
BIESZCZADY. Chętnych nie brakuje
W miniony czwartek Bieszczadzka Kolejka Leśna uroczyście zainaugurowała sezon turystyczny. W inauguracyjnym przejeździe do Dołżycy uczestniczyły władze lokalne a także sympatycy kolejek z Polski i Słowacji.
– Tego dnia na stacji w Majdanie k. Cisnej trudno było o miejsce w ciuchci; każdy z odjeżdżających do Balnicy i Przysłupia składów miał komplet pasażerów. Kursowały też drezyny – relacjonuje Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. – Tak naprawdę sezon rozpoczęliśmy już 28 kwietnia i w ciągu tych kilku zaledwie dni przewieźliśmy ponad cztery tysiące pasażerów, a rekordowym dniem był 3 maja, kiedy sprzedano 1650 biletów – mówi z kolei Stanisław Wermiński, prezes Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej.
– Cieszymy się, bo tak duże zainteresowanie kolejką pozwoli nam normalnie funkcjonować. Przypomnę, że jesteśmy jedyną bodaj linią kolejową w kraju, która utrzymuje się bez dopłat budżetowych. Udało nam się natomiast skorzystać z unijnych pieniędzy na remonty obiektów stacyjnych, w tym przede wszystkim parowozowni i dawnej stacji, w której obecnie mieści się ekspozycja muzealna. Najpiękniejszymi jednak eksponatami są parowozy, które ruszyły na trasę – dodaje.
wz


