Ruszył proces mordercy z Sieklówki

- Nie wiem dlaczego broń wypaliła skoro nikt za spust nie pociągnął - mówił w sądzie Damian P. Fot. Wioletta Zuzak
– Nie wiem dlaczego broń wypaliła skoro nikt za spust nie pociągnął – mówił w sądzie Damian P. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Oskarżony może resztę swojego życia spędzić za kratkami.

W czwartek (29.08.) w krośnieńskim sądzie rozpoczął się proces Damiana P. (42 l.) oskarżonego o to, że 17 grudnia 2012 roku w Sieklówce śmiertelnie postrzelił swoją o rok młodszą konkubinę Magdalenę P. Usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa, nielegalnego posiadania amunicji i broni oraz jej wyrabiania. Do morderstwa się nie przyznaje. – Nie chciałem Magdy zastrzelić, to był wypadek. Kochałem ją, bardzo mi jej brakuje – mówił w sądzie oskarżony. – Chcę, aby ta sprawa zakończyła się jak najszybciej, mogę dostać dożywocie, a nawet karę śmierci. A tak w ogóle to nie chcę mi się żyć w chwili obecnej – dodał. Na piątek (30.08.) planowana jest kolejna rozprawa.

– Damian P., znajdując się w stanie nietrzeźwości i działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swej konkubiny Magdaleny P., skierował w kierunku jej głowy broń długą, samodziałową, jednostrzałową, z przeładowanym pociskiem myśliwskim kaliber 16 milimetrów, niezabezpieczoną. Po czym z odległości kilkudziesięciu centymetrów oddał strzał z tej broni w głowę pokrzywdzonej, powodując obrażenia w postaci licznych, wielofragmentowych złamań kości sklepienia czaszki z przemieszczeniami oraz całkowite wymóżdżenie, co doprowadziło do  natychmiastowego zgonu Magdaleny P. – mówił w czwartek w sądzie Jan Dziuban, prokurator rejonowy w Jaśle. – Ponadto bez wymaganego zezwolenia posiadał w miejscu zamieszkania: ową jednostrzałową strzelbę, sztucer o kalibrze 7,92 milimetrów oraz 289 sztuk różnego rodzaju naboi myśliwskich, sportowych, pistoletowych i pośrednich – dodał.

Tydzień przed tragedią P. wrócił z Niemiec do kraju
Damian P. jest z wykształcenia mechanikiem samochodowym, mieszkał w Sieklówce wraz ze swoją matką. Jest rozwiedziony, ma 14-letniego syna. Od ok. 20 lat wyjeżdżał do pracy w Niemczech, gdzie pracował w ogrodnictwie.

Tydzień przed tragedią wrócił do Polski. Magdalenę P. znał od około 10 lat.

Gdy przebywał w domu w Sieklówce, to Magda przyjeżdżała do niego i mieszkali razem. Natomiast gdy wyjeżdżał za granicę, to ona wracała do swojego domu.

P. zeznał, że chciał tylko wypłoszyć dziki
– 17 grudnia w godzinach rannych pracowałem w garażu, który sprzątałem i przygotowywałem do remontu. W tym czasie Magda była w moim domu. Koło południa poprosiła mnie, abym ją zawiózł do fryzjerki, gdyż chce ufarbować sobie włosy. Nie zawiozłem jej, bo byłem zajęty. Zawiózł ją znajomy. W godzinach popołudniowych pojechałem po Magdę. Zabrałem ze sobą butelkę wódki, którą wypiliśmy, przy czym wcześniej wypiłem jeszcze trzy piwa – mówił Damian P.  – Gdy wróciliśmy do domu, Magda poszła do kuchni robić kanapki, a ja udałem się do kotłowni podłożyć do pieca. Z metalowej szafy wyjąłem strzelbę, załadowałem ją nabojem, który kupiłem na giełdzie w Rzeszowie. Broń ta posiadała blokadę zabezpieczającą przed niekontrolowanym wystrzałem, lecz tej blokady nie włączyłem – wyjaśniał.

„Jak chcesz, to mnie k…a zastrzel…”
– Z załadowaną bronią udałem się do kuchni, Magda przyrządzała jedzenie i była do mnie odwrócona tyłem. Powiedziałem jej, żeby wyszła ze mną przed dom i oddała strzał po to, aby wystraszyć dziki, które dzień wcześniej zryły moją działkę. Strzelała już wcześniej z wiatrówki. Chciałem, żeby pierwsza sobie strzeliła, tak dla przyjemności. Lecz ona odmówiła tłumacząc, że nie pójdzie, gdyż boli ją noga. W pewnym momencie takie słowa wypowiedziała: – Jak chcesz, to mnie k…a zastrzel albo sama się zabiję – wyznał.

– Nie wiem, czy Magda chwyciła za lufę karabinu, czy szarpnęła.  Pamiętam, że nie trzymałem języka spustowego, więc nie wiem dlaczego nastąpił wystrzał – mówił oskarżony. – Magda z rozwaloną głową upadła na podłogę, było dużo krwi. Po wszystkim chciałem odebrać sobie życie – zeznał. – Bronią potrafię się obsługiwać, gdyż przez 18 miesięcy służyłem w wojsku, jednak z żadnej z posiadanych broni nigdy nie strzelałem – zaznaczył P.

Wioletta Zuzak

Leave a Reply

Your email address will not be published.