Rowery i hulajnogi miejskie są dewastowane

Więcej aktów wandalizmu oznacza droższą usługę wypożyczalni miejskich rowerów. Fot. Facebook

RZESZÓW. Operator Blinkee tłumaczy, że jest zadowolony ze współpracy z Rzeszowem, lecz zdarzają się incydenty np. porzucenia sprzętu czy korzystania z niego… pod wpływem alkoholu.

O tym, że nie wszyscy potrafią odpowiednio korzystać ze sprzętu miejskiej wypożyczalni rowerów Blinkee pisaliśmy już w maju. Wówczas informowaliśmy o wrzuconym do Wisłoka rowerze, którego koszt naprawy wyniósł 3 tys. zł. Teraz na Facebooku opublikowano kolejne zdjęcie, na którym widać hulajnogę przerzuconą za balustradę mostu przy al. Niepodległości.

„Bydło bydło i jeszcze raz bydło” – tak na Facebooku rzeszowianie komentują zdjęcie, na którym widać wyrzuconą za barierki mostu przy al. Niepodległości hulajnogę elektryczną, należącą do miejskiej wypożyczalni Blinkee. To kolejny tego typu akt wandalizmu w mieście. Przypomnijmy, pod koniec maja właściciele operatora udostępnili w Internecie zdjęcie, prezentujące rower wrzucony do Wisłoka! Fotografia rozpętała burzę, a sprawą zajęła się policja. – Wiemy już, że to nie użytkownik wypożyczalni dopuścił się tego aktu wandalizmu, gdyż rower został przez niego odpowiednio zaparkowany. Następnie zgodnie z procedurą zablokowały mu się koła i dopiero po jakimś czasie przeniesiono go w inne miejsce i wrzucono do wody – mówił wówczas Paweł Maliszewski, jeden z założycieli Blinkee. Koszt naprawy sprzętu wyniósł 3 tys. zł.

„Problem mentalności”

Nie ma się więc co dziwić, że opublikowane w poniedziałek zdjęcie, na którym widać po raz kolejny niemal wrzucony do rzeki miejski sprzęt, wywołało wśród rzeszowian falę komentarzy. Od początku maja to już czwarty taki incydent! – Stwierdzam że nowinki techniczne są jeszcze za szybko wprowadzane do Rzeszowa – pisze pan Damian. – Zastanawiam się, czy jest sens w mieście robić cokolwiek co zwiększa jego atrakcyjność – dodaje z kolei pan Dominik. W słowach nie przebiera również pan Wojtek: – To już drugi raz w tym samym miejscu, mieszkam tu niedaleko i to po prostu chamstwo – irytuje się.

Wandale nie są bezkarni

Co na to operator Blinkee? – To zawsze przykre, bo czym mniej wandalizmu, tym tańsza usługa dla mieszkańców – mówi pan Marcin Maliszewski, jeden z założycieli Blinkee. – Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z rzeszowianami, lecz niestety zdarzają się pewne incydenty, dlatego też apelujemy o poszanowanie wspólnego dobra – dodaje. Owych incydentów jest sporo. Najczęściej chodzi o niedbale porzucone rowery na środku chodnika. Jak usłyszeliśmy, niedawno grupa osób korzystała z hulajnóg pod wpływem alkoholu. Następnie wszystko nagrała i… wrzuciła do Internetu. – Tą sprawą zajęła się już policja – mówi Maliszewski i jak dodaje, dzięki elektronice i GPS-owi, z dokładnością można sprawdzić, kiedy rower był użytkowany i w jakim stanie go pozostawiono, a nawet pod jakim kątem nachylenia! – Nikt nie jest dziś bezkarny – słyszymy.

Kamil Lech

12 Responses to "Rowery i hulajnogi miejskie są dewastowane"

Leave a Reply

Your email address will not be published.