Rząd drwi z właścicieli siłowni, oni drwią z tego, co robi rząd

Tak niedawno jeszcze, przed wyborami prezydenckimi, premier Mateusz Morawiecki z miną smerfa Ważniaka mówił nam wszystkim, że koronawirus jest w odwrocie, a polski rząd poradził sobie z pandemią najlepiej w Europie! Teraz się okazuje, że dla odmiany wirus jest w natarciu i niestety wygrywa z naszym rządem na wszystkich frontach. Trzeba więc na powrót wprowadzić obostrzenia – w jednych dziedzinach życia mniejsze, w innych większe. W których większe, a w których mniejsze? A to już zależy od widzimisię rządzących. Na pierwszy obostrzeniowy ogień poszły siłownie. No bo wiadomo: normalny człowiek siłowni nie potrzebuje. Wystarczy, że zakupy przyniesie i już! A że tam właściciele takich przybytków „umrą z głodu”? To nieważne przecież i zawsze można ogłosić, że zmarli na covid-19 plus chorobę współistniejącą, nie wspominając, jaka miałaby to być choroba. Właścicielom siłowni nie do śmiechu jest, bynajmniej. Ale poddać się też nie zamierzają i stąd w wielu polskich miastach i miasteczkach siłownie zaczęły „się ogłaszać” jako miejsca …związane z działalnością religijną. Dlaczego? Ano dlatego, że w związku z przeżyciami duchowymi wolno się jeszcze póki co gromadzić.

I tak na przykład Przemyski Ośrodek Sportu i Rekreacji zaprasza już nie na siłownię, a do sklepu sportowego, w którym można testować czas dłuższy nawet „oferowany\’ sprzęt sportowy oraz na spotkania o charakterze religijnym. „Oświecona Lucka i Czcigodna Kasia zapraszają od poniedziałku na wyjątkowe wydarzenia religijne – adoracja maty treningowej. Do GosiAka zapraszamy wyznawców Gumy i Sztangi – „Z guma? zawsze bezpiecznie a dra?z˙ek zawsze dopomoz˙e” – czytamy w poście POSiR na Facebooku, w którym mowa „o drwinie z zaleceń covid-19”. Owszem, spodziewamy się, jak pewnie i sam POSiR, że zaraz się ktoś poczuje urażony w swych uczuciach religijnych, może i w Radzie Miejskiej larum się podniesie, że jak tak można kpić z wartości, sumienia, ducha i wiary i w ogóle.

Prawda jest jednak taka, że takie deklaracje siłowni pokazują w krzywym zwierciadle, bo w krzywym zwierciadle, prawdziwy obraz naszego państwa. Państwa, które – jak to się mówi – chce być bardziej papieskie, niż sam biskup Rzymu. W sytuacji, gdy sami kościelni hierarchowie zachęcają wiernych, by pozostawali w domach i nie uczestniczyli w mszach świętych, udzielają dyspens na owo nieuczestniczenie, rząd do kościoła iść pozwala, ale na siłownię – nie.

Warto zauważyć, że na siłowni hartu ciała nabierają na ogół ludzie sprawni fizycznie, zdrowi i niekoniecznie w zaawansowanym wieku. Do kościoła natomiast często najgorliwiej chodzą seniorzy, osoby nierzadko schorowane – te same, dla których są specjalne godziny zakupów, jako najbardziej narażonych na zakażenie cowvid -19 i najciężej na ogół przechodzących takie zakażenie.

Ktoś rzec by mógł – siłownia jest dla ciała, a kościół dla ducha. Ano prawda, prawda, tylko, że Kościół – tu wielka litera bynajmniej nieprzypadkowo użyta – to nie budynek, tylko wspólnota wiernych. To nie świątynia ją czyni, a duch wiary. Rządzący jednak najwyraźniej uważają inaczej, to i „wyznawcy” wyćwiczonych mięśni i dobrej sylwetki uznali, że ich pasja „podpada” pod światopogląd i mają prawo chadzać do swoich przybytków. Bo przecież wiara wiarą, czy góry ma przenosić, czy sztangi…

Redaktor Monika Kamińska

 

3 Responses to "Rząd drwi z właścicieli siłowni, oni drwią z tego, co robi rząd"

Leave a Reply

Your email address will not be published.