Resoviacy odczarowali halę

Piotr Nowakowski i pozostali resoviacy spisali się w Jastrzębiu więcej niż poprawnie. Fot. Paweł Bialic
Piotr Nowakowski i pozostali resoviacy spisali się w Jastrzębiu więcej niż poprawnie. Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA. Ponad cztery lata czekali rzeszowianie na zwycięstwo w Jastrzębiu.

1516 dni czekali siatkarze Asseco Resovii na zwycięstwo w Jastrzębiu. Po raz ostatni wygrali tam 3 listopada 2010 roku (3:2), ale miało to miejsce w starej hali przy ul. Szerokiej. Wówczas kierownikiem ekipy z Rzeszowa był Wojciech Groszek, który od tamtej pory – aż do niedzieli – nie zawitał do Jastrzębia. – Gdybym nie wierzył, że wygramy, to by mnie tu nie było – mówił jeszcze przed meczem z uśmiechem kierownik ekipy z Rzeszowa, z którą związany jest od ponad 30 lat.

W ekipie gospodarzy z powodu kontuzji łokcia, której nabawił się w meczu PP, nie mógł zagrać były atakujący Asseco Resovii, Zbigniew Bartman. Jego brak był aż nadto widoczny, bowiem Francuz, Guillaume Quesque, który zastąpił go w wyjściowym składzie, spisał się bardzo przeciętnie. Gospodarze mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki rywali, mimo to mieli swoje szanse, zwłaszcza w I secie, w którym prowadzili 22:20.

– Parę naszych błędów i wszystko uciekło. Nie ma co jednak rozpaczać, bo Resovia zagrała bardzo dobre spotkanie, a my zaprezentowaliśmy się zdecydowanie słabiej niż w ostatnich pojedynkach. Nie mieliśmy nic do powiedzenia – mówi Michał Łasko, atakujący Jastrzębskiego Węgla.

Na początku kolejnej partii gospodarze prowadzili 10:8 po czym… stracili 5 punktów z rzędu i do końca meczu już nie byli wstanie się przeciwstawić świetnie dysponowanym rzeszowianom, którzy odnieśli kolejne, czwarte z rzędu zwycięstwo potwierdzając, że spadek formy mają dawno za sobą.

– Widać, że gramy lepiej. To normalne, że w trakcie sezonu zdarzają się lepsze i gorsze momenty. Teraz jednak wróciliśmy już na naszą dobrą drogę – mówi Marko Ivović, który w ostatnich meczach prezentuje wysoką formę i potwierdza swój potencjał. – Od początku sezonu mówiłem, że potrzebuję trochę czasu, żeby się rozkręcić – mówi serbski przyjmujący Asseco Resovii i dodaje. – Po raz pierwszy gram w takim klubie, jak Resovia, gdzie jest tylu zawodników gotowych do gry. Dla mnie wszystko było tutaj nowością – inna liga, inny sposób gry, a także duże oczekiwania wobec naszej drużyny i mojej osoby. Wiedziałem, że potrwa trochę czasu zanim zaaklimatyzuję się w nowym otoczeniu – dodaje serbski przyjmujący.

Po raz kolejny w meczu z Jastrzębiem bardzo dobrze spisał się Nikołaj Penczew i znów wyróżniony został statuetką MVP. Niestety, bułgarski przyjmujący niemal od początku sezonu czuje się jak „gwiazda” i regularnie odmawia rozmów z dziennikarzami.

Mecz w Jastrzębiu był ostatnim sędziego Dariusza Jasińskiego, który zakończył karierę.

JASTRZĘBSKI WĘGIEL 0
ASSECO RESOVIA 3
(24:26, 20:25, 10:25)
JASTRZĘBSKI: Masny 1, Gierczyński 8, Czarnowski 6, Łasko 10, Quesque 2, Pajenk 4 oraz Wojtaszek (libero), Kosok, Filippov 1, Malinowski 2, Formela 1.
RESOVIA: Drzyzga 3, Penczew 14, Perłowski 6, Schops 14, Ivović 9, Nowakowski 7 oraz Ignaczak (libero), Buszek 1, Tichacek, Żurek.

Sędziowali: D. Jasiński (Bydgoszcz) i M. Herbik (Warszawa). Widzów: 3000. MVP meczu: Nikołaj Penczew (Asseco Resovia).

Rafał Myśliwiec, Jastrzębie

Leave a Reply

Your email address will not be published.