
2 lata temu stracili część zajęć z powodu strajku nauczycieli. Gdy wybuchła pandemia, jak wszyscy uczniowie, przeszli na zdalne nauczanie. Praktycznie przez półtora roku uczyli się w domu. Nie mieli studniówki, ani tradycyjnego pożegnania. Dziś od egzaminu z języka polskiego absolwenci szkół średnich rozpoczynają maturalny maraton, który potrwa do 21 maja. Jutro zmierzą się z królową nauk, a w czwartek z językiem angielski. Matura z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym oraz część ustna
w tym roku są nieobowiąz-kowe.
Zgodnie z wytycznymi wydanymi przez Centralną Komisję Egzaminacyjną, na egzamin mogą przyjść wyłącznie osoby bez objawów COVID-19. W szkole mogą przebywać jedynie osoby zaangażowane w przeprowadzanie matur. Nie mogą też odbywać się inne zajęcia.
Według zaleceń zdający nie powinni wnosić na teren szkoły zbędnych rzeczy, w tym książek czy maskotek. Mają za to korzystać z własnych przyborów piśmiennych, linijki, cyrkla, kalkulatora itd. Co ważne, do momentu zajęcia miejsc przez maturzystów na terenie całej szkoły muszą mieć założone maseczki.
– Jesteśmy gotowi. Wcześniej w pełnym reżimie sanitarnym odbyło się rozdanie świadectw. Nie mogliśmy zorganizować tradycyjnego zakończenia roku szkolnego dla maturzystów. Odbierali świadectwa pojedynczo – mówi Marian Pietryka, dyrektor IX LO w Rzeszowie. Na maturach też najważniejsze będzie bezpieczeństwo. – Uczniowie mają wchodzić trzema wejściami, tak by nie mieli ze sobą bezpośredniego kontaktu. Zachęcamy wszystkich, żeby jeśli tylko nie ma przeszkód zdrowotnych, korzystali z maseczek, bo zdrowie i życie jest najważniejsze – dodaje. Dyrektor IX LO przekonuje, że młodzież pisała próbne egzaminy, więc ma wszystko przećwiczone. Nauczyciele podobnie. Jak w każdej szkole, na wypadek gdyby zachorowali, zapewniono rezerwową kadrę do zespołów nadzorujących.
– Jesteśmy optymistycznie nastawieni. Przeprowadziłem analizę sytuacji dotyczącej osób na kwarantannie i chorych. Uczniowie są w stu procentach zdrowi. Miejmy nadzieję, że nic się nie zmieni
– liczy dyr. Marian Pietryka.
Bez paniki
– U nas wszystko jest dopięte na ostatni guzik – zapewnia Danuta Stępień, dyrektor IV LO. – Dysponuję dużą liczbą klas, więc w każdej pisze po 16 osób – dodaje. Zapewnia, że wszystkie zasady dotyczące reżimu sanitarnego są zachowane.
– Mam 340 maturzystów i do każdego wysłałam najważniejsze informacje. Nie mogą mieć żadnych smartwatchów, komórek. Mają korzystać wyłącznie z własnych przyborów i wody, która nie może stać na stoliku, tylko przy nodze. Wiedzą, którym wejściem wchodzi dana grupa – wylicza Danuta Stępień. – Dziewczyny, które mają długie włosy, powinny je związać lub założyć za uszy – dodaje.
Sporym wyzwaniem jest niedopuszczenie do tworzenia skupisk przed szkołą.
– Przed każdym wejściem, obok dezynfekatora nauczyciel ma pilnować, aby młodzież zachowywała odpowiednie odstępy. Nasz budynek otacza duży teren zielony. Nawet jeśli uczniowie wyjdą, ale będą zachowywać na powietrzu odpowiednią odległość, nic się nie stanie
– zauważa dyrektor IV LO.
– Przerobiliśmy to w ubiegłym roku. Wtedy była panika. Dziś jej nie ma, ale wiemy, że musimy bardzo uważać – podkreśla.
Stawiają na Mickiewicza
Dyrektorzy podkreślają, że to był trudny czas dla maturzystów. Praktycznie półtora roku spędzili w domu. Wcześniej stracili lekcje z powodu strajku nauczycieli.
-W zasadzie nie mieliśmy się kiedy zintegrować. Nie było wycieczek, imprez, nawet studniówki nie mogliśmy zorganizować. Podobno pierwszy raz od stanu wojennego. A na koniec smutne odbieranie świadectw. Dobrze, że przynajmniej piszemy matury w terminie. To stresujące, ale nie chciałabym przeżywać tego, co koledzy przed rokiem – mówi Julka, tegoroczna maturzystka.
Jak ocenia swoje przygotowanie po 3 latach nauki, której daleko do normalności?
– Trudno powiedzieć. Zdalne nauczanie na pewno nie zastąpi rozmowy w klasie. Na początku sporo lekcji przepadało, albo nauczyciele wysyłali zadania na maila, praktycznie nie prowadząc zajęć. Potem się to zmieniło, ale zaległości nadrabialiśmy na własną rękę – nie ukrywa absolwentka liceum. Dlatego w tym roku ma być łatwiej, a egzamin przeprowadzony na podstawie wymagań egzaminacyjnych, a nie podstawy programowej. – Mam nadzieję, że na polskim nie będzie Gombrowicza czy Schulza. Wszyscy się tego boją – śmieje się Julia. – Ale minister obiecał, że gorzej nie będzie, więc liczymy na „Pana Tadeusza”, albo „Dziady”… może jeszcze „Lalkę”, bo poloniści ją „katują” na lekcjach.
Wioletta Kruk



One Response to "Rusza maturalny maraton"