Rocznik jak ze stanu wojennego?!

Fot. Fot. AG/Tomasz Pietrzyk

Nie zatańczyli poloneza, nie pojechali na wspólną wycieczkę. Wielu nie zorganizowało osiemnastki. Maturzyści 2021 zostali wyjątkowo pokrzywdzeni. Dotknęła ich kumulacja roczników, potem strajk nauczycieli, a do najważniejszego egzaminu musieli przygotować się zdalnie. Kiedy inni żegnają się ze szkołą, oni, choć już na wakacjach, z obawami czekają na wyniki matur.

Wiosna 2020 r. – Najpierw była euforia, bo będziemy mieć dłuższe wakacje. Kiedy szkoły zamknięto po raz pierwszy, większość nie radziła sobie z nauką online. Czy się martwiliśmy? Nie. Myśleliśmy, że to przejściowe. Zresztą, bardziej niż ocenami przejmowaliśmy się zdrowiem najbliższych – opowiada Julia, tegoroczna maturzystka.
– Gdy jednak przyszła jesień, zaczęliśmy sobie zadawać pytania: „Co ze studniówką? Co z maturą? Jak my się do niej przygotujemy? Czy zdołamy ją zdać?” To był najtrudniejszy rok w moim życiu – wyznaje. Początkowo zgadza się na ujawnienie nazwiska. Potem się wycofuje, bo „jeszcze ktoś powie, że przesadza”.

Nie czas na bale

Na wiele wydarzeń czekali przez 3 lata, a może i całe życie. Tak było ze studniówką. – Każdy marzy, żeby się wystroić, pójść na pierwszy w życiu bal. Od września mówiono nam, że to może się nie udać, ale po cichu liczyliśmy, że do lutego pandemia ustanie. Zarezerwowaliśmy salę, wpłaciliśmy zaliczki. Ja nawet kupiłam sukienkę
– przez Internet – śmieje się Julka. Niektóre z jej koleżanek też miały kreacje. Nie włożyły ich.
Jeszcze zimą mówiło się o komersach czy zabawach już po maturach. Dziś temat ucichł. – Były wstępne rozmowy na ten temat, ale pomysł nie zyskał akceptacji uczniów oraz rodziców. Nie przewidujemy u nas tego rodzaju imprez – mówi nam Marian Pietryka, dyrektor IX LO w Rzeszowie.
W innych szkołach też nie ma inicjatyw, by hucznie świętować. – Myślę, że absolwenci czekają teraz na wyniki. Jeśli uda im się skrzyknąć, to raczej w gronie klasowym, które liczy około 30 osób – ocenia Danuta Stępień, dyrektor IV LO w Rzeszowie. – Nie wierzę jednak, że zorganizowaliby bal podobny do tych z przeszłości, bo byłoby za dużo osób. Poza tym z pewnością docierałyby do mnie takie informacje – podkreśla.
W II LO również nie udało się zrealizować początkowych założeń. – Przyznam szczerze, że tuż przed egzaminami i już już zaraz po nich temat wygasł. Rodzice nie naciskali, by odtworzyć komitet studniówkowy – przyznaje Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie. – Wizja 100 dni do matury jest bardzo mobilizująca i młodzież czeka na bal. Po egzaminie nie ma już takiej atmosfery, jak w styczniu czy lutym. Dziś wszyscy czekają na ogłoszenie rezultatów. Pojawia się kwestia studiów czy pracy – nie ma złudzeń.
Julka mówi, że byli już zmęczeni. Nie chcieli kolejnych rozczarowań, zmian terminów. A i nie wszystkim zależało, żeby bawić się w klasowym towarzystwie: – Chyba nie mamy ze sobą zbyt silnych relacji. Z kilkorgiem kolegów i koleżanek owszem, ale to tylko parę osób. Za resztą nie tęsknię szczególnie.
Trudno się dziwić. – Może i w mniejszych grupach utrzymywali się ze sobą kontakt, jednak z pewnością nie w takim stopniu, jak wcześniej – stwierdza, dyrektor IX LO w Rzeszowie.
– Niewątpliwie cała ta smutna rzeczywistość spowodowała, że relacje uczniów zostały rozluźnione, a niekiedy nawet nienawiązane. Maturzyści przez prawie 1,5 roku mieli utrudniony bezpośredni kontakt. Nie czarujmy się, na pewno w jakiejś mierze wpłynęło to na ich więzi. Poza tym niekoniecznie w głowach mieli bale i zabawy.
– W pierwej klasie dotknął ich strajk nauczycielski, w drugiej pojawiła się pandemia, w trzeciej „powtórka z rozrywki” – wylicza dyr. Szymanek. – To był trudny czas.
Nieco inaczej patrzy na to Danuta Stępień. – Wiadomo, że utrzymywali ze sobą kontakt, bo to dorośli ludzie. Mniej czy bardziej legalnie, ale się spotykali. Uczyłam 3 klasę i miałam z nimi ciepłe kontakty. Moim zdaniem, bardziej pokrzywdzone są pierwsze klasy. We wrześniu rozpoczęły naukę i zaraz potem przeszły na zdalne kształcenie. Nie mieli się, kiedy poznać – nie ma wątpliwości dyrektorka IV LO. – Dlatego, gdy po powrocie z lockdownu wychowawcy prosili o zgodę na ognisko na Lisiej Górze, żeby się zintegrować, wyrażałam ją. Jeśli do tej pory młodzież nie przyswoiła materiału, to w te pozostałe dwa tygodnie i tak by tego nie zrobiła.

Wszystko zależy od ucznia i nauczyciela

Nauka w czasie pandemii nie była łatwa. – Wszystko zależało od nauczyciela. I nie chodzi o to, czy w ogóle się z nami kontaktował, bo w tym roku szkolnym raczej nie było możliwe, żeby w ogóle nie mieć lekcji. Ale niektórzy poopowiadali coś przez 10 minut i zadawali pracę domową. Inni mieli gdzieś, czy ktoś się połączył, czy nie, albo przymykali oko na ściąganie podczas sprawdzianów. Lepiej wystawić dobre oceny i pozbyć się ucznia, niż potem słuchać narzekań – nie ukrywa Julka. Jednocześnie wspomina pedagogów, którzy na lekcjach online potrafili zainteresować w równie dużym stopniu, co w klasie. A podejście młodzieży?
– Wszystko zależało od ucznia. Czasem odpuszczasz, ale w którymś momencie przychodzi myśl, że od tego, czy włączysz komputer, otworzysz podręcznik, albo przeczytasz lekturę – nawet jeśli nie ma dużej presji – zależy twoja przyszłość – ocenia Julka.
– Większość maturzystów była zmobilizowana. Rodzice i nauczyciele twierdzili, że podchodzili do nauki bardzo poważnie, o czym świadczy to, że mamy laureatów czy finalistów olimpiad. Uczniowie korzystali ze wszystkich możliwości, jakie mieli – przekonuje Marian Pietryka.
– Nawet kiedy zajęcia odbywały się online, u nas nie było narzekania, unikania zajęć, wyłączania mikrofonów. Przebiegało to w miarę spokojnie. Niektórzy uczniowie nawet chwalili sobie zajęcia online. Mieszkają w dużych odległościach od Rzeszowa i dojazdy są dla nich dużym obciążeniem czasowym. A tu ten czynnik odpadał. Czasu do dyspozycji ucznia czy na wypoczynek było więcej. Są uczniowie, którzy byli zadowoleni, potrafili się zmobilizować, ale nie można generalizować – zaznacza dyr. Szymanek. Dla wielu kontakt z nauczycielem oraz rówieśnikami jest o wiele bardziej motywujący.

Jak w stanie wojennym

O tym, na ile wystarczyło przygotowania i samozaparcia przekonają się już 5 lipca, kiedy otrzymają wyniki egzaminu dojrzałości. W maju wrażenia mieli różne. – W przypadku matury podstawowej nie było większych zastrzeżeń. Natomiast co do rozszerzonej, obawiam się, że oczekiwania młodzieży były trochę płonne. Ostrzegaliśmy, żeby nie nastawiali się, że skoro minister ograniczył partie materiału, to egzamin będzie łatwy. I tak było. Rozszerzenia okazały się trudne, jak zawsze – przekonuje Andrzej Szymanek. – Niektórzy mogli się rozczarować, bo arkusze z matematyki, fizyki, biologii, chemii były wymagające. Z wiedzy o społeczeństwie, historii i geografii – łatwiejsze, ale to mogło wynikać z tego, że w ostatnich latach matura z tych przedmiotów wypadała bardzo słabo – tłumaczy.
To, czy zdadzą to jedno, inna kwestia, jak zdadzą. Bo to ostatnie decyduje, czy dostaną się na studia, o jakich marzą. – Ten rok to jedna wielka niewiadoma. Zrobiliśmy maturę próbną. Uczniowie przekonali się, co umieją, ale pewne sprawy były poza nami i nie mieliśmy bezpośredniego nadzoru. Może nie ma wielkich obaw, jednak z niecierpliwością czekamy na wyniki – przyznaje Szymanek.
– Większość wychodziła z sal zadowolona, lecz czas pokaże, jaka była rzeczywistość. Jest we mnie umiarkowany optymizm – nie kryje Marian Pietryka.
W ocenie Danuty Stępień, która uczy fizyki, arkusze z tego przedmiotu nie były trudne. -Ale trudno powiedzieć, czy udało im się je dobrze rozwiązać po zdalnym nauczaniu, jeżeli pojawiło się sporo materiału z tego roku? Niby okroili materiał… Ja uważam, że nie do końca… – stwierdza dyrektorka IV LO. -To nie była taka nauka, jak w klasie. Uczniowie żalili się do mnie: „Pani dyrektor, my byśmy tak chcieli, żeby pani tłumaczyła nam przed tablicą”. Po egzaminie z biologii młodzież wychodziła dość niezadowolona. Jedna z dziewczynek nawet się popłakała – opowiada.
– To bardzo „biedny” rocznik. Przypomina ten ze stanu wojennego, który też nie miał studniówki – porównuje Danuta Stępień. – Może nie ma wojska na ulicach, ale COVID też jest jak wojna.

Wioletta Kruk

2 Responses to "Rocznik jak ze stanu wojennego?!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.