
Dziś w jedenastu województwach, w tym podkarpackim, uczniowie z klas I – III rozpoczynają naukę hybrydową. Połowa uczniów będzie uczyła się w szkole, a połowa – jak dotychczas – w domu, przed komputerem. Decyzję o tym, jak będzie wyglądała nauka w szkołach w maju poznamy najprawdopodobniej pod koniec kwietnia.
Zgodnie z zapowiedzią ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, 26 kwietnia lekcje w systemie hybrydowym w klasach I – III w szkołach podstawowych mają mieć uczniowie w 11 województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim, podlaskim, świętokrzyskim, lubelskim, podkarpackim, małopolskim. W pozostałych regionach zajęcia będą prowadzone na dotychczasowych zasadach, nic się u nich nie zmienia.
Co oznacza nauka hybrydowa w praktyce? Jak tłumaczy resort edukacji, dyrektor szkoły jest zobowiązany do tego, aby ustalić harmonogram zajęć w taki sposób, by zajęcia w szkole miało nie więcej niż 50 proc. uczniów klas I – III oraz co najmniej 50 proc. – zdalnie. Powinien przy tym brać pod uwagę, w miarę możliwości, równomierne i naprzemienne realizowanie tych zajęć przez każdego ucznia.
„Jednocześnie nadal przewiduje się, że świetlice w szkołach podstawowych na obszarze ww. województw będą funkcjonowały dla dzieci rodziców uprawnionych do zapewnienia im opieki i nauki na terenie szkoły, na dotychczasowych zasadach” – czytamy w rozporządzeniu Ministra Edukacji i Nauki.
Opieką świetlicową zostaną objęte również dzieci, które w danym dniu realizują zajęcia na terenie szkoły w związku z nauczaniem w systemie tzw. hybrydowym, o ile rodzice zawnioskują o objęcie ich dzieci opieką.
– Bardzo się cieszę, że córka będzie mogła wrócić do szkoły. W przypadku tak małych dzieci nauka online była wyzwaniem i dla nauczycieli, i dla rodziców. Praktycznie cały czas musiałam być w pobliżu, żeby w razie czego pomóc. A efekty też były różne… – przyznaje mama trzecioklasistki. – Poza tym maluchy ogromnie za sobą tęsknią. Już się nie mogą doczekać, kiedy w końcu się spotkają – dodaje. Wiedzą jednak, że nie mogą się przytulać, muszą zachowywać dystans, dezynfekować ręce, itd.
– Mają to już przetrenowane i, wbrew pozorom, bardzo dobrze sobie radzą z zachowywanie zasad – przekonuje rzeszowianka.
Szkoły też już są przygotowane na powrót swoich podopiecznych. – Organizacyjnie wygląda to bardzo dobrze. Pani dyrektor wysłała wszelkie niezbędne informacje do każdego z rodziców. Wiemy, kiedy nasze dzieci będą uczyły się w szkole, a kiedy w domu – mówi mama uczennicy jednej z rzeszowskich podstawówek. – Pozostaje mieć nadzieję, że uczniowie już na stałe wrócą do swoich klas. A w najbliższych tygodniach również starsi będą mogli uczyć się w murach szkoły.
wk


