Rowerem po lodzie

Mężczyzna, który w niedzielę, 31 stycznia, jeździł rowerem po lodzie na rzece Wisłok, naraził się na ogromne niebezpieczeństwo. Na szczęście, tym razem nie doszło do tragedii. Fot. Autor
Mężczyzna, który w niedzielę, 31 stycznia, jeździł rowerem po lodzie na rzece Wisłok, naraził się na ogromne niebezpieczeństwo. Na szczęście, tym razem nie doszło do tragedii. Fot. Autor

RZESZÓW. Głupota i nieodpowiedzialność mężczyzny przyciągnęła wzrok niedzielnych spacerowiczów.

Krew w żyłach przechodniów zmroził widok mężczyzny, który w niedzielę, 31 stycznia, w godzinach popołudniowych jeździł na rowerze po kruchym lodzie na Wisłoku. Na szczęście tego dnia nie doszło do tragedii. Osoby, które były świadkami zdarzenia, twierdzą, że niewiele brakowało.

W niedzielę pogoda była sprzyjająca dla spacerowiczów i osób uprawiających sport. Świeciło słońce, a temperatura na zewnątrz była dodatnia. Nikt jednak nie spodziewał się, że ktoś wpadnie na tak dziwny, a zarazem nieodpowiedzialny pomysł.

– W każdą niedzielę spaceruję z moim mężem. Szliśmy od strony zapory w kierunku Lisiej Góry – mówi pani Małgorzata Szczygieł. Po tej stronie Wisłok jest pokryty taflą lodu. – Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyłam, jak jakiś mężczyzna jechał środkiem Wisłoka na rowerze. Na szczęście nie doszło do tragedii, ale niewiele brakowało – mówi kobieta. – A co jakby, gdyby do rzeki? Nawet nie chcę o tym myśleć.

Lód mógł być cienki
O skomentowanie tego zdarzenia poprosiliśmy Grzegorza Wójcickiego z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. – Należy zacząć od tego, że zachowanie mężczyzny było nieodpowiednie. Lód mógł mieć różną głębokość. Dlatego też wchodząc na niego, powinniśmy znać jego grubość. Dodatkowo trzeba pamiętać, że Wisłok jest rzeką płynącą, pokrywa znajdująca się na nim mogła nie być wystarczająco gruba – tłumaczy Grzegorz Wójcicki.

Lód w niektórych miejscach mógł być bardzo cienki. – Aby pokrywa była dobrze zmrożona, potrzeba kilku, a najlepiej kilkudziesięciu stopni na minusie – dodaje Wójcicki.

Należy szybko reagować
Tym razem nie doszło do tragedii. Jak powinni zachować się świadkowie wydarzenia, widząc osobę tonącą w lodowatej wodzie? – Należy szybko reagować. Woda w rzece jest bardzo zimna, co prowadzi do szybkiego wychłodzenia organizmu. Od razu trzeba zadzwonić po służy ratunkowe. Następnie, jeżeli ktoś czuje się na siłach i uważa, że zdoła pomóc, powinien położy się na lodzie, a następnie powoli czołgać się w stronę tonącego. Każdy ruch musi być przemyślany i skoordynowany. Nie wolno zbliżać się zbyt blisko. Ważne jest, aby podać element odzieży wierzchniej lub gałąź, nigdy ręki, gdyż prawdopodobieństwo, że również i my zostaniemy wciągnięci pod wodę staje się większe. Pamiętajmy, że czas na uratowanie tonącego jest krótki. W lodowatej wodzie człowiek szybciej się męczy – tłumaczy Wójcicki.

Agata Flak 

5 Responses to "Rowerem po lodzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.