
III LIGA. W sobotę początek rozgrywek. O awans powinny walczyć te same drużyny, co ostatnio: Karpaty, Motor, Resovia i Stal Rzeszów.
– Szykuje się niezła rzeźnia – powtarzają w kółko trenerzy, obawiając się nadchodzącej reformy rozgrywek. W sezonie 2015/16 utrzyma się maksymalnie 7 zespołów.
Trzecia liga ma być taka, jak przed laty. Cztery grupy zamiast ośmiu i mniej przypadkowych drużyn. Piłkarze z Podkarpacia i Lubelszczyzny w następnym sezonie o punkty powalczą również w województwie świętokrzyskim i małopolskim. Kto ma największe szanse, by znaleźć się w tym doborowym towarzystwie?
Motor pewny siebie
Karty powinni rozdawać starzy znajomi czyli ci, którzy niespełna 2 miesiące temu brali udział w wyścigu o mistrzostwo. Karpaty Krosno, Motor Lublin, Resovia i Stal Rzeszów posiadają najbardziej doświadczonych zawodników, a to właśnie tacy zdają egzamin podczas najważniejszych prób. Podkarpackich piłkarzy i trenerów irytuje pewność siebie Motoru, ale lubelscy dziennikarze przekonują nas, że to nie arogancja, lecz realna ocena możliwości każe upatrywać w żółto-biało-niebieskich faworyta do zwycięstwa.
– Osoby rządzące miastem i klubem zamierzają wziąć szturmem trzecią, a potem drugą ligę. Nowoczesna Arena Lublin stawia określone wymagania – tłumaczą. Motor pozyskał latem 7 zawodników, w Kozim Grodzie najwięcej obiecują sobie po napastniku Filipie Droździe ze Stali Kraśnik i obrońcy Arturze Gieradze z GKS Tychy.

Resoviacy mają snajpera
W poprzednim sezonie żelazną defensywą mogła się poszczycić Resovia. Teraz przy Wyspiańskiego mają jednak ból głowy związany z obsadą prawej flanki. Okazuje się, że trudniej znaleźć następcę młodego Daniela Wilka (kontuzja) niż ogranego stopera. Przemysław Żmuda, przez ostatnie trzy lata w Stali Stalowa Wola, nie jest bowiem słabszy od Bartłomieja Makowskiego. Wiosną „pasiakom” brakowało skuteczności pod bramką przeciwników. Tomasz Ciećko starał się, ale goli zdobywał jak na lekarstwo. Pomóc ma Damian Rusiecki, były napastnik Chełmianki, który imponował już w sparingach. Rzeszowianie liczą również na błysk pomocnika z Jarosławia Mateusza Jurczaka oraz przebojowość Przemysława Pyrdka. Młodzian jeździł na testy, pokazywał się trenerom mocniejszych drużyn, ale ostatecznie został w Rzeszowie. Druga linia Resovii to młodość, a co za tym idzie, spory znak zapytania. Tymczasem po pomocnikach najwięcej obiecują sobie w Karpatach i Stali.
Bogactwo w drugiej linii
W Krośnie nie marnowali czasu na rozpamiętywanie straconej okazji z poprzedniego sezonu. Nowy prezes klubu Marek Penar spełnił oczekiwania trenera Szymona Szydełki i przy Legionów stworzono paczkę, że hej! Do reżysera Kamila Walaszczyka dołączyli Jaromir Skiba i Jarosław Piątkowski. Ten pierwszy to jeden z najlepszych piłkarzy od „czarnej roboty”, drugi ma wprowadzić spokój i zagrywać ze skrzydła do napastników, których Karpatom może zazdrościć cała liga. Bartłomieja Buczka i Marka Fundakowskiego znamy doskonale. Pierwszym wyborem trenera może się jednak okazać Krzysztof Zaremba, który ostatnio strzelał gole dla II-ligowej Puszczy Niepołomice.
Zacne zakupy Karpat bledną przy tym, czego udało się dokonać Stali Rzeszów. Po 10 latach gry w ekstraklasie, na stare śmieci wrócił bowiem Sławomir Szeliga. Biało-niebiescy ofensywnego pomocnika na środek boiska szukali tak długo, jak rycerze Króla Artura Świętego Graala. Jeśli współpraca „Szeli” z Damianem Jędryasem i Piotrem Prędotą wypali, Stal będzie punktować aż miło. Zespół Marcina Wołowca jest skazany na atak. Gdy nie wiadomo bowiem, czego spodziewać się po bramkarzach (20-letni Dawid Kaszuba i doświadczony, lecz zmagający się z urazami Maciej Nalepa), warto pomyśleć o oddaleniu gry od swojego pola karnego.
Które drużyny znajdą się najbliżej tej czwórki i utrzymania? Naszym zdaniem te, w których nie doszło latem do nadmiernego wietrzenia szatni. Sęk w tym, że… ciężko takie znaleźć. Kibice w Jarosławiu czy Sieniawie na pierwszy mecz powinni przyjść ze ściągawką, bo mogą nie poznać swoich zespołów. Od podkarpackich średniaków mocniejsze mogą okazać się Avia Świdnik i Orlęta Radzyń Podlaski. Pozostałych ekip z Lubelszczyzny aż tak bardzo obawiać się nie należy.
Tomasz Szeliga


