
KRAJ. Podręcznik wykorzystywany na „wychowaniu do życia w rodzinie” i fakultatywny charakter zajęć nie satysfakcjonują RPO.
Rzecznik Praw Obywatelskich obala mity na temat edukacji seksualnej w szkołach. Podkreśla, że takie zajęcia nie prowadzą do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Mogą za to obniżyć liczbę niechcianych ciąż wśród nastolatek, zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata, a także zmniejszyć skalę homofobii.
Zdaniem RPO, wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna skłania do odpowiedzialnych i przemyślanych decyzji czy zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Chodzi m.in. o obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek, spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat, zakażeń wirusem HIV, zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy, a także liczby przestępstw na tle seksualnym.
Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu lekcje pomagają też rozwijać u młodych osób szacunek do innych oraz samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe i wartościowe relacje.
Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole nie naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – to mit – uważa Rzecznik. Obecnie treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. Jeśli to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. W opinii RPO przyjęte rozwiązania nie satysfakcjonują – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach, jak i ich fakultatywnego charakteru. Z najnowszych informacji WHO wynika, że najlepszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Gwarantuje to dotarcie do szerokiego grona i profesjonalną realizację dostosowanego do wieku programu nauczania.
„Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania i źródłem kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez WHO dla Europy i niemieckie Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat” – czytamy na stronie RPO. To jednak niewłaściwe uproszczenie. Matryca wskazuje na zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględniając je, proponuje, jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Rzecznik podkreśla, że matryca i cała publikacja stanowią jedynie sugestie ekspertów.
wk



5 Responses to "RPO o mitach na temat edukacji seksualnej"