Rząd znowu sięga do kieszeni kierowców

Już za kilka dni kierowcy będą musieli przygotować się na nową opłatę emisyjną i wyższe kary za brak polisy OC. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ, PODKARPACIE. Nowa opłata emisyjna, którą w lipcu zatwierdził prezydent Andrzej Duda, może wpłynąć na wyższe ceny paliw dla kierowców.

Nowy rok zbliża się nieuchronnie w związku z czym kierowcy będą musieli liczyć się z większymi wydatkami. O czym konkretnie mowa? Przede wszystkim o wyższych karach za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC. Spóźnialscy sporo zapłacą, lecz kosztów nie unikną także zwykli posiadacze samochodów. Wszystko za sprawą nowej opłaty emisyjnej.

O wprowadzeniu w życie tzw. opłaty emisyjnej mówi się już od kilku miesięcy. Nowa danina ma docelowo pomóc w rozwoju elektromobilności w Polsce oraz skutecznej walce m.in. ze smogiem. Idea brzmi dość szczytnie, lecz naturalnie nie obędzie się bez kolejnych kosztów dla kierowców. Na czym „parapodatek” będzie polegać? Na doliczaniu do każdego litra benzyny oraz oleju napędowego opłaty w wysokości ok. 8 gr., którą rzekomo obciążone mają zostać koncerny i importerzy. Czy w praktyce rzeczywiście tak będzie? Wydaje się to być wątpliwe. – Obawiamy się, że nowa opłata uderzy w kierowców i w efekcie to oni zapłacą więcej – mówił niedawno dla „Super Nowości” dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z E-petrol.

Opłata emisyjna to nie jedyny kłopot. W związku z coroczną waloryzacją od 1 stycznia zapłacimy więcej za brak obowiązkowej polisy OC. Ubezpieczenie jest wymagane, a za jego niewykupienie grożą mandaty wyznaczane na bazie płacy minimalnej. W 2019 r. wzrośnie ona do 2250 zł, przez co analogicznie wyższe będą kary za brak OC.

Spóźnienie 3-dniowe dla posiadaczy osobówek poskutkuje karą w kwocie 900 zł. Spóźnienie do 14 dni to kara już 2250 zł, natomiast spóźnienie powyżej 14 dni to grzywna 4500 zł. – Kary będą rosły już zaledwie po kilku dniach spóźnienia i niestety cała ich koncepcja uderza mocno w kieszenie kierowców – mówi Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców. – Pamiętajmy, że wszystkie podwyżki służą jednemu celowi jakim jest łatanie budżetu – dodaje.

Kamil Lech

10 Responses to "Rząd znowu sięga do kieszeni kierowców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.