Rodzicu! Dziecko może połknąć wszystko

– Dzieci z natury są bardzo ciekawe, dlatego dorośli muszą zachować maksimum ostrożności – mówi prof. dr hab. n. med. Bartosz Korczowski. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Lekarze apelują: – Nie zostawiajmy w zasięgu rączek dziecka rzeczy, które może wziąć do buzi, żrących, mogących uwięznąć w przełyku…

Z przewodów pokarmowych i dróg oddechowych u dzieci lekarze wyciągają rzeczy, które nawet nie przyszłyby nam do głowy: agrafki, klocki, spinki do włosów, monety, magnesiki, ziarna fasoli i grochu (włożone np. do nosa pęcznieją, utrudniając wydobycie). – Najgroźniejsze w tej chwili dla dziecka są baterie, które mogą przylgnąć do ściany żołądka i doprowadzić do jego owrzodzenia, a nawet perforacji oraz przedmioty, które utknęły w przełyku – mówi prof. dr hab. n. med. Bartosz Korczowski, kierownik Kliniki Gastroenterologii Dziecięcej w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Kiedyś, na szczęście to już minęło, były oparzenia kretem lub nurkiem, które prowadziły do rozległych oparzeń organów wewnętrznych. – Z tego co pamiętam nie mieliśmy takich przypadków już kilka lat. Być może na wskutek medialnych doniesień, które uwrażliwiły rodziców i wpłynęły na producentów tych środków, którzy zamiast w granulkach zaczęli wytwarzać kreta w żelu. Warto jednak pamiętać, by opakowania z niebezpiecznymi substancjami chemicznymi trzymać w miejscach niedostępnych dla dzieci – mówi dr Korczowski.

Nie ma jednak tygodnia, by w ręce lekarzy nie trafiał pacjent, który „coś” połknął. Jednak Domestos, czy inny wybielacz, nie dorównuje wspomnianym środkom. Wyrządzają duże szkody, rzadko jednak zagrażają życiu. – Baterie są jednak cały czas. Ostatnio mieliśmy natomiast trochę innego formatu problem. Może mniej niebezpieczny, ale… Zabieg gastroskopii trwał w sumie cztery godziny, a chodziło o usunięcie 30 magnesowych kulek (takich przyklejanych na lodówce „dla pamięci’), którymi starszy, kilkuletni chłopiec, nakarmił 17-miesięcznego braciszka (żeby wyciągnąć połknięty przedmiot z przewodu pokarmowego, lekarz wprowadza do przełyku nawet metrowej długości endoskop zaopatrzony na końcu w cały arsenał kleszczyków do chwytania). Kulki utworzyły w żołądku całkiem sporą kulę, w dodatku podłączyła się do niej połknięta przez małego metalożercę ośka samochodziku, moneta… Nie dało się tego w żaden sposób wyciągnąć „za jednym razem”. Musieliśmy kombinować… Jedno co mogę powiedzieć to to, że kulę zachowaliśmy i, że… wygląda obrzydliwie – mówi lekarz.

Nie przelewajmy żrących detergentów do butelek po napojach

Co roku na wiosnę dochodzi też do zatruć i poparzeń różnego rodzaju rozpuszczalnikami czy benzyną. Wynika to stąd, że bierzemy się za wiosenne porządki w garażach czy przydomowych altankach. Tymczasem niektórzy panowie lubią trzymać resztki benzyny czy rozpuszczalnika w butelce po oranżadzie czy pepsi, a stąd już tylko krok do zachłyśnięcia się takim napojem.

Każde oparzenie nawet skóry chemicznym środkiem wymaga kontroli lekarskiej. W przypadku poparzenia oka lub dróg oddechowych wskazane jest wezwanie pogotowia ratunkowego. Ważne jest też, by wiedzieć, jaki środek był źródłem oparzenia. Jadąc do lekarza warto zabrać ze sobą jego resztki czy opakowanie po nim.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.