Resoviacy nie dali z wątroby (ZDJĘCIA)

Piłkarze Resovii chwilami mogli się tylko przyglądać popisom Górali spod Turbacza, którzy wywieźli z Rzeszowa komplet punktów. Fot. Wit Hadło
Piłkarze Resovii chwilami mogli się tylko przyglądać popisom Górali spod Turbacza, którzy wywieźli z Rzeszowa komplet punktów. Fot. Wit Hadło

RESOVIA – PODHALE NOWY TARG. Rzeszowianie przegrali na oczach Bogdana Zająca, asystenta selekcjonera reprezentacji Polski.

Górale spod Turbacza popsuli „pasiakom” święta. Mieli na boisku mnóstwo czasu i miejsca, bo gospodarze postanowili pozorować grę. – Przepraszam kibiców. Takie mecze nie powinny nam się zdarzać – nie ukrywał rozczarowania trener Szymon Szydełko.

Fani Resovii liczyli na 3. kolejne zwycięstwo i zmniejszenie dystansu do Garbarni i KSZO. Srodze się jednak zawiedli. – Nie byliśmy sobą. Brakowało agresywności, doskoku do przeciwnika i odbioru piłki – Szydełko wyliczał główne grzechy. I nie oszczędzał swoich zawodników. – Musimy twardo stąpać po ziemi, do każdego meczu podchodzić jak do derbów ze Stalą. Zawsze trzeba mocno dawać z wątroby, a nie udawać, iż jesteśmy wielkimi piłkarzami i wszystko się nam uda.

Potrzebowali prysznica
”Pasiaki” rozpoczęły planowo, już po 180 sekundach blisko dwumetrowy Mariusz Różalski musiał się postarać, by odbić piłkę po „główce” Arkadiusza Staszczaka. Chwilę później skrzydłowy Resovii wyłożył futbolówkę Adrianowi Chamerze, lecz ten potwornie skiksował. Środek pomocy pod nieobecność Szymona Kalińca (kartki) kulał i to wyraźnie. Nic zatem dziwnego, że Podhale z minuty na minutę przejmowało kontrolę nad meczem. Drużynie z Nowego Targu piłka nie przeszkadzała, kulturą gry przewyższała gospodarzy i aż dziw bierze, że w tabeli zajmuje tak odległe miejsce.

– Cóż, do tej pory byliśmy nieskuteczni, brakowało nam też szczęścia. W Rzeszowie zagraliśmy dobry mecz i zwyciężyliśmy zasłużenie. Pomogła nam ostatnia porażka u siebie z Orlętami. Widać potrzebowaliśmy zimnego prysznica – tłumaczył Dariusz Siekliński, szkoleniowiec Podhala, dla którego była to dopiero druga wiosenna wiktoria.

Do własnej siatki
Biało-czerwoni zawiedli, ale ten mecz mógł się potoczyć zupełnie inaczej. Tuż po przerwie Bartłomiej Buczek podał do Staszczaka, lecz temu zabrakło odwagi i zamiast kończyć akcję strzałem, podał do Chamery. Zmarnowana „setka” zemściła się na resoviakach kilkadziesiąt sekund później. Po kapitalnej centrze Rafała Komorka, Jarosław Potoniec na raty pokonał Marcina Pietrykę. Spotkanie wciąż było jednak do uratowania. Bliski szczęścia był Buczek, który w końcu trafił do siatki po fantastycznym dośrodkowaniu Sebastiana Dziedzica. Akcję zapoczątkował Dawid Pałys-Rydzik, który po wejściu na boisko rozruszał rzeszowską ofensywę. Dodajmy, że miejscowi grali już wtedy w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla obrońcy Damiana Barszczaka.

– Wyrównaliśmy, choć znaleźliśmy się w ciężkim położeniu. I co się dzieje? Sami strzelamy sobie gola. Przegraliśmy na własne życzenie – utyskiwał trener Szydełko, nawiązując do feralnej akcji z 78 minuty. Samobój przytrafił się wracającemu na boisko po wielu miesiącach rekonwalescencji Dariuszowi Frankiewiczowi, choć trzeba napomknąć, iż zanim doszło do niefortunnej interwencji, na murawę został powalony Konrad Domoń. Resoviacy domagali się odgwizdania rzutu wolnego, ale sędzia żadnego faulu nie dostrzegł.

RESOVIA 1
PODHALE Nowy Targ 3
(0-0)
0-1 Potoniec (52.), 1-1 Buczek (70.), 1-2 Frankiewicz (78. – samob.), 1-3 Duda (90.)
RESOVIA
: Pietryka – Barszczak, Domoń, Żmuda (35. Makowski) – Staszczak, Wiejak (75. Świst), Chamera (60. Frankiewicz), M. Kmiotek (60. Pałys-Rydzik), Bieniasz – Dziedzic, Buczek
PODHALE: Różalski – Basta, Bedronka, Zając, Drobnak – Komorek (89. Duda), Świerzbiński, Nawrot (77. Silczuk), Ligienza, Piwowarczyk (41. Mikołajczyk) – Potoniec.
Sędziował Mateusz Kowalski (Kielce). Żółte kartki: Staszczak, Barszczak, Dziedzic – Zając. Czerwona kartka Barszczak (68. – druga żółta). Widzów 300.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=209716]

Leave a Reply

Your email address will not be published.