
Wraz z nowym rokiem szkolnym nauczyciele powinni otrzymać 6-procentowe podwyżki. Ich koszt jak zwykle spadł na barki samorządów, którym coraz trudniej pokryć różnice między subwencją oświatową a faktycznymi wydatkami związanymi z edukacją. W Przemyślu i Tarnobrzegu mniej więcej jedna czwarta budżetu na oświatę pochodzi z miejskiej kasy. Z kolei w UM Jasła wyliczono, że w ubiegłym, roku kwoty dopłacane do każdej ze szkół wahały się od „skromnych” 269 tys. zł do… blisko 3 mln zł!
Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli, pensje belfrów są wyższe. Na ile mogą liczyć pracownicy z tytułem magistra? Nauczyciel stażysta zarobi – 2949 zł; nauczyciel kontraktowy – 3034 zł; mianowany – 3445 zł; natomiast dyplomowany – 4046 zł.
Dopłacają po kilka tysięcy do każdego ucznia
W Jaśle już wypłacono nowe wynagrodzenia. „Nie posiadamy danych dotyczących wysokości tej podwyżki, gdyż na dokładne obliczenie jej wysokości wpływa wiele składowych (m.in. ostatnia pensja była średnią wakacyjną, poza tym wynagrodzenie nauczycieli jest różne w danych miesiącach – zależne od nadgodzin, zastępstw itp.).” – czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Agatę Kobę, rzecznik prasową Urzędu Miasta w Jaśle. Jak przyznaje, subwencja oświatowa nigdy nie wystarcza na pokrycie kosztów.
Ile samorząd dokłada do utrzymania poszczególnych szkół? Z danych, które otrzymaliśmy wynika, że dopłata do Szkoły Podstawowej nr 1 w 2019 r. wyniosła „tylko” 269 tys. zł. W przypadku SP nr 4 – 424 tys. zł, zaś SP nr 7 i Zespołu Szkół Miejskich nr 6 było to ponad 0,5 mln zł. Do utrzymania ZSM nr 2 i 5 – ponad 0,6 mln zł. Wbrew pozorom to jednak te niższe kwoty. W 2019 r. do Zespołu Szkół Miejskich nr 1, gdzie uczyło się 318 uczniów Miasto musiało dopłacić 1,211 mln zł. Roczny koszt na jednego ucznia obliczono na ponad 10 tys., z czego 3,73 tys. zł pochodziło z miejskiej kasy.
Kolejne placówki wymagały jeszcze większych nakładów. Na utrzymanie SP nr 2, gdzie uczyło się ponad 650 uczniów z budżetu samorządu poszło 1,45 mln zł. Do każdego ucznia miasto dołożyło 1,8 tys. zł. Najwięcej, bo 2,96 mln zł trzeba było jednak dodać do Zespołu Szkół Miejskich nr 3, w którym kształciło się 592 młodych ludzi. Tutaj dopłata na każdego z nich wyniosła 4,86 tys. zł.
Jedna czwarta funduszy na oświatę z miejskiej kasy
Belfrzy z Przemyśla oraz Tarnobrzega również mogą się cieszyć obiecanymi przez rząd pensjami z wyrównaniem. – Niestety, subwencja oświatowa nie zabezpiecza w pełni wynagrodzeń wraz z podwyżkami – stwierdza Agata Czereba, rzecznik prasowy Urząd Miejski w Przemyślu. Podwyżki wypłacone okresie od września do grudnia tego roku to koszt rzędu 1,7 mln zł.
– Miasto Przemyśl w 2020 r., podobnie jak i w poprzednich latach, dokłada ogromne środki do funkcjonowania oświaty. W bieżącym roku aż 23 proc. wydatków na zadania oświatowe pokrywane jest ze środków własnych miasta, co oczywiście stanowi duże obciążenie dla budżetu – przyznaje Agata Czereba.
Ne lepiej jest w Tarnobrzegu. – We wrześniu 2020 r. koszt podwyżek wyniósł 320 815,16 zł – informuje Wojciech Lis, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Tarnobrzega. Tutaj też otrzymana subwencja oświatowa nie wystarcza na pokrycie kosztów podwyżek dla nauczycieli, a miasto musi liczyć się z dodatkowymi wydatkami związanymi z edukacją. – Samorząd dokłada do oświaty w znacznym stopniu – dla przykładu w 2019 roku na bieżące wydatki oświatowe wydatkowano w Tarnobrzegu kwotę 113,6 mln zł, z czego 26,16 proc. stanowiły środki „dołożone” przez samorząd- podkreśla Wojciech Lis. – Konieczność dofinansowania bieżących wydatków oświatowych na poziomie zbliżonym do 30 mln zł wpływa negatywnie na budżet Miasta, w szczególności na część inwestycyjną budżetu.


