Od zaprzysiężenia nowego prezydenta nie minęły jeszcze nawet 2 tygodnie, a już krzyczą, że Andrzej Duda nie spełnił swoich obietnic. Że nie obniżył wieku emerytalnego, że nie podwyższył kwoty wolnej od podatku i nie załatwił 500 zł na każde dziecko. Mało tego! Zamiast na klęczkach do Berlina, wolał rozpoczynać swoją prezydenturę od wizyty wśród zwykłych Polaków i to jeszcze na Święcie Kaszy!
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Dudę już po kilku dniach sprawowania przezeń prezydentury rozliczają ci, którzy nie odważyli się rozliczyć 5 lat jego poprzednika Bronisława Komorowskiego! Dziś pytają: co Duda da Polsce, a co Podkarpaciu, ale nie pokusili się o choćby podstawowy bilans biernej, jałowej i pełnej kompromitacji prezydentury Komorowskiego. Zabrakło umiejętności, odwagi czy może po prostu Angela nie pozwoliła ruszać swojego pupila?
Jakże śmieszne są głosy, że Duda oszukał Polaków, bo obiecał 500 zł na każde dziecko, a dziś mówi, że do tego potrzebna współpraca z rządem. Toż przecież wiadomo było, że prezydent, ktokolwiek by nim nie został, nie kieruje budżetem państwa i żeby spełnić tego typu obietnice, potrzebna jest polityczna wola rządu i prezydenta. Jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej, po prostu nie zna konstytucji i kompetencji poszczególnych organów państwa.
Przypomnijmy sobie rok 2010, kiedy Komorowski obiecywał studentom większą zniżkę na przejazdy PKP i bilety miesięczne PKS. Była to jedyna spełniona w ciągu 5 lat obietnica Komorowskiego, ale przecież ulgę z 37 do 51 proc. uchwalił nie on jako prezydent, lecz sejmowa większość, którą od 2007 roku dysponują Platforma i PSL.
Podobnie jest w przypadku wieku emerytalnego, kwoty wolnej od podatku oraz pomocy socjalnej dla rodziców. Realizacja postulatów Andrzeja Dudy w tych obszarach uzależniona jest od woli rządu i wiadomo nie od dziś, że ten obecny mu w tym nie pomoże.
Redaktor Arkadiusz Rogowski



29 Responses to "Rząd, prezydent i jego obietnice"