
ROZWÓJ KATOWICE – APKLAN RESOVIA. Rzeszowianie mocnym akcentem zakończyli rundę jesienną
„Pasiaki” przyjechały na Śląsk jak po swoje, wygrały trzeci z rzędu mecz i coraz śmielej spoglądają w górę tabeli. Beniaminek znów udowodnił, że potrafi wyjść obronną ręką z trudnych sytuacji.
ROZWÓJ Katowice 1
APKLAN RESOVIA 2
(1-0)
1-0 Wrzesień (11.), 1-1 Buczek (54.), 1-2 Buczek (59.)
ROZWÓJ: Soliński – Mońka, Lepiarz, Gancarczyk, Łączek, Gembicki (76. Olszewski), Kuliński, Lazar (80. Kamiński), Kowalski (66. Gałecki), Paszek – Wrzesień (78. Niedojad)
RESOVIA: Daniel – Geniec, Domoń, Zalepa, Mikulec, Antonik (88. Feret), Kaliniec, Frankiewicz, Pyrdek (59. Hass), Ogrodnik (72. M. Kantor) – Buczek.
Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Antonik, Pyrdek. Widzów 300.
Chłopcy Szymona Grabowskiego nawiązują do etosu resoviaka, który słynie z niezłomnego charakteru. W zakończonej właśnie rundzie jesiennej rzeszowianie niejednokrotnie ratowali skórę. W meczach z Górnikiem Łęczna i Olimpią Grudziądz odrobili dwubramkową stratę, zaliczyli udany pościg za Skrą Częstochowa, a w sobotę na zdewastowanym boisku w robotniczej dzielnicy Brynów utarli nosa Rozwojowi, choć na przerwę w lepszych nastrojach udawali się gospodarze. Bartłomiej Buczek potrzebował jednak pięciu minut, by uciszyć trybuny. Gol wyrównujący kolanem był konsekwencją ogromnego zamieszania, ale ten na 2-1 już taki, że palce lizać. Najlepszy snajper Resovii uderzył z wolnego lekko, za to bardzo precyzyjnie. Piłka wpadła w „okienko”, katowicki bramkarz mógł jedynie zakląć pod nosem. Na taki obrót sprawy zanosiło się od dawna, bo to rzeszowianie rozdawali karty. Od początku ustanowili porządek w linii pomocy (brawa zwłaszcza dla Dariusza Frankiewicza) i nękali defensywę Rozwoju. W I połowie brakowało im jednak konkretów, poza tym nie ustrzegli się prostego błędu i po zaledwie 11 minutach przegrywali. Mateusz Wrzesień doszedł do długiego podania i płaskim strzałem pokonał Wojciecha Daniela. – Mamy do siebie sporo pretensji o straconego gola. Musimy to obejrzeć i wyciągnąć wnioski – zapowiedział Szymon Grabowski, który mógł być jednak dumny ze swoich piłkarzy. – Nie podłamali się, dalej próbowali grać to, co sobie założyliśmy: eliminować mocne strony rywali, takie jak stałe fragmenty egzekwowane przez Seweryna Gancarczyka czy indywidualne akcje Daniela Paszka. Bardzo cieszą trzy punkty zdobyte na trudnym terenie. Obyśmy w takim stylu rozegrali ostatnie cztery mecze ligowe i spotkanie w Pucharze Polski – życzył sobie trener „pasiaków”.
Katowiczanie byli mocno rozczarowani, iż nie udało im się sięgnąć po czwarte kolejne zwycięstwo. Potrafili jednak docenić klasę Resovii. – Zdawaliśmy sobie sprawę z jakości i siły przeciwnika – wyznał trener Rafał Bosowski, asystent Marka Koniarka. – Do końca goniliśmy wynik, robiliśmy co mogliśmy, ale bez skutku. Bardzo brakuje nam w środku pola Tomka Wróbla i Michała Płonki.
tsz


