Rodzina obiecuje 10 tys. złotych nagrody

Osoby, które posiadają informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionego, proszone są o kontakt z funkcjonariuszami Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, tel. 47 823 3325 lub pod tel. alarmowym 112.
Fot. Archiwum rodzinne

Nadal nie wiadomo, gdzie jest 84-letni Władysław Klepacki z Przemyśla. Zaginięcie starszego pana zgłosiła 25 grudnia zeszłego roku jego rodzina. Pomimo że 84-latka szukają służby i prywatne osoby, a w Internecie co i rusz ukazują się apele rodziny o jakikolwiek sygnał o nim, dotychczas nie natrafiono na ślad mężczyzny. Bliscy pana Władysława obiecują 10 tys. złotych nagrody dla osoby, która wskaże miejsce jego pobytu lub przekaże informacje pozwalające na odnalezienie go.

Przypomnijmy; z Władysławem Klepackim jego córka, Grażyna Stojak, ostatnio kontakt telefoniczny miała w wigilijny wieczór. 84- latek odbywał w domu rekonwalescencję po zapaleniu oskrzeli. Czuł się już lepiej, ale był słaby, dlatego nie chciał pojechać na wigilię do córki. W pierwszy dzień świąt umówił się natomiast z wnukiem, który miał go odwiedzić w południe. Młody człowiek zjawił się punktualnie pod drzwiami dziadka na zasańskiej ulicy Kosynierów, ale nikt mu nie otworzył. Nikt także nie odbierał telefonu stacjonarnego, którego dźwięk słychać było przez drzwi. Komórki starszy pan nie miał, bo nigdy nie chciał mieć. Zaniepokojony wnuk pana Władysława był pewien, że jego dziadek zasłabł w mieszkaniu. Zaalarmował więc resztę rodziny, która dysponowała kluczami do mieszkania pana Władysława.
Wkrótce okazało się jednak, że klucze nie pasują do zamków w drzwiach! – Dopiero wówczas sobie uświadomiliśmy, że na początku grudnia tato wspominał coś o tym, że ktoś chciał się do niego włamać – wspomina córka 84–latka, Grażyna Stojak. – Sprawdziliśmy wtedy drzwi u taty, nic na próbę włamania nie wskazywało – opowiada przemyślanka.
– Był jednak zaniepokojony i pewnie ten niepokój skłonił go do zmiany zamków – uważa.
Kiedy rodzina sforsowała drzwi i weszła do mieszkania okazało się, że pana Władysława w nim nie ma! – To było zdumiewające, bo tato był po chorobie bardzo słaby i nie wychodził z domu – przypomina G. Stojak. -Wyglądało na to, że tata zjadł śniadanie, ubrał się „po świątecznemu” i czekał na mojego syna. Jednak z jakiejś przyczyny opuścił mieszkanie, nie zabierając z sobą ani dokumentów, ani pieniędzy. To nasuwa myśl, jakby wychodził dosłownie na chwilę z zamiarem szybkiego powrotu – dodaje przemyślanka. Jednak pan Władysław nie wrócił. Rodzina zawiadomiła policję, która rozpoczęła poszukiwania starszego pana. Nie pomogła jednak analiza zapisów z monitoringów w okolicy, ani użycie psów tropiących. Te straciły trop w pobliżu domu 84-latka. Nie przyniosły żadnych rezultatów przeszukiwania zbiorników wodnych, ani dna Sanu, ogródków działkowych i pustostanów w mieście i okolicy. Pan Władysław zniknął, jak dotąd, bez śladu.
Bliscy nie mają pojęcia gdzie mógł się udać, ani po co. – Tato nie utrzymywał kontaktów towarzyskich poza rodziną, nie używał alkoholu – wyjaśnia Grażyna Stojak. – Nie zawierał też przygodnych znajomości, można nawet powiedzieć, że był bardzo ostrożny w kontaktach z nieznajomymi. Nie miał problemów z percepcją – podkreśla córka zaginionego.
– Raczej wykluczam, by dobrowolnie poszedł gdzieś – dodaje. Rodzina 84- latka nawiązała kontakt ze znanym jasnowidzem. Ten najpierw przekazał im straszną wiadomość, że pan Władysław nie żyje, a jego ciało wypłynie w zakolu Sanu. Jednak po otrzymaniu przedmiotu należącego do zaginionego, jasnowidz zmienił zdanie. Stwierdził, że nie może nawiązać kontaktu z 84- latkiem, bo potrafi to czynić tylko wobec zmarłych, a starszy pan żyje.
– Zniknięcie mego taty jest naprawdę zagadką – mówi córka zaginionego. – Wyszedł najprawdopodobniej w biały dzień, na ludnym osiedlu, przy bardzo uczęszczanej ulicy i nikt go nie widział – zauważa. – Nie sposób domyślać się celu, w jakim opuścił swe mieszkanie – dodaje. Zdesperowana rodzina pana Władysława ogłosiła w mediach społecznościowych, że przeznacza 10 tys. złotych nagrody dla osoby, która wskaże miejsce pobytu 84- latka lub udzieli informacji, która pozwoli je ustalić. Na razie nikt taki się nie zgłosił, ale bliscy starszego pana nie tracą nadziei.
Przypominamy raz jeszcze rysopis pana Władysława Klepackiego. Pan Władysław ma 172 cm wzrostu, średnią budowę ciała, oczy piwne, nos średni i prosty oraz pełne uzębienie. W chwili zaginięcia ubrany był w czarną kurtkę zimową, czarne spodnie, czarny szal, czarne buty zimowe i ciemną, zimową czapkę z daszkiem.

Monika Kamińska

One Response to "Rodzina obiecuje 10 tys. złotych nagrody"

Leave a Reply

Your email address will not be published.