Runął symbol, choć niecały

Tu jeszcze kilka dni temu pracownicy i samochody ustawiały się w kolejkach. Metalowe elementy bram zniknęły na zawsze. Pozostała kamienna ich obudowa i mnóstwo terenu do inwestycji za nią. Fot. Jerzy Mielniczuk
Tu jeszcze kilka dni temu pracownicy i samochody ustawiały się w kolejkach. Metalowe elementy bram zniknęły na zawsze. Pozostała kamienna ich obudowa i mnóstwo terenu do inwestycji za nią. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Inwestorzy przestaną płacić za dojazd do swoich firm, pracownikom ochroniarze nie będą zaglądać do toreb. Po 80 latach ostatecznie rozgrodzony został największy płot w mieście.

O północy z 28 lutego na 1 marca otwarte zostały bramy Huty Stalowa Wola. Broniły olbrzymiego terenu od czasów Zakładów Południowych. Teraz teren ten jest sprzedawany przedsiębiorcom. Ci do ostatniego dnia lutego płacili HSW myto za przejazd jej drogami. Niektórzy przez to rezygnowali z inwestycji.

Teren HSW, następczyni ZP powierzchnią jest porównywany do miasta. Huta po odsprzedaniu zakładów produkujących „cywilne” maszyny budowlane, skupiła się na produkcji zbrojeniowej. Ograniczyła też do minimum teren do tego potrzebny. Pozostały od kilkunastu lat sprzedaje prywatnym inwestorom i miastu.

Wydatek na kupno zwróci się w podatkach
Inwestorzy łakomym okiem patrzyli na hale produkcyjne z doprowadzonymi drogami i torami kolejowymi, ale do inwestycji musieli doliczać koszty dojazdu po drogach i torach HSW, a te nie były małe. Niektórych roczne myto kosztowało więcej niż podatki. Zaczęli domagać się od władz miasta rozwiązania płatnych przejazdów, bo wszak zasilają podatkami kasę miasta. Rozmowy magistratu z HSW trwały kilka lat. Na ich finiszu Huta zgodziła się odsprzedać miastu ok. 4 km dróg asfaltowych za niespełna 0,5 mln zł. To tylko z pozoru dobry interes dla miasta. Do kasy miasta nie wpłyną już podatki od zakupionych nieruchomości, a poza tym dostosowanie dróg do współczesnego standardu będzie kosztować. Wstępnie jest mowa o 13 mln zł. Miasto w tej kwestii liczy na pieniądze z UE, a póki co przystąpiło do mniej kosztownego łatania dziur.

– Nie mamy wątpliwości, że otwarcie tych bram wpłynie na ożywienie gospodarcze terenów pozostających do niedawna za płotem – mówi prezydent Lucjusz Nadbereżny. Na otwarciu bram na razie straciła firma ochroniarska. Część jej pracowników powinna znaleźć zatrudnienie w poszczególnych firmach, które w ostatnich dniach w gorączkowym wręcz tempie ogradzały swoje terytoria. Szczęśliwi są za to pracownicy, gdyż nie będą już upokarzani obowiązkowym zaglądaniem do toreb i wąchaniem wydechu. Fizycznie metalowe wrota zostały zdjęte, ale zabudowa bram została. Są one wszak pamiątką po Zakładach Południowych, które dały życie Stalowej Woli. Równo 80 lat temu.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.