Recydywista wraca za kraty. Nie umie żyć na wolności

Witold R. trafi do więzienia na 4 i pół roku, zostanie mu także odwieszona kara, której wcześniej nie dokończył. Prokuratura wnioskowała o karę 10 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Zapadł wyrok w sprawie recydywisty zabójcy, który w okresie warunkowego skrócenia kary zaatakował nożem właścicielkę sklepu spożywczego w Stalowej Woli.

Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zapadł wyrok w sprawie Witolda R., wielokrotnego przestępcy, który na swoim sumieniu ma troje ludzi, a w maju bieżącego roku próbował dokonać rozboju na właścicielce sklepu w Stalowej Woli. Sąd uznał mężczyznę winnym.

Witold R. to jeden z najbardziej niebezpiecznych przestępców w historii Stalowej Woli. Mężczyzna ma na swoim sumieniu troje ludzi, a także pobicia, rozboje i przestępstwa przeciwko mieniu. Dwa lata temu zabójca – recydywista wyszedł warunkowo na wolność przed końcem 25-letniej kary więzienia. Niestety, nie potrafił tego docenić.

59-letni Witold R. ma na swoim koncie już osiem wyroków. Najpoważniejszy za to, że w 1989 roku wspólnie ze swoim bratem najpierw pobił na śmierć mężczyznę, a następnie dwa dni później udusił kobietę, która znała szczegóły pierwszego dramatu. Obaj mężczyźni usłyszeli wówczas wyrok 25 lat pozbawienia wolności. W więzieniu powinni siedzieć do 2014 roku, ale dwa lata temu zostali z odsiadki warunkowo zwolnieni.

Niestety, tak jak można się było spodziewać, Witold R. nie był w stanie wykorzystać danej mu przez sąd szansy. 2 maja 2012 mężczyzna wtargnął do jednego z osiedlowych sklepów w Stalowej Woli kompletnie pijany i z nożem zaatakował jego właścicielkę i jej syna. Za próbę rozboju zatrzymany został jeszcze tego samego dnia.

Podczas procesu mężczyzna nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Twierdził, że jego agresywne zachowanie było spowodowane alkoholem, który w połączeniu z cukrzycą, na jaką się leczy, dało mieszankę wybuchową. To przez nie stracił on kontrolę nad swoim ciałem. I to miało tłumaczyć groźby, wymachiwanie nożem i wbijanie go w blat lady sklepowej oraz próbę kradzieży pieniędzy z kasy.

Sąd nie dał wiary marnym tłumaczeniom, które uznał, że można włożyć między bajki, nie przekonały go także zeznania świadków – kompanów Witolda R. Wszyscy feralnego dnia byli pod wpływem alkoholu i niewiele widzieli.

– Nie ma wątpliwości, że oskarżony był 2 maja w tym sklepie i zachowywał się tak jak opisali to pokrzywdzeni – powiedział sędzia Józef Dyl. – Jak się jest na warunkach wcześniejszego zwolnienia, to trzeba szczególnie uważać na to, co się robi. A jak alkohol powoduje problemy z zachowaniem oskarżonego, to należy go nie pić – dodał w uzasadnieniu sędzia.

Małgorzata Rokoszewska

4 Responses to "Recydywista wraca za kraty. Nie umie żyć na wolności"

Leave a Reply

Your email address will not be published.