Rozmowa z prof. Markiem Chmajem

Rozmowa z prof. MARKIEM CHMAJEM, wiceprzewodniczącym Trybunału Stanu, prawnikiem i politologiem, specjalistą w zakresie prawa konstytucyjnego oraz prawa administracyjnego.

– Panie profesorze, proszę wyjaśnić co właśnie wydarzyło?

– Mamy do czynienia z dwiema kwestiami: polityczną i prawną. W kwestii politycznej złamano trwający od 27 lat kompromis dotyczący aborcji. Zakazując aborcji eugenicznej otwarto po raz kolejny drogę do każdego możliwego rozwiązania. A ponieważ problem jest otwarty, za chwilę „wahadło” w tej sprawie może radykalnie przesunąć się w przeciwną stronę. Skoro kompromisu już nie ma, to na przykład w dodrze referendum społeczeństwo może zadecydować o legalności aborcji w każdej sytuacji, kiedy kobieta czy para zechcą usunąć ciążę. Otwierając ten „worek ideologiczny” prawica wg mnie nie przemyślała do końca konsekwencji takiego kroku.

Odnośnie sytuacji prawnej orzeczenie TK jest wątpliwe. Po pierwsze orzekał w niewłaściwym składzie, bo orzekało trzech dublerów, po drugie przewodniczyła osoba, która została wybrana na prezesa TK niezgodnie z procedurą ustawową, a po trzecie uzasadnienie wniosku było moim zdaniem labilne, bo nie miało charakteru merytorycznego, ale bardziej opisowo ideologiczny. Jako prawnik, konstytucjonalista uważam, że Trybunał nadużył interpretacji podnosząc, że zapis dotyczący możliwości dokonania aborcji w sytuacji, gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony jest niezgodny z art. 38. Konstytucji w związku z art. 30 i 31. Taka argumentacja nie da się obronić.

– Dlaczego ta argumentacja się nie obroni?

– Konstytucja RP gwarantuje prawną ochronę życia, ale nie wskazuje od którego momentu, czy od chwili poczęcia czy od chwili narodzin. O tym mówi art. 38, Konstytucji. Art. 30., na który powołał się TK gwarantuje godność człowieka, ale jednocześnie mowa w nim o tym, że godność ta ma charakter przyrodzony, dokładnie tak jest to ujęte. Przepis ten oznacza, że godność tę uzyskujemy w określonym momencie. Natomiast art. 31. mówiący o zasadzie proporcjonalności wskazuje kiedy można ograniczyć prawa człowieka, w tym prawo do aborcji. To ograniczenie musiałoby być niezbędne, a tu sytuacja niezbędności nie zachodzi. Na to wszystko nakłada się lekkomyślność obozu rządzącego. Chodzi o to, że zmuszamy kobietę, by urodziła ciężko chore lub głęboko niepełnosprawne dziecko, a w zamian obiecujemy im, że nie pozostaną bez pomocy. Tu nie o obietnicach musiałaby być mowa, a o gwarancjach! Jeśli zmuszamy kogoś do takiego zachowania, to musimy mu zagwarantować z góry pakiet świadczeń. Na przykład rentę dla dziecka, bezpłatne leczenie i rehabilitację itd. Słowem musimy stworzyć realne warunki, by rodzice takich dzieci mogli funkcjonować w miarę normalnie, a nie obiecywać coś mglistego i niekonkretnego.

– Czym zaowocuje teraz ta zmiana prawa dla przeciętnego zjadacza chleba w Polsce?

– Doprowadzi do pogłębiania siężnic w jakości życia w zależności od zasobności portfela. Brutalnie mówiąc: osoby zamożne stać będzie na wykonanie badań prenatalnych prywatnie i stać je również będzie na dokonanie aborcji eugenicznej na przykład za granicą na własny koszt. Jeśli zatem będą jej chciały, bez najmniejszych problemów zrealizują swój plan. Natomiast osoby słabiej uposażone nie będą miały dostępu do badań prenatalnych, ani legalnej aborcji w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu i będą niejako skazane na urodzenie bardzo chorego czy niepełnosprawnego dziecka, poniekąd dlatego, że nie mają pieniędzy.

Rozmawiała Monika Kamińska

2 Responses to "Rozmowa z prof. Markiem Chmajem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.