
– Urzędniczka uzależniała to, jak szybko rejestrowała samochody od tego, czy dana osoba zawarła umowę ubezpieczenia OC w agencji ubezpieczeniowej prowadzonej przez jej córkę lub kogoś z rodziny – mówi Super Nowościom Hubert Ochar, prokurator prowadzący sprawę.
Policjanci z wydziału do walki z korupcją komendy wojewódzkiej w Rzeszowie ustalili, że 56-letnia urzędniczka zatrudniona w wydziale komunikacji starostwa powiatowego w Sanoku wykorzystując swoje stanowisko i związane z tym uprawnienia, korzystała z bazy danych urzędu i przekazywała je spokrewnionym osobom prowadzącym działalność ubezpieczeniową. – Wiedza ta była wykorzystywana później do składania propozycji zawierania umów ubezpieczenia komunikacyjnego, w tym obowiązkowego ubezpieczenia pojazdów. Osoby zaangażowane w przestępczy proceder czerpały z tego tytułu korzyści majątkowe – poinformowała Marta Tabasz-Rygiel z rzeszowskiej policji.
Rodzinny proceder
W sprawie zatrzymanych zostało łącznie sześć osób, to mieszkańcy powiatu sanockiego w wieku od 27 do 56 lat oraz 26-letnia mieszkanka powiatu leskiego. W większości to osoby blisko ze sobą spokrewnione. 56-letnia urzędniczka będzie odpowiadać za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków jako funkcjonariusz publiczny poprzez wykorzystanie dostępu do baz danych i ujawnienie informacji osobom nieuprawnionym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. – Pozostałe osoby również będą odpowiadać za takie czyny, bowiem działali wiedząc o okolicznościach osobistych podejrzanej jako funkcjonariusza publicznego – informuje policja.
Nie przyznają się do zarzutów
Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Zatrzymani usłyszeli zarzuty, do których się nie przyznali. Decyzją sądu urzędniczka i dwie osoby na trzy miesiące trafiły do aresztu. – Wobec pozostałych sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze – poręczenie majątkowe, dozór policji i zakaz opuszczania kraju.
400 świadków
Śledztwo na razie obejmuje okres od października 2018 do kwietnia 2019 roku. – Na obecną chwilę udało nam się ustalić około 400 świadków, a to jeszcze nie są wszyscy – mówi Super Nowościom prokurator Ochar. Jak zaznacza nasz rozmówca, sprawa jest rozwojowa, prokuratura nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Bada też, czy w grę wchodzić mogą jakieś inne przestępstwa.
W sprawie zostaną powołani także biegli z zakresu informatyki, którzy będą ustalać co znajduje się na nośnikach danych zabezpieczonych w miejscu pracy i w miejscu zamieszkania podejrzanych.
Zatrzymanym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Co zrobi starosta?
Kilkakrotnie próbowaliśmy zadać staroście sanockiemu Stanisławowi Chęciowi pytania w sprawie nieprawidłowości, do których miało dochodzić w wydziale komunikacji, ale konsekwentnie odmawia komentarza. Wystosował oświadczenie, w którym informuje, że do zakończenia śledztwa nie będzie wypowiadał się w sprawie zatrzymania pracownicy starostwa. Starosta zlecił kontrolę wewnętrzną w urzędzie, ale nie znamy szczegółów czego dotyczy kontrola i dlaczego została wdrożona dopiero teraz, chociaż informacje o tym, że w wydziale komunikacji może dochodzić do nieprawidłowości słychać było od dłuższego czasu.
Nie udało nam się też dowiedzieć, czy pracownica, która usłyszała zarzuty, zostanie zwolniona z pracy, czy zachowa stanowisko. Artykuł 30 Ustawy o pracownikach samorządowych mówi o tym, że „pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy”.
Ustawa mówi, że w przypadku stwierdzenia naruszenia przez pracownika samorządowego któregokolwiek z zakazów, niezwłocznie. Bez wypowiedzenia, rozwiązuje się z nim, bez wypowiedzenia stosunek pracy, lub odwołuje się go ze stanowiska.
Martyna Sokołowska



One Response to "Rodzinny proceder przestępczy?"