
RZESZÓW, PODKARPACIE. W pierwszym półroczu 2013 roku na różyczkę zachorowały w regionie 1932 osoby, w całym 2010 roku – 201.
Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że do 15 czerwca w Polsce zarejestrowano ponad 32 tys. zakażeń, na Podkarpaciu blisko dwa tysiące. Epidemiolodzy uspokajają, że mamy do czynienia z tzw. epidemią wyrównawczą (chorują roczniki przed laty niezaszczepione). – W ubiegłym roku do maja na różyczkę zachorowało 1875 osób, w tym roku już tylko 96, czyli sytuacja jest dobra, wróciła do normy – mówi Dorota Gibała, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.
Choroba atakowała głównie młodych mężczyzn w wieku od 19. do 28. roku życia. Od nich mogą się zarazić np. wrażliwe na zakażenie kobiety w ciąży (które nie były szczepione przeciwko różyczce i nie są odporne).
Przeciwko różyczce wcześniej nie szczepiliśmy
Szczepienia przeciwko różyczce wprowadzono do obowiązkowego kalendarza szczepień w 1988 r. Początkowo dotyczyły jednak tylko dziewcząt w 13. roku życia (chodziło o wyeliminowanie ryzyka zakażenia u kobiet w ciąży, gdy jest ono najbardziej niebezpieczne). W 1995 r. do programu szczepień wprowadzono w naszym kraju szczepienia z użyciem trójskładnikowych preparatów chroniących jednocześnie przed odrą, świnką i różyczką. Były to jednak szczepionki zalecane, a nie obowiązkowe, czyli takie, za które musieli zapłacić rodzice. Szczepionki do obowiązkowego kalendarza szczepień wprowadzono dopiero w 2003 r. i objęto nimi całą populację, w tym również chłopców. Podawano je dzieciom w 13. – 14. miesiącu życia.
Różyczka groźna dla ciężarnych
Różyczka jest uważana za jedną z łagodniejszych chorób zakaźnych roznoszonych przez wirusy. Atakuje zwykle dzieci i najbezpieczniej przejść ją właśnie w dzieciństwie. Jest natomiast bardzo niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Jeśli wirus zaatakuje przyszłą mamę, wówczas dziecku w jej łonie grożą poważne wady wrodzone. Zazwyczaj dochodzi jednak do poronienia.
Anna Moraniec


