Remis, który daje życie

Punkt zdobyty w pojedynku z Wisłą Sandomierz przywrócił przy Hetmańskiej nadzieję na awans do II ligi. Fot. Wit Hadło

WISŁA SANDOMIERZ – STAL RZESZÓW. Biało-niebiescy znów nie potrafili wygrać.

Gdyby nie opieszałość Górali z Nowego Targu, rzeszowianie już dawno straciliby szanse na upragniony awans do II ligi. Paradoksalnie jednak, zaledwie podział punktów z Wisłą przywrócił przy Hetmańskiej nadzieję.

WISŁA Sandomierz 1
STAL Rzeszów 1
(1-0)
1-0 Konefał (26.), 1-1 Goncerz (57.)
WISŁA
: Wierzgacz – Konefał (70. Sornat), Kolbusz, Czerwiak, Sudy, Pasternak (86. Poński), Bętkowski, Chorab (65. Bażant), Nogaj (77. Wilk), Siedlecki, Kamiński
STAL
: Otczenaszenko – Głowacki, Cyfert (86. Basista), Kostkowski, Trznadel (41. Ceglarz), Sierant, Szeliga (83. Ligienza), Nawrot, Mozler, Płonka, Goncerz (83. Zagdański).
Sędziował
Piotr Burak (Zamość). Widzów 400.

Franek Dolas, kultowa postać polskiego kina wykreowana przez Mariana Kociniaka, zwykł mawiać: „Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może”. Tych pamiętnych filmowych scen piłkarze Stali Rzeszów chyba jednak nie kojarzą, wszak nie potrafią ostatnio sprostać oczekiwaniom i rzeczonemu szczęściu pomóc. Ku uciesze biało-niebieskich, rękę wyciągnął jednak Motor Lublin, który wygrywając u siebie z Podhalem Nowy Targ sprawił, że remis biało-niebieskich w Sandomierzu okazał się bezcenny. – Najważniejsze jest teraz to, że znów jesteśmy zależni tylko od siebie – mówił z poczuciem ulgi Janusz Niedźwiedź, trener rzeszowian, którzy w mieście Ojca Mateusza od 26 min musieli odrabiać straty. I choć udało się im to dopiero po blisko godzinie gry za sprawą Grzegorza Goncerza, piłkarze z Hetmańskiej mają czego żałować, gdyż powinni zdobyć jeszcze przynajmniej kilka bramek. Nie pierwszy raz w tym sezonie zawiodła jednak skuteczność, bo tradycyjnie okazji było aż nadto. I na tę ocenę nie może wpłynąć fakt, że świetne zawody między słupkami gospodarzy rozgrywał Stanisław Wierzgacz. – Wciąż jesteśmy w grze o awans! Będziemy nadal ciężko pracować, by Stal wróciła na szczebel centralny – zapowiada przed następnym ligowym starciem z Chełmianką Grzegorz Goncerz. Jeśli 31-letni napastnik razem z kolegami w końcu przerwą serię trzech remisów, ostatni mecz sezonu z Podhalem w stolicy Podkarpacia będzie decydował o tym, która z tych dwóch drużyn oszaleje z radości.

tc

Leave a Reply

Your email address will not be published.