Robienie kozła ofiarnego

Czy Keion Bell dostanie jeszcze szansę gry w Jeziorze Tarnobrzeg? Fot. Bogdan Myśliwiec
Czy Keion Bell dostanie jeszcze szansę gry w Jeziorze Tarnobrzeg? Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Będą kolejne kadrowe zmiany w Jeziorze Tarnobrzeg?

– Brakuje Johnsona i to każdy widzi. Bell go nie zastąpi i nie ma się co oszukiwać, że będzie inaczej. Mamy za sobą dwa mecze i trzeba przemyśleć, czy się rozstaniemy i będziemy coś zmieniać, czy już do końca powalczymy takim składem – mówił po ostatnim przegranym meczu z Asseco Gdynią trener Jeziora, Zbigniew Pyszniak.

Po przyjeździe 25-letniego Keiona Bella wszyscy w Tarnobrzegu oczekiwali, że mierzący 192 cm wzrostu zawodnik szybko zastąpi Dominiqua Johnsona. Amerykanin ma za sobą dwa mecze, w których pokazał, że jest innym typem zawodnika niż jego poprzednik. W ostatnim pojedynku spisał się grubo poniżej oczekiwań (był wyraźnie zagubiony, a i można było odnieść wrażenie, że zespół jakoś niespecjalnie chciał z nim współpracować) i już podniosły się głosy, że nie nadaje się do Jeziora i obarcza się go winą za porażkę. Bell na razie nie pokazał, że ma mentalność lidera, choć o tym, że potrafi skutecznie grać świadczą jego statystyki z amerykańskich uczelni i trudno liczyć, że będzie grał na takim poziome, jak jego poprzednik. Na pewno nie jest to typowy „strzelec”, a takiego tarnobrzeżanie oczekiwali. Trzeba jednak pamiętać, że zanim Dominique Johnson (w TBL grał już drugi sezon i doskonal znał realia polskiej ligi) zaczął grać na wysokim poziomie i wziął na siebie ciężar odpowiedzialności, „Jeziorowcy” przegrali sześć meczów z rzędu. Bell ma podpisany kontrakt na dwutygodniowy okres próbny i najprawdopodobniej nie zostanie on przedłużony, co może się okazać zbyt pochopna decyzją, jeśli w jego miejsce nie pojawi się nikt wartościowy.

– Będziemy się zastanawiać, co zrobić. Na pewno po Johnsonie poprzeczka jest bardzo wysoko zawieszona. Pozostała po nim spora luka, nie da się tego ukryć. Nie ma takich indywidualności, które byłyby w stanie ją zapełnić. Zawodnicy muszą zrozumieć, że tylko zespołowe granie może teraz przynieść korzyść. Musimy grać bardziej zespołowo i szarpać w obronnie, to wtedy w jakimś stopniu to zminimalizujemy – stwierdza trener Jeziorowców, Zbigniew Pyszniak i przyznaje dość zaskakująco, że Dominique Johnson mógł postać w Tarnobrzegu. – Gdybyśmy mieli 50 tysięcy więcej, to dalej byśmy mieli w składzie Johnsona.

Jest to o tyle zaskakujące, że klub mógł nie wyrazić zgodny na transfer, bowiem wywiązywał się z kontraktu i zawodnik nie mógł go sam rozwiązać. Johnson z powodzeniem natomiast radzi sobie w barwach Maccabi Rishon. W ostatniej kolejce jego zespół przegrał z mistrzem Euroligi – Maccabi Tel Awiw, a były zawodnik Jeziora zdobył 18 punktów (3/5 za dwa, 2/3 za trzy, 6/6 za jeden), dokładając do tego cztery zbiórki i trzy asysty.

– Cały czas uczę się nowego systemu. Myślę, że z każdym meczem będę czuł się coraz bardziej komfortowo w zespole. Jestem bardzo zadowolony z sytuacji, w jakiej się znalazłem. Działacze klubu dbają o mnie, nie mogę na nic narzekać. W Izraelu żyję mi się bardzo dobrze, jest nawet lepiej niż się spodziewałem – mówi na Sportowych Faktach Dominique Johnson.

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.