„Uspokój się, bo przyjdzie pan policjant i cię zabierze” – wielu z nas w dzieciństwie miało okazję słyszeć te słowa i, nie czarujmy się, brać je całkiem poważnie. Rodzice i opiekunowie i dziś nie wahają się sięgnąć po taką „argumentację”, gdy nie mogą poradzić sobie z rozbrykanym maluchem. – W końcu to przeważnie pomaga, a respekt przed policjantem dziecko, jako i dorosły, powinno mieć – tłumaczą. Choć to tłumaczenie wydaje się całkiem logiczne, to takie straszenie dzieci policjantami może mieć naprawdę opłakane skutki! Jakie? Ano takie, że dziecko potrzebując pomocy będzie się zwyczajnie bało zwrócić o nią do najbardziej kompetentniej osoby, czyli funkcjonariusza policji. Jak to działa u maluchów zauważyli policjanci z Przemyśla i postanowili nagłośnić problem.
W Przemyślu policjanci od dawna spotykają się z przedszkolakami i uczniami początkowych klas podstawówek w ramach różnych programów profilaktycznych. I zdarza się, że dzieciaki boją się funkcjonariuszek, bo ..”Pani policjantka nas zabierze”. To pokłosie źle pojmowanego wychowywania dzieci przez rodziców i opiekunów. Polega ono na tym, ze gdy dziecko rozrabia straszy się je policjantem, który ma je rzekomo gdzieś zabierać, albo i, o zgrozo, spuścić mu lanie! Dzieciak się uspokaja, rodzic ma spokój, ale maluch nie odróżnia fikcji od rzeczywistości i naprawdę jest przekonany, że kontakt z policjantem jest dlań, delikatnie mówiąc, niebezpieczny, albo niekorzystny. Ktoś mógłby zapytać: „No to co? Niech ma respekt przed mundurowym, a w końcu przecież dowie się, że z tym zabieraniem, czy biciem to bujda.” Ano wszystko to prawda, tylko nim dziecko się tego dowie, może znaleźć się w sytuacji, gdy będzie potrzebować pomocy i będzie bać się zwrócić o nią do policjanta, czy policjantki. Na przykład wówczas, gdy się zgubi, albo ktoś obcy będzie je zaczepiał lub wówczas, gdy pomocy będzie potrzebował sam rodzic i tylko dziecko w tym momencie będzie mogło zadzwonić pod 112. Wtedy maluch widząc mundurowych ominie ich szerokim łukiem, zamiast to właśnie u nich szukać pomocy, a wybrać alarmowy numer będzie się bało, bo przecież „policjant je zabierze”.
W czasach PRL-u, gdy nie było u nas policji, a była MO także straszono milicjantami dzieci, z tych samych powodów co teraz. Do tego wówczas było skrajnie niskie zaufanie społeczne do tej formacji, co specjalnie nie widzi, no może poza sławnym porucznikiem Borewiczem z „07 zgłoś się”, w którego wcielił się Bronisław Cieślak. Dziś społeczne zaufanie do policji jest znacznie wyższe, a metody „wychowawcze” polegające na straszeniu dzieci policjantami mają się nadal bardzo dobrze, niestety. Tymczasem specjaliści ostrzegają, że wbrew temu co się niektórym zdaje, nie zawsze „wyrastamy” z lęków, jakie nam zaszczepiono w dzieciństwie. Nasza podświadomość przechowuje je i czasem uruchamia w niektórych sytuacjach, szczególnie tych kryzysowych. Zatem strasząc dzieci policją nie tylko w tym momencie narażamy je na to, że będą bać się stróża prawa, którego pomocy będą potrzebować, ale także na to, że w dorosłym życiu podświadomie będą odczuwać nieufność do mundurowych i stronić od poszukiwania u nich pomocy.
Razem z przemyskimi policjantami apelujemy więc, by nie ulegać pokusie uspokajania dzieci metodą „na policjanta”. To może pozornie pomóc na chwilę, za to za chwilę może narazić dziecko na niebezpieczeństwo!
Redaktor Monika Kamińska



3 Responses to "Rodzice, nie straszcie dzieci policjantami!"