Zbigniew N., były już główny inspektor farmaceutyczny został zatrzymany 1 października przez CBA. „Obszerny materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie wykazał, że podejrzany, będąc zobowiązanym do nadzoru nad rynkiem farmaceutycznym, dopuszczał do dalszego działania hurtowni farmaceutycznej i podejmował decyzje korzystne dla przedsiębiorcy pomimo ustaleń pracowników Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu podmiotu”- poinformowało CBA w komunikacie. Zatrzymany usłyszał już zarzuty w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach, między innymi niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. I wszystko staje się powoli jasne. N. przez trzy lata 2016 – 2018 kierował Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym jako pełniący obowiązki. Wcześniej, od 2000 roku współorganizował z GIF-em pełniąc obowiązki Dyrektora Departamentu Nadzoru GIF. Tymczasem przez te wszystkie lata z Polski nielegalnie wywożono leki na kwoty, których wartość oszacowano na 2 mld 40 mln zł (rocznie). Pacjenci zaś mieli i nadal jeszcze mają, mocno ograniczony dostęp do leków, często ratujących życie, i krążyli od apteki do apteki w ich poszukiwaniu (są wśród nich leki onkologiczne, przeciwzakrzepowe, na astmę, cukrzycę, chorobę Parkinsona i Alzheimera, padaczkę). Pierwszą karę za wywóz za granicę produktów leczniczych zagrożonych brakiem dostępności bez zgłoszenia, główny inspektor farmaceutyczny nałożył dopiero 12 września 2018 r (uprawnienia takie miał już w 2015 roku, a dała je ustawa antywywozowa). Kara wyniosła 47,1 mln zł, ale nie nałożył jej już N., ten został bowiem odwołany przez ministra zdrowia, bez podania przyczyn, w maju 2018 roku. Czy celowo przymykał oczy na tzw. „odwrócony łańcuch dostaw”? Z postawionych mu zarzutów jasno wynika, że tak. A przecież „rolą głównego inspektora farmaceutycznego jest zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom poprzez sprawowanie nadzoru i kontroli nad wytwarzaniem i obrotem produktami leczniczymi”, a nie „przymykanie oczu”, na złodziei, którzy z nielegalnego handlu lekami zrobili sobie złoty interes. Co z tego, że od 6 czerwca 2019 r. obowiązują nowe przepisy i za nielegalny wywóz leków można trafić za kratki. Nawet na 10 lat. Do tej pory nikt tam nie trafił. Walka z nielegalnym wywozem leków przypomina mi zatem walkę o dostępność sznurka do snopowiązałki (młodzi tego nie pamiętają). Politbiuro czyli Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, przez dziesiątki lat obradowało, co zrobić, by sznurek był, wymyślało kolejne projekty, scenariusze, wytyczne, plany pięcioletnie, a sznurka bez „załatwiania” nie było. Bo bezkarność rozzuchwala. I nic nie da fakt wprowadzenia do kodeksu karnego odsiadki nawet dożywocia, czy 100 mln zł kary finansowej, jeżeli przez cały czas obowiązywania ustawy nikogo nie zamknięto ani nie puszczono w skarpetkach. Może teraz coś się zmieni?
Redaktor Anna Moraniec



One Response to "Ryba psuje się od głowy"