Ruszyły masowe zwolnienia

Fot. Paweł Galek

DĘBICA, MIELEC, SANOK. Firmy w regionie redukują zatrudnienie. Na bruku znaleźli się już m.in. pracownicy Arkus&Romet Group i Ciarko.

Koronawirus uderza nie tylko w małe przedsiębiorstwa, ale także w duże firmy. Efektem są masowe, jak się okazuje, zwolnienia pracownicze. Arkus&Romet Group, potentat branży rowerowej z Podgrodzia w gminie Dębica, ogłosił, że w pierwszej kolejności „podziękuje” osobom będącym na umowach krótkoterminowych. Potem etat stracą inni. Redukcja zatrudnienia w tej firmie obejmie łącznie 124 pracowników.

Ponad połowa produkcji Arkus & Romet Group trafia na rynki europejskie. Panująca pandemia spowodowała jednak, że większość sklepów z rowerami zamknięto. To samo spotkało duże sieci sportowe zlokalizowane głównie w galeriach handlowych. W tej sytuacji, jak przekonuje firma z Podgrodzia, redukcja zatrudnienia jest nieunikniona.

Dwieście osób na bruk?

W pierwszej kolejności pracę stracą 63 osoby, które są zatrudnione na czas określony. Łącznie przedsiębiorstwo opuści 124 pracowników. – Sytuacja jest trudna. Ponad połowa naszej produkcji rowerów to eksport, który trafia na rynki Europy. W obecnej sytuacji wszystkie kanały dystrybucji zostały sparaliżowane i praktycznie przestały funkcjonować. W związku z tym stanęliśmy przed niewyobrażalnym dotąd problemem i koniecznością decyzji o zwolnieniach grupowych – czytamy w komunikacie Arkus&Romet Group. – Niemniej jednak, nawet w tej trudnej sytuacji chcemy zapewnić, że nadal pracujemy. Realizujemy wysyłki, choć są one zdecydowanie mniejsze, bo jest to związane z mniejszymi odbiorami rowerów. Nie zatrzymaliśmy produkcji. Nasze fabryki pracują przy zmniejszonej wydajności produkcyjnej. Mamy nadzieję, że sytuacja w najbliższych tygodniach się zmieni i będziemy mogli powrócić do stabilnego funkcjonowania – przekazuje zarząd firmy.

Arkus&Romet Group nie jest jedyną firmą z Podgrodzia, który redukuje zatrudnienie. Nieoficjalnie mówi się, że firma AG Motor planuje zwolnic 70 osób. Informację tę na forum Rady Miejskiej potwierdziła przedstawicielka Powiatowego Urzędu Pracy w Dębicy.

W Mielcu cisza. Przed burzą?

W zakładach Specjalnej Strefy Ekonomicznej w sąsiednim Mielcu, póki co, spokój. Potwierdza to Grzegorz Durak dyrektor tamtejszego PUP. – Nie odnotowaliśmy zgłoszeń dotyczących zwolnień. Obserwując rejestrację osób bezrobotnych, można powiedzieć, że ich liczba jest porównywalna do tego, co było w poprzednich miesiącach – oświadczył.

Wszystko wskazuje jednak, że to jest cisza przed burzą. Zdecydowana większość firm funkcjonuje na „pół gwizdka”. Pracowników masowo odsyła się na urlopy. Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z mieleckim oddziałem Agencji Rozwoju Przemysłu, która zarządza SSE. W słuchawce usłyszeliśmy automatyczną sekretarkę, która poinformowała nas, że w związku z zagrożeniem koronawirusem ARP jest nieczynna aż do odwołania.

Czekają na decyzję prezesa

Sanok Rubber Company S.A. (dawny Stomil) to europejski lider w zakresie produkcji wyrobów gumowych, gumowo-metalowych. O tym, że zarząd może szykować zwolnienia dowiedzieliśmy się od pracowników. Problem sygnalizowali już dwa tygodnie temu. – Gdy weszło rozporządzenie, że placówki oświatowe mają być zamknięte powiadomiono nas na zakładzie, że na mistrzówkach są wnioski o opiekę nad dziećmi. Trzeba je sobie pobrać i wypełnić. Pobrałam wniosek, a przy odnoszeniu go usłyszałam, wraz z innymi paniami. – Możecie je złożyć, ale nie macie już po co wracać – relacjonuje jedna z pracownic.

– Niektórzy z pracowników zgłosili ten fakt do związków zawodowych, mieli się tym zająć. Ale do dziś nie wiem tak naprawdę, czy jak wrócę po opiece do pracy, nie będzie na mnie „szukania” na siłę przewinień abym mogła odpokutować za to, że byłam na opiece, którą narzucił nam, de facto, rząd – dodaje nasza rozmówczyni.

Roman Babiak, szef największego związku zawodowego działającego przy fabryce nie chciał komentować sprawy. – Nie będę się wypowiadał, sytuacja jest bardzo skomplikowana, czekam na spotkanie z prezesem, dopiero po tej rozmowie będę mógł coś powiedzieć – skomentował dla Super Nowości.

Spotkanie z prezesem ma się odbyć w tym tygodniu. Wtedy też pracownicy otrzymają informację, co dalej produkcją. Z prezesem Rubber Company mimo kilku prób nie udało nam się porozmawiać. 

Ciarko już zwalnia

Pierwsze zwolnienia ruszyły też w sanockim Ciarko, jednym z trzech największych producentów okapów w Europie. – W poniedziałek wypowiedzenia dostało około 25 osób – mówi nam jeden z pracowników.

Obawiam się, że jedynie kwestią czasu będą kolejne zwolnienia. – Nic oficjalnie nie wiemy, bo zarząd nie informuje nas o swoich decyzjach, ale doszły nas słuchy, że będą zwalniać kolejnych pracowników. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji. Wszyscy się boimy, to naturalne w obecnej sytuacji. Nic już nie jest dzisiaj pewne – rozkłada ręce. 

Jak relacjonuje nasz rozmówca, zakład pracuje na razie w normalnym trybie. – Produkcja trwa, jest nieco mniejsza, ale cały czas pracujemy. Jak długo? Tego nie wie nikt – podsumowuje. 

W Autosanie na razie bez zwolnień

Sanocki Autosan pracuje pełną parą. Spółka, jak informuje Eugeniusz Szymonik, prezes sanockiej fabryki autobusów, prowadzi normalną działalność, realizuje zawarte kontrakty i startuje w przetargach. – Oczywiście w maksymalny możliwy sposób staramy się chronić swoich pracowników, zgodnie z zaleceniami i rekomendacjami odpowiednich organów państwowych. W tym celu wdrożyliśmy odpowiednie procedury – informuje prezes Szymonik. 

Autosan zatrudnia aktualnie ponad 400 pracowników. – Na dziś nie planujemy żadnej redukcji zatrudnienia – zapewnia prezes.

Paweł Galek, Martyna Sokołowska

7 Responses to "Ruszyły masowe zwolnienia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.