
RZESZÓW. Wciąż trwają rozmowy nielekarskich związków zawodowych z dyrekcją Szpitala Wojewódzkiego nr 2.
Podwyżek płac domagają się związki zawodowe reprezentujące praktycznie wszystkie grupy zawodowe poza lekarzami. Negocjacje rozpoczęły się jeszcze w ubiegłym roku. Na początku w grę wchodziła kwota 700 zł do podstawy wynagrodzenia. – Ja mogłem zaproponować tylko 150 zł. Ta propozycja została wtedy odrzucona – mówi Janusz Solarz, dyrektor szpitala. Do ugody więc nie doszło. Rozmowy są trudne, bo różnica między oczekiwaniami personelu, a możliwościami dyrekcji jest duża. Brak kompromisu grozi jednak strajkiem.
O szczegółach rozmów niewiele wiadomo. – Umówiliśmy się, że nie będziemy rozmawiać publicznie. Skoro jednak informacje wyciekły do prasy, chcę zaznaczyć, że mnie bardzo zależy, żeby osiągnąć porozumienie – mówi dyrektor.
Lawinę zapoczątkowali anestezjolodzy
Lekarze anestezjolodzy dostali w ubiegłym roku premię za nadwykonania wypłaconą w trzech transzach po 6 tys. zł, podczas gdy towarzyszące im podczas pracy pielęgniarki dostały po 150 – 300 zł. To wywołało ferment i sprawiło, że nielekarskie związki zawodowe postawiły zawalczyć o podwyżki. Dyrektor nie zaprzecza, że wynagrodzenia, zwłaszcza pielęgniarek, wymagają regulacji, że jest wiele dysproporcji. Tłumaczy jednak, że przy tej samej co przed rokiem wycenie procedur to mało realne. Podwyżka w wysokości 150 zł, która objęłaby blisko 1400 osób, obciążyłaby budżet szpitala niebagatelną sumą 4 mln zł rocznie.
Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia, związki zapowiadają akcję protestacyjną. Wiedzą, że to działa. W ubiegłym tygodniu podwyżki wywalczyły pielęgniarki oraz średni personel ze szpitala w Mielcu. Porozumienie zawarte z dyrekcją gwarantuje im podwyżkę w wysokości 125 zł do podstawy poborów dla pracowników zarabiających poniżej 2450 zł.
Anna Moraniec



10 Responses to "Rozmowy o podwyżkach zawsze są trudne"