczone, że to tylko próba z jego strony wynegocjonowania jeszcze lepszych warunków nowego kontraktu. – Co do Grajczonka, Morrisa i Porsinga to na tę chwilę mamy wszystko przyklepane – przekonuje Nawrocki. O tym, czy rzeczywiście tak będzie, przekonamy się między 1 a 14 listopada, kiedy to będzie można oficjalnie podpisywać kontrakty na przyszły rok.
Spłacić Lamparta
Na razie jednak Stal musi się wywiązać ze zobowiązań za sezon 2017, a tych jest całkiem sporo. – Co chwilę wyskakują jakieś trupy z szafy, w tym finansowe. Rozmawiałem bardzo długo z Dawidem Lampartem i powiem, że podziwiam chłopaka, bo robił takie wyniki, a nie podoba mi się to, że w stosunku do niego jest największe zadłużenie. Inni mieli płacone na bieżąco, bo wiadomo jak to jest z obcymi – zaszantażuje, że nie pojedzie i tyle. A Dawid za to, że jest uczciwy, że zawsze był na zawołanie, został tak potraktowany. Próbowałem zarówno Dawida, jak i Wiktora przekonać do dalszej jazdy w Stali w przyszłym sezonie. Mam z nimi taki układa, że najpóźniej do jutra się rozstrzygnie czy zostają w Stali czy nie. Są chętni, by zostać – zdradza Nawrocki. Braciom Lampartom, których interesy od paru dni reprezentuje Rafał Trojanowski, na tę chwilę ponoć najbliższej jest do Lublina. Nowy inwestor rzeszowskiej spółki widziałby w niej także miejsce właśnie dla „Trojana”. – Wiadomo, że Rafał nie może być cały czas w Rzeszowie. Tu na miejscu wszystkim zarządzał będzie Marcin Janik, który – i to pragnę jeszcze raz podkreślić – gdyby nie on, to bym w ogóle do Rzeszowa nie przyjechał, nie mówiąc już o przejęciu spółki. Co do Rafała, to miałem z nim dwa 4-godzinne spotkania. Mamy fajne pomysły. Chcę żeby zajął się marketingiem, wspomagał różne pomysły, nowinki – mówi Nawrocki.
I-ligowy skład w II lidze
Niewykluczone, że pierwszym owocem współpracy z „Trojanem”, będzie angaż do Stali Edwarda Mazura, który również znajduje się pod skrzydłami wychowanka „Żurawi”, a ostatni sezon spędził w Orle Łódź. – Mamy drużynę niesamowicie mocną, która z powodzeniem poradziłaby sobie w I lidze. Z mojego punktu widzenia, to jest takie troszeczkę wyrzucanie pieniędzy w błoto. Jednak nie powiem przecież Grajczonkowi, Morrisowi czy Lampartowi, żeby jechali za pół stawki w II lidze. Być może ze rok, dwa tak będzie, że pojadą oni za pół stawki tylko po to, żeby być blisko mnie, tak jak obecnie są moi pracownicy, którzy pójdą za mną w ogień. Na razie jednak jeszcze się nie znamy. Mamy mocny budżet na I ligę. Jesteśmy gotowi na jazdę w niej i wtedy byłoby wspaniale, ale może też tak być, że pojedziemy tym składem w II lidze – kończy przyszły właściciel Speedway Stali Rzeszów.
mj



8 Responses to "Reanimacja Stali"