Rodzice, pilnujcie swoich dzieci

Grzegorz AntonNiedawno w mediach głośno było zarówno o porwaniu dziewczynki ze Szczecina, jak i Polaku, który porwał dziewczynkę we Francji, następnie zgwałcił i zabił. Tacy zwyrodnialcy żyją wśród nas i niestety, wielokrotnie nie sprawiają oni wrażenia osób, których należy się bać i wystrzegać. Niestety, nie można ich odstrzelić, tylko kierując się miłosierdziem wsadzamy ich do więzień, z których kiedyś wychodzą i robią to samo.

To jednak sami rodzice są często winni. Podkreślam rodzice, bo zwyrodnialcy, o których wspominałem, żyli 2 tys. lat temu, 200 lat temu, 50 lat temu, żyją teraz i za 100 lat także będą chodzić po ziemi. Jak już wcześniej pisałem, odstrzelić tego nie można, dlatego tak ważna jest rola rodziców. Dziecko – żeby nie wiem jak było inteligentne i mądre – nie będzie się zachowywać jak dorosły i nie zawsze jest świadome zagrożeń. To właśnie rodzice, a więc dorośli mają za nie myśleć. A jak to wygląda w praktyce? Wystarczy pójść na pierwszy lepszy plac zabaw i zobaczyć kilkadziesiąt roześmianych dzieci bawiących się na dużej powierzchni, np. w parku. Jak tak popatrzeć na ich rodziców, to połowa zajęta jest rozmową z koleżanką, kolegą lub rozmową przez telefon komórkowy o niczym, gdy w tym samym czasie dziecko biega 50 metrów za ich plecami. Na swoją pociechę spojrzą raz na kilka minut. Ktoś powie, że przesadzam, ale rodzic powinien widzieć non stop dziecko, które ma 6 czy 7 lat, nie mówiąc już o młodszych. Zabranie dziecka – dając mu do ręki czekoladkę lub pokazując jakąś fajną zabawkę – to chwila, której rodzice mogą żałować do końca życia. Zresztą nie trzeba zwyrodnialców, wystarczy jakiś duży pies spuszczony ze smyczy, który je pogryzie, rowerzysta jadący po chodniku, który wjeżdżając w dziecko może je połamać lub zabić i kłopot gotowy.

Co do starszych dzieci, to należy im tłumaczyć, uczulać ich na różne nieprawidłowe zachowania osób starszych, a nie żyć w błogiej świadomości, że owszem, różne rzeczy na świecie się dzieją, ale to przecież nie będzie dotyczyć mojego dziecka. I większość z rodziców rzeczywiście nie zazna nigdy bólu i cierpienia z tego powodu, że coś się stało ich dzieciom, jednak nigdy nie wiadomo, drogi rodzicu, czy dziś lub jutro ta tragedia nie dotknie ciebie samego, a wówczas płacze i lamenty nic już nie pomogą.

Redaktor Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.