
Trener Adam Fedoruk powtarza, że w grze Karpat widać postęp. Wyników jednak nie ma.
– Gdybym pracował wtedy w Krośnie, nie zgodziłbym się na odejście Bartłomieja Buczka. Taki napastnik to skarb – trener gości Adam Fedoruk docenił klasę bohatera meczu, przez macierzysty klub skreślonego.
Buczek ma już 8 goli, więcej niż cała drużyna Karpat. – Odkąd Dawid Cempa doznał kontuzji, mamy problem w ataku. Brakuje nam rosłych, silnych piłkarzy. Resovia takich posiada i z nimi może nawet wygrać trzecią ligę. Bo siła fizyczna jest tutaj decydująca – podkreślał Fedoruk. Doskonałemu ongiś pomocnikowi Stali Mielec i Legii Warszawa na trenerskiej ławce Karpat idzie jak po grudzie. – Pierwszy raz tak długo czekam na zwycięstwo. Jednak bardzo wspieram piłkarzy i dużo od nich wymagam, bo umiejętności im nie brakuje. Kiedyś w końcu się podniesiemy, oby prezesowi starczyło cierpliwości – uśmiechnął się gorzko. W Rzeszowie kierował drużyną z trybun – to kara za krytykowanie sędziego podczas ostatniego spotkania w Krośnie z Orlętami.
Szydełko trafił ze zmianami
Karpaty mogły się podobać, ale tylko przed przerwą. Już w 25 minucie zdobyły gola – strzelał głową Mariusz Gabrych, podawał z wolnego najlepszy wówczas na boisku Przemysław Szkatuła. Krośnieński skrzydłowy wcześniej zmarnował doskonałą okazję, przegrywając pojedynek z Marcinem Pietryką. Zanosiło się na pierwsze zwycięstwo biało-niebieskich, lecz na drugą połowę wyszła inna Resovia. Zmotywowana, waleczna, atakująca z pasją. Trener Szymon Szydełko mógł sobie pogratulować, decyzja o wprowadzeniu aż trzech nowych zawodników odmieniła oblicze meczu.
– Wygraną dedykuję pewnym członkom drużyny. Wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Dziękuję też kibicom, którzy nie ustawali w dopingu. Wierzyli w nas mimo słabej postawy w pierwszych 45 minutach – mówił opiekun „pasiaków”. W przerwie obserwator meczu kazał ściągnąć z płotu transparent o następującej treści: „Swoje mordy olimpijczykami wycieracie, lecz warunków do treningów nie stwarzacie. Stadion dla Resovii”. Nie trzeba tłumaczyć, do kogo to hasło było skierowane.
W politykę się nie bawią
Katem Karpat okazał się ich wychowanek, Bartłomiej Buczek, który strzelił dwie bramki. Najpierw pięknie przymierzył z wolnego (piłka odbiła się od słupka i pleców bramkarza), później w swoim stylu, głową, po kapitalnym podaniu Mirosława Barana. Przytomnie w tej akcji zachował się też Arkadiusz Staszczak, który w ostatniej minucie, do spółki z Przemysławem Żmudą, w czysty sposób przerwał kontrę Karpat.
– Nie przypuszczałem, że stracimy zawodnika. Ale nie tylko czerwona kartka dla Kamila Groborza skomplikowała nam sytuację. Z powodu kontuzji, meczu nie dokończył Andrij Nikanowycz. Obrońca potrafiący grać w kontakcie z przeciwnikiem – analizował przyczyny porażki Fedoruk. Szydełkę dziennikarze pytali o rywalizację ze Stalą, która po pomyśle prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca jeszcze przybrała na sile. – My się w politykę nie bawimy. Jesteśmy od innej roboty – uciął temat opiekun Resovii.
RESOVIA 2
KARPATY Krosno 1
(0-1)
0-1 Gabrych (25.), 1-1 Buczek (52.), 2-1 Buczek (82.)
RESOVIA: Pietryka – Baran, Domoń, Makowski, Staszczak, Świst (46. Żmuda), Kaliniec, M. Kmiotek (46. Pałys-Rydzik), Mołdoch (60. Daniel), Bieniasz (46. Barszczak) – Buczek.
KARPATY: Stępień – Kantor, Nikanowycz (74. Dąbek), Pawlak, Krupa, Siepierski (68. Sitek), Skiba, Wąsikowski (83. Mordec), Groborz, Szkatuła – Gabrych (58. Paszek).
Sędziował: Kamil Adamski. Żółte kartki: Domoń – Groborz, Kantor, Pawlak. Czerwone kartki: Domoń (55., druga żółta) – Groborz (55., druga żółta), Widzów 700.
Tomasz Szeliga


