
PODKARPACIE. – Prezydent powiedział nam, że nie mamy własnego rozumu, a listy z podpisami przeciwko połączeniu szkół możemy wyrzucić do kosza – mówią mamy uczniów SP nr 25 i Gimnazjum nr 11.
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy państwa, że miasto zamierza połączyć Szkołę Podstawową nr 25 i Gimnazjum nr 11 w jeden Zespół Szkół nr 7. Przeciwko tej decyzji są zarówno rodzice uczniów, uczniowie gimnazjum, a także nauczyciele. Mamy uczniów w poniedziałek (27 stycznia) były z wizytą u kuratora i prezydenta. Były zszokowane zachowaniem Tadeusza Ferenca.
Rodzice dzieci z podstawówki i rodzice młodzieży z gimnazjum wspólnie postanowili protestować przeciwko połączeniu szkół. Mamy uczniów w poniedziałek były umówione na spotkanie w Kuratorium Oświaty i w Ratuszu.
– Na spotkaniu z wicekuratorem zostałyśmy wysłuchane i zostawiłyśmy też naszą prośbę na piśmie – opowiada Izabela Krzemińska. – Jednak wizyta u pana prezydenta nie była taka miła. Poza prezydentem Ferencem był jeszcze jeden mężczyzna, chyba pan Sieńko i jakaś pani, która tylko kiwała głową, ale się nam nawet nie przedstawili. Zostałyśmy okropnie potraktowane – dodaje.
Rodzice argumentują, prezydent obraża
– Zacznijmy od tego, że w ogóle nie mogłyśmy przytoczyć naszych argumentów, bo od razu byłyśmy atakowane – mówi Magdalena Mazur, mama uczennicy gimnazjum. – Na spotkanie z nami weszła moja córka, która została potraktowana jak mama, a prezydent Ferenc zapytał ją, w której klasie gimnazjum ma dziecko – mówi oburzona mama. – Kiedy próbowałam mówić, że nie można połączyć szkół, bo to będzie największy zespół szkół, prezydent sprzeciwiał się przywołując dane sprzed kilkunastu lat – wyznaje.
– Zostałyśmy obrażone przez prezydenta Ferenca – mówi Magdalena Mazur. – Powiedziałyśmy, że nie widzimy sensu niszczenia czegoś, co dobrze funkcjonuje. Po tych słowach prezydent się zdenerwował i zaatakował nas, że my nie myślimy, nie mamy swojego rozumu, tylko przemawia przez nas dyrektor Żyracki (obecny dyrektor Gimnazjum nr 11, który przebywa na urlopie na poratowanie zdrowia – przyp. red.). Jak prezydent może nam wmawiać, że ktoś nami steruje? – pyta oburzona.
– Ale dlaczego nawet nam, rodzicom dzieci z podstawówki wmawia, że przez nas przemawia dyrektor gimnazjum, skoro ja go na oczy nawet nie widziałam? – pyta Anna Głowacka.
Prezydent zlekceważył nawet podpisy negatywnie nastawionych do połączenia szkół uczniów i rodziców. Aleksandra Mazur, uczennica gimnazjum przyniosła na spotkanie w Ratuszu 230 podpisów uczniów, ale prezydent kazał te podpisy podrzeć i wyrzucić, bo stwierdził, że przez młodych przemawiają dorośli, choć z inicjatywą zbierania podpisów wyszli sami uczniowie.
Szkoła upadnie
Zdaniem rodziców, połączenie szkół doprowadzi: do spadku jakości kształcenia, demoralizowania dzieci z podstawówki przez młodzież gimnazjalną, z którą dyrektorka szkoły podstawowej sobie nie poradzi, stworzenia największego w Rzeszowie zespołu szkół, które odstraszy uczniów i w końcu upadnie.
– Nauczyciele powiedzieli nam, że jak połączą szkoły to dokończą tylko edukację naszych klas i odejdą do innych szkół. Przybędzie im obowiązków i nie będą mieli czasu przygotowywać nas do testów, bo będą musieli też czas poświęcić podstawówce – mówi Aleksandra Mazur, uczennica gimnazjum. – A to są młodzi i dobrzy nauczyciele – dodaje.
– Rodzice dzieci, którym zależy na jakości edukacji zabiorą swoje dzieci z tej szkoły – mówi Krzemińska.
– Jesteśmy zbulwersowane tym, jak traktuje się rodziców szkoły i wyborców – mówi Magdalena Mazur. – Na takiego prezydenta na pewno nie zagłosuję, co więcej, zagwarantuję, że przy wyborach straci głos około 2 tysięcy rodziców, ich rodzin i nauczycieli – dodaje.
Rodzice nie zamierzają się poddać. Będą walczyć o szkołę do końca.
Blanka Szlachcińska



46 Responses to "Rodzice uczniów: – Jesteśmy oburzeni zachowaniem prezydenta Ferenca"