
RZESZÓW. Chcąc dostać 12 zł dodatku energetycznego, trzeba będzie wpłacić opłatę skarbową – 10 zł.
Ok. 2900 osób pobiera w MOPS dodatek mieszkaniowy, teraz mogą starać się także o dodatek tzw. energetyczny. Ministerstwo Finansów nie przewidziało jednak zwolnienia ich z opłaty skarbowej.
– Słyszałam, że składając wniosek o ten nowy dodatek muszę zapłacić 10 zł opłaty skarbowej. Dodatek mieszkaniowy mam przyznany do końca marca, jest przyznawany na sześć miesięcy, więc żeby w ciągu roku dostać 136,34, muszę zapłacić 30 zł. A ile będzie kosztowało urzędowanie komisji przyznającej mi tę pomoc, tony zmarnowanego papieru i wysyłanie tych kilku złotych pocztą? To chory pomysł, wymyślony przez chorego człowieka – mówi Kazimiera z Rzeszowa.
O co w tym wszystkim chodzi? Od 1 stycznia 2014 r. osoba, której przyznano dodatek mieszkaniowy i która ma podpisaną umowę z przedsiębiorstwem energetycznym oraz mieszka w miejscu, gdzie jest ona dostarczana, będzie się mogła starać o dodatek energetyczny. Jego miesięczna wysokość (obowiązująca do 30 kwietnia 2014 r.) to 11,36 zł dla jednoosobowego gospodarstwa domowego, 15,77 zł – gdy liczy ono od dwóch do czterech osób i 18,93 zł – dla rodzin powyżej czterech osób.
Co istotne, taka pomoc może być przyznana maksymalnie na 6 miesięcy, potem trzeba złożyć nowy wniosek i znów uiścić opłatę. Wiąże się to z tym, że świadczenie energetyczne przysługuje tylko osobom, które otrzymują dodatek mieszkaniowy. Ten zaś przyznawany jest właśnie na sześć miesięcy. Oznacza to, że np. samotnie mieszkająca rencistka, która w ciągu sześciu miesięcy mogłaby dostać 68 zł dodatku energetycznego, odda gminie jedną siódmą tej kwoty.
Jeszcze większą część otrzymanej pomocy pochłonie opłata skarbowa w przypadku osoby, która pobiera dodatek mieszkaniowy przyznany np. na okres od 1 października 2013 r. do 31 marca 2014 r. Pierwszy dodatek energetyczny dostanie bowiem tylko na trzy miesiące, potem będzie musiała wystąpić z kolejnym wnioskiem. I z kolejnym i każdy opłacić.
Anna Moraniec



5 Responses to "Ręce opadają, czyli kolejny urzędniczy bubel"