Remis, który boli. Trener wyrzucony (ZDJĘCIA)

Stal znowu zaczyna rozczarowywać. Czyżby problem leżał w głowach? Fot. Wit Hadło
Stal znowu zaczyna rozczarowywać. Czyżby problem leżał w głowach? Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – MOTOR LUBLIN. Zatarty Motor dogonił Stal.

Stal Rzeszów tylko zremisowała w sobotnim hicie III ligi z Motorem Lublin. Rozczarowanie to chyba najdelikatniejsze słowo, którego możemy użyć, by opisać to, co biało-niebiescy czuli po spotkaniu. Bramkę stracili grając w przewadze.

Zawodnicy Stali nie mieli specjalnej ochoty na rozmowy czy sztuczne uśmiechy. Szybko zeszli z boiska, a drzwi od szatni trzaskały raz za razem. Choć to dopiero początek sezonu podopieczni Bohdana Bławackiego już zaczynają sami komplikować sobie sprawę awansu. W czterech meczach zdobyli ledwie pięć punktów, niedawno sensacyjnie przegrywając w Sandomierzu, a w sobotę na własne życzenie remisując z Motorem. Czwartkowa „rozmowa wychowawcza” w ratuszu z prezydentem Tadeuszem Ferencem, który zaprosił na dywanik cały zespół, jak widać, też za bardzo nie poskutkowała. Stal, owszem, zagrała całkiem niezłe zawody, ale gdy prowadzi się 1-0, dodatkowo biega z przewagę jednego zawodnika i mimo wszystko traci komplet punktów, oceny nie mogą być pozytywne.

Czerwień dla brata
Już w 13 minucie słupek obił Daniel Koczon, a w kilku innych sytuacjach gości uratował Leonid Otczenaszenko. Po przerwie role delikatnie się odwróciły, ale to Stal otworzyła wynik. Po krótkim rozegraniu rzutu różnego i uderzeniu zza szesnastki Koczona, piłka po odbiciu się od nóg Michała Marczaka wpadła do siatki. Nieco przypadkowe trafienie w pełni się rzeszowianom należało, ale co z tego, skoro później zabrakło i spokoju, i konsekwencji.

Niecały kwadrans przed końcem po rzucie rożnym piłka trafiła pod nogi Dawida Dzięgielewskiego, który uderzeniem sprzed linii pola karnego pokonał Konrada Skuzę. Młody bramkarz biało-niebieskich nie miał przy tym strzale nic do powiedzenia, za to sporo pretensji powinni mieć do siebie defensorzy Stali, którzy pozwolili w ogóle na uderzenie. Zdenerwowanie potęgował fakt, iż rzeszowianie grali już w liczebnej przewadze. Kilka chwil wcześniej z boiska wyleciał bowiem Radosław Kursa, starszy brat Rafała, obrońcy Stali. Po brzydkim faulu Patryka Słotwińskiego rozpętała się mała bójka, a starszy z rodu Kursów odepchnął opiekuna Stali. Właśnie za to niesportowe zachowanie wyleciał z boiska, zresztą trenera Bohdana Bławackiego arbiter też oddelegował na trybuny.

STAL Rzeszów 1
MOTOR Lublin 1
(0-0)
1-0 Marczak (51.), 1-1 Dzięgielewski (77.)
STAL
: Skuza – Skała (81. Maślany), Drelich, Rafał Kursa, Kordas, Szeliga (75. Brocki, 89. Lisańczuk), Reiman, Horodiychuk, Skiba, Koczon (81. Buszta), Marczak (71. Prędota)
MOTOR: Otczenaszenko – Radosław Kursa, Tadrowski, Gieraga, Słotwiński (75. Michota) – Kaczmarek (80. Cholerzyński), Oziemczuk, Kamiński (59. Korczakowski), Tymosiak, Dzięgielewski – Kozban (59. Majkowski).

Sędziował Michał Górka (Tarnów). Żółte kartki: Skała, Kursa, Lisańczuk – Dzięgielewski, Słotwiński, Majkowski. Czerwona kartka: Radosław Kursa (niesportowe zachowanie). Widzów 1000.

Tomasz Czarnota

[print_gllr id=217972]

3 Responses to "Remis, który boli. Trener wyrzucony (ZDJĘCIA)"

Leave a Reply

Your email address will not be published.