
STALOWA WOLA. Dziecko o mało co nie straciło życia, a jednak właściciel psów będzie odwoływał się od wyroku. Czy sąd drugiej instancji będzie równie pobłażliwy?
Sąd Rejonowy w Stalowej Woli skazał Tomasza C. na rok więzienia. To zasadnicza część wyroku, który zapadł po śledztwie ws. pogryzienia przez psy 6-letniej dziewczynki. Do wstrząsającego wypadku doszło jesienią 2013 r. Gdyby nie bohaterska postawa strażaka, dziecko prawdopodobnie by zginęło.
Skazany właściciel psów ma zapłacić 5 tys. zł matce dziewczynki tytułem częściowego zadośćuczynienia oraz pokryć koszty procesu w wysokości 3,5 tys. zł. Zapewne dostałby karę w zawieszeniu, gdyby wykazał odrobinę skruchy.
Odwaga strażaka i pewność siebie właściciela psów
1,5 roku temu, dokładnie 11 listopada dziewczynka wyszła na spacer. Za bardzo oddaliła się od domu i w pobliżu obwodnicy Stalowej Woli dopadły ją dwa rosłe psy. Ze względu na dzień świąteczny, w okolicy nie było nikogo. Napad psów zauważył dopiero strażak z pow. stalowowolskiego, który do Stalowej Woli jechał ciężarowym samochodem. W ciężarówce siedział wysoko i dlatego dostrzegł tragedię rozgrywającą się tuż za płotkami odgradzającymi pas ruchu drogi obwodowej od deptaka. Odważnie wkroczył i odpędził psy. Wezwał też pogotowie, które dziewczynkę z całym pogryzionym ciałem odwiozło do szpitala. Hospitalizacja trwała bardzo długo. Rany się zagoiły, ale trauma małej ofierze napadu wilczurów pozostanie na całe życie.
To były dwa psy; matka i dorosłe już szczenię. Były to hybrydy husky. Do tej pory nie wiadomo, co spowodowało atak. Prawdopodobnie do dziecka podbiegł młodszy z psów, a matka dołączyła do ataku. Czworonogi były na kilkudniowej obserwacji, po której weterynarz zdecydował o ich uśpieniu. Nie rokowały nadziei, że kiedykolwiek nie powtórzą ataku. Wkrótce okazało się, że nie był to ich pierwszy atak. Podwórze, na którym miały swoje budy, było zabezpieczone wysokim płotem z blachy, a jednak psy uciekały i siały postrach w Rozwadowie. Właściciel był karany grzywnami, bo tylko tyle policjanci mogli mu zrobić. Teraz sąd nawet rozważał możliwość ujęcia rocznego więzienia „w zawiasy”, ale nie dopatrzył się skruchy i chęci zadośćuczynienia u Tomasza C. Przewód sądowy na tym wyroku się nie skończy, bo skazany zapowiedział już odwołanie.
jam


