
WARSZAWA. Do Polski płynie ze Wschodu mniej błękitnego paliwa.
Zaobserwowano zmniejszenie dostaw gazu ziemnego w ramach obowiązującego kontraktu jamalskiego – informuje w komunikacie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. I dodaje, że chodzi o połączenia międzysystemowe w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś), w stosunku do zamówień składanych przez spółkę.
Z komunikatu wynika, że w poniedziałek „dostawy gazu z kierunku wschodniego zostały zredukowane o ok. 20 proc.”, natomiast 9 września „o ok. 24 proc. w stosunku do zamówienia złożonego do OOO Gazprom Export”.
„Trwa wyjaśnianie przyczyn zmniejszenia dostaw gazu z kierunku wschodniego, w szczególności czy mają one charakter techniczny czy handlowy. Brakujące wolumeny zostały skompensowane poprzez dostawy gazu na innych punktach wejścia do polskiego systemu przesyłowego” – podkreśla spółka.
„Nie ma obecnie konieczności uruchamiania odbioru gazu z podziemnych magazynów gazu, które przed sezonem zimowym zostały w pełni zatłoczone” – zaznacza spółka. Z kolei słowacki operator gazociągów Eustream poinformował na swojej stronie internetowej, że notuje dzienny przepływ gazu z Ukrainy na poziomie 59,1 mln metrów sześciennych, wobec zakładanych 61,1 mln metrów sześciennych.
Ukraiński Ukrtransgaz poinformował, że nie zanotował w ciągu ostatnich dwóch dni żadnych spadków dostaw gazu na rewersie z Polski, Węgier i Słowacji.
Jak podkreślił w TVN24 Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego, „nie można wykluczyć, że zaczyna się jakaś dziwna gra ze strony rosyjskiej”. – To jest bardzo prawdopodobny scenariusz próby eskalacji konfliktu. Obawiam się, niestety, że mamy do czynienia z próbą podburzenia europejskiej opinii publicznej co do tego, że pewność dostaw gazu i sankcje są mocne ze sobą skorelowane – podkreślił ekspert.
Gazociąg Jamalski przebiega przez Białoruś, nie przebiega przez Ukrainę.



One Response to "Rosja gra gazem?"