Remis? Nie tym razem!

Gol rezerwowego, Łukasza Wrońskiego zapewnił Stali Mielec zwycięstwo na Bytovią. Fot. Stal Mielec
Gol rezerwowego, Łukasza Wrońskiego zapewnił Stali Mielec zwycięstwo na Bytovią. Fot. Stal Mielec

BYTOVIA – STAL MIELEC. Mielczanie zadbali o dobre nastroje przed zaplanowanym na najbliższy piątek pierwszym meczem przed własną publicznością.

Stal Mielec po raz drugi w tym sezonie mogła się cieszyć ze zdobycia kompletu punktów w wyjazdowym spotkaniu. W sobotę podopieczni Artura Skowronka, po bramkach Josipa Soljicia i Łukasza Wrońskiego, pokonali w Bytovię 2-1, przerywając jednocześnie serię remisów w pojedynkach z drużyną z Bytowa.

BYTOVIA Bytów 1
STAL Mielec 2
(0-1)
0-1 Soljić (22.), 1-1 Jakóbowski (77.), 1-2 Wroński (82.)
BYTOVIA:
Witan – Kuzdra, Dampc, Wróbel, Witkowski – Duda, Wolski (61. Hebel) – Kuzimski, Burkhardt, Jakóbowski – Jaroch (73. Letniowski)
STAL:
Kiełpin – Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger – Gąsior (68. Tomasiewicz), Soljić – Banaszewski, Nowak, Prokić (77. Wroński) – Mendigutxia (68. Bergier).
Sędziował
Tomasz Wajda (Żywiec). Żółte kartki: Jakóbowski, Burkhardt, Duda –Spychała, Bergier. Widzów 500.

Wszystkie dotychczasowe spotkania ekip z Bytowa i Mielca, kończyły się podziałem punktów. Niewiele brakowało, aby ta tradycja została podtrzymana w sobotnie popołudnie, bowiem Stal szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechyliła dopiero na 8 minut przed końcowym gwizdkiem, za sprawą rezerwowego, Łukasza Wrońskiego. – To był dobry, żywy mecz z obu stron. Myślę, że obie drużyny pokazały, że chcą grać w piłkę. Udało się złożyć kilka bardzo fajnych, składnych akcji i stworzyć sporo sytuacji, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. W pierwszej połowie to my mieliśmy więcej takich klarownych sytuacji, ale dobra organizacja i determinacja gry przeciwnika pozwoliła na zdobycie przez nas tylko jedna bramki. Na drugą połowę chłopakom należą się gratulacje, bo pokazali zespół i taką wartość, która jest absolutnie potrzebna w tej lidze, mam tu na myśli charakter i doskok do piłki. W tym trudnym momencie, czyli w końcówce meczu, gdy było sporo dośrodkowań ze strony przeciwnika, ten charakter i ta determinacja w grze obronnej po prostu się opłaciła i dzięki temu mamy komplet punktów, na którym bardzo na zależało – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Artur Skowronek, opiekun Stali. Ta na mecz z dotychczasowym liderem Fortuna I ligi jechała w kiepskich nastrojach, mając na uwadze dwie wcześniejsze porażki z Wartą Poznań i Puszczą Niepołomice. Przełamanie przyszło jednak w najlepszym z możliwych momentów, bowiem już w najbliższą sobotę mielczanie wreszcie zaprezentują się przed własną publicznością. O dobre humory w Bytowie zadbał już 22. min Josip Sojlić, który wykorzystał asystę Bartosza Nowaka i wyprowadził Stal na prowadzenie. To przed przerwą mogło być jeszcze wyższe, gdy nie stare grzechy mielczan, które prześladują ich w tym sezonie czyli brak skuteczności. O kluczowych momentach po przerwie w głównej mierze zadecydowały zmiany, jakich dokonali szkoleniowcy obu drużyn. Po wejściu na plac gry Maksymiliana Hebela, gra miejscowych nabrała rumieńców, czego efektem była jego asysta i wyrównujący gol Michała Jakóbowskiego. Jeszcze lepsze wejście zaliczył w barwach Stali Łukasz Wroński, który pojawił się na boisku w 77. min, a 5 minut później zdobył dla naszej drużyny zwycięską bramkę, wykorzystując drugą już w tym meczu asystę Nowaka. Gospodarze w końcówce postawili wszystko na jedną kartę, by remisowej tradycji stało się zadość. Mądrze broniąca się Stal nie dała jednak sobie wydrzeć zwycięstwa. – Absolutnie nie zasłużyliśmy na przegraną. Myślę, że remis byłby najsprawiedliwszym rozstrzygnięciem. Pierwszą połowę zagraliśmy trochę słabiej. Po przerwie wyglądało to już lepiej. Nie załamujemy się jednak porażką i gramy dalej – podsumował Adrian Stawki, trener Bytovii, dla której była to pierwsza porażka w tym sezonie.

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.