Referendum pod lufami karabinów

Przedstawiciel komisji wyborczej przyszedł z urną do domu starszej kobiety, by oddała głos w referendum. Fot. PAP
Przedstawiciel komisji wyborczej przyszedł z urną do domu starszej kobiety, by oddała głos w referendum. Fot. PAP

SYMFEROPOL. Będą kolejne sankcje wobec Rosji.

Frekwencja wyborcza w niedzielnym referendum w sprawie przyłączenia Krymu do Rosji wyniosła do południa 44,27 proc.

Według prorosyjskich sondaży, za przyłączeniem do Rosji jest nawet 98 proc. mieszkańców półwyspu. Z sondażu opublikowanego w dniu referendum przez niemiecką pracownię GfK wynika, że 70 proc. mieszkańców Krymu zamierza poprzeć przyłączenie do Rosji. Tylko 11 proc. jest za pozostaniem w granicach Ukrainy. Gdyby padło pytanie o ustanowienie niepodległego państwa, taką ideę poparłoby 19 proc. mieszkańców Krymu.

W sobotę Rada Najwyższa Ukrainy rozwiązała parlament Autonomicznej Republiki Krymu. Na dzień przed referendum także parlament Tatarów krymskich oświadczył, że nie uznaje referendum za zgodne z prawem i podkreślił, że prawo decydowania, w jakim państwie będzie żyć naród Tatarów krymskich, należy wyłącznie do nich.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska ostrzegły Moskwę, że jeśli nie nastąpi deeskalacja sytuacji na Ukrainie, to już w poniedziałek podejmą decyzję o wdrożeniu kolejnych sankcji wobec Rosji. Oczekuje się, że będą to m.in. sankcje wizowe i finansowe wobec Rosjan odpowiedzialnych za podważanie integralności terytorialnej Ukrainy.

Do domów z urnami
Ukraińskie media informują o nieprawidłowościach podczas głosowania. Agencja Unian podała, że po domach mieszkańców chodzą ludzie z urną oraz listą wyborców w towarzystwie milicjanta i nakłaniają do oddania głosu.

„Ukrainska Prawda” pisze natomiast, że karty do głosowania wydawane są także obywatelom Rosji. Powołuje się przy tym na rosyjską dziennikarkę Jekatierinę Siergackową, która napisała na Facebooku, że wydano jej kartę do głosowania ze słowami: „Skoro pani tu jest zameldowana, to może pani zagłosować”.
Grupy „drużynników”

Koło lokali wyborczych stoją grupy „drużynników”, czyli prorosyjskich sił separatystycznych. Tłumaczą swoją obecność względami bezpieczeństwa. Mają zapobiegać aktom terroru.

 – Wreszcie doczekaliśmy się tego, czego pragnęliśmy, o czym marzyliśmy – podkreśla jeden z nich. Igor tłumaczy, że wstąpił do „drużynników”, bo ma świadomość narodową.

TVP Info, Polskieradio.pl, Onet.pl/ps

2 Responses to "Referendum pod lufami karabinów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.