Rosja połknęła Krym

Putin wchodzi do Sali Gieorgijewskiej, gdzie wygłosił orędzie do około 1000 gości. Był oklaskiwany jak dawny generalny sekretarz partii. Fot. PAP
Putin wchodzi do Sali Gieorgijewskiej, gdzie wygłosił orędzie do około 1000 gości. Był oklaskiwany jak dawny generalny sekretarz partii. Fot. PAP

MOSKWA. Imperialna mowa Putina. Gospodarz Kremla zapewnił, że nie chce dalszego podziału Ukrainy.

Na Kremlu podpisano we wtorek porozumienie o przyłączeniu Krymu do Federacji Rosyjskiej. Ceremonię zaaranżowano błyskawicznie po długim przemówieniu Władimira Putina. Przemówienie miało imperialny charakter. Putin podkreślił, że Rosja „powstała z kolan” i jest mocarstwem, z którym trzeba się liczyć.

Przemówienie Putina trwało niemal godzinę. Przysłuchiwało mu się kilkaset osób zgromadzonych w Sali Gieorgijewskiej, największej sali na Kremlu. Byli to głównie przedstawiciele władz, obu izb parlamentu (Rada Federacji) i delegatów separatystycznej Republiki Krymu. Tłum wielokrotnie przerywał Putinowi burzą oklasków i okrzykami. Po przemówieniu błyskawicznie zaaranżowano podpisanie umowy o włączeniu Krymu do Federacji.

Jak Kosowo
Podczas swojego przemówienia prezydent powtórzył stanowisko Kremla, według którego niedzielne referendum na Krymie było w pełni demokratyczne i zgodne z normami międzynarodowymi. Dziękował przy tym kilkakrotnie obywatelom półwyspu za ich decyzję o przyłączeniu się do Rosji. Stwierdził, że skorzystali z precedensu, który Zachód sam ustanowił, uznając niepodległość Kosowa. – Dlaczego Albańczycy mogli to zrobić, a odmawia się tego Rosjanom na Krymie? – zapytał.

Zapewnił przy tym, że nie chce dalszego podziału Ukrainy. – Nie jest nam to potrzebne – stwierdził. Natomiast Krym „był, jest i będzie rosyjski, ukraiński i krymsko-tatarski”. – Nigdy nie będzie jednak banderowski – przestrzegł Putin, co sala skwitowała długą burzą oklasków.

Prezydent Rosji zapewnił, że Tatarzy na Krymie na mają się czego obawiać. Zapowiedział podjęcie „wszelkich kroków” prawnych mających na celu ich pełną rehabilitację. – Na Krymie będą funkcjonowały trzy równoprawne języki: ukraiński, rosyjski i krymsko-tatarski – stwierdził.

Rosja poczuła się „ograbiona”  
Znaczną część przemówienia prezydent poświęcił historii. Putin oznajmił, że sprawa Krymu ma „kardynalne i historyczne znaczenie” dla wszystkich Rosjan. – Na Krymie wszystko jest przesiąknięte naszą wspólną historią. Sewastopol to miasto legenda – stwierdził Putin. Oznajmił, że po rozpadzie ZSRR Rosja poczuła się „ograbiona” poprzez pozostawienie Krymu w granicach Ukrainy. – Opuściliśmy głowę i pogodziliśmy się z tym. Kraj przełknął obrazę. Rosja była w tak złym stanie, że nie mogła bronić swoich interesów – powiedział.

Chaos na Ukrainie
Okres niepodległości Ukrainy miał być ciągłym chaosem, podczas którego władza nie interesowała się losem obywateli. – Rozumiem, dlaczego Ukraińcy chcieli zmiany i wyszli z pokojowymi hasłami na Majdan – zapewnił Putin i powtórzył, że rewoltę przejęły siły skrajne: „faszyści, banderowcy, rusofobowie i antysemici”. W kraju miał zapanować chaos, przemoc i pogromy. – Nie mogliśmy zostawić mieszkańców Krymu w nieszczęściu, bo to byłoby zwykłą zdradą – dodał.

Rosja powstał z kolan
Putin szeroko opisywał okres po rozpadzie ZSRR, podczas którego Zachód miał nieustannie zadawać Rosji ciosy i starał się ją marginalizować. Oznajmił, że te czasy minęły, a Rosja jest silnym graczem na arenie międzynarodowej. Zaapelował jednocześnie o „odrzucenie ideologii” zimnej wojny i współpracę. Powtórzył tym samym klasyczne przesłanie do Rosjan, że ich kraj „powstał z kolan” i jest mocarstwem, z którym trzeba się liczyć.

TVN 24/ps

3 Responses to "Rosja połknęła Krym"

Leave a Reply

Your email address will not be published.