
RZESZÓW. Nasi Czytelnicy chcą bezkolizyjnego ronda…
Przy okazji jednego z tematów dotyczących rozwiązań drogowych w Rzeszowie nasi Czytelnicy zaproponowali, żeby rondo na Pobitnem zostało zmienione na rondo turbinowe. Takie ronda uważa się za bezkolizyjne. Jak się po nim jeździ i czy w rzeszowskim Miejskim Zarządzie Dróg uważają, że to dobry pomysł?
Przede wszystkim należy wyjaśnić, co to jest rondo turbinowe. Na klasycznym rondzie, takim jak choćby na osiedlu Pobitno, podczas zjeżdżania z ronda jadąc wewnętrznym pasem można się zderzyć z kierowcami jadącymi zewnętrznym pasem. Na rondzie turbinowym ruch na konkretnych pasach nie przecina się i już przy wjeździe na to rondo trzeba wiedzieć, w którym kierunku chcemy dalej pojechać. Prawym pasem można pojechać do pierwszego zjazdu, a lewy kieruje nas do pozostałych zjazdów. Konstrukcja ronda turbinowego nie pozwala przecinać wewnętrznego i zewnętrznego pasa ruchu, a co za tym idzie kierowcy nie zajeżdżają sobie drogi i dzięki temu nie może dojść do kolizji. Pasy ruchu oddzielone są krawężnikami wystającymi z asfaltu na wysokość kilku centymetrów. Takie rondo funkcjonuje już np. na węźle w Świlczy.
Ciekawy pomysł i wart rozważenia
Co na takie zaproponowane przez naszych Czytelników rozwiązanie sytuacji na rondzie na Pobitnem mówi Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie? – Przymierzaliśmy się w tym miejscu do tego tematu, ale nie wyszło z powodu braku terenu – mówi dyrektor Magdoń. – Należałoby zmienić geometrię tego ronda i na to potrzeba właśnie dodatkowy teren. Należałoby również przesunąć ekrany akustyczne. To ciekawy pomysł i wart rozważenia. Jeżeli jest wola mieszkańców Rzeszowa do takiego rozwiązania, to można by znaleźć pieniądze na taką inwestycję i ją wykonać – dodaje.
Grzegorz Anton



11 Responses to "Rondo turbinowe na Pobitnem?"