
KRAJ, PODKARPACIE. Wielu ekspertów uważa, że dobrym rozwiązaniem byłoby zlikwidowanie opłaty paliwowej oraz obniżenie akcyzy do poziomu unijnego minimum.
Galopujące stawki paliw od blisko roku przyprawiają kierowców o ból głowy. Rząd twierdzi, że nie ma wpływu na obecną sytuacje, lecz część specjalistów przypomina, że ponad 50 proc. ceny benzyny czy oleju napędowego to zwyczajne podatki. Dlatego odpowiednim wyjściem – mogącym odciążyć Polaków – jest np. likwidacja opłaty paliwowej oraz niewprowadzanie nowych danin, takich jak tzw. opłata emisyjna. Jednak aby do tego doszło trzeba chcieć.
– Niech ta drożyzna na stacjach benzynowych wreszcie się skończy – apelują od miesięcy kierowcy. I wcale nie ma się co dziwić, bo ceny paliw już na początku lata przekroczyły symboliczną granicę 5 zł. Obecnie na Podkarpaciu za litr PB95 trzeba zapłacić średnio 5,05-5,18 zł, za litr PB98 średnio 5,37-5,54zł, za litr ON średnio 4,97-5,16 zł, natomiast za litr LPG średnio 2,27-2,39 zł. Powodów tak wysokich stawek jest kilka, począwszy od niskiej wartości złotówki przez drożejącą ropę naftową, a skończywszy na sankcjach nałożonych na Iran. Jak się okazuje, te czynniki to jednak nie wszystko.
Ponad połowa ceny paliwa to różnego rodzaju daniny takie jak VAT, akcyza czy podatek paliwowy. Pytanie więc, dlaczego rządzący nie obniżą opłat? – W tym momencie mamy niewiele miejsca do regulowania akcyzy, gdyż jej poziom uzależniony jest od stawki minimalnej w Unii Europejskiej – mówi Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z Biura Maklerskiego Reflex. – Mimo to akcyzę na olej napędowy można by było obniżyć o 15 gr, natomiast na paliwo o 5 gr – dodaje. Jak widać, furtka do pewnego manewru więc istnieje, a mając na uwadze obecnie wysokie ceny przy dystrybutorach, 15 gr wydaje się całkiem dużą sumą.
Nowa danina
Na inne rozwiązanie mające odciążyć kierowców wpadli politycy Kukiz’15, którzy jeszcze w maju złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidującej opłatę paliwową. Ostatecznie temat upadł, lecz z obliczeń parlamentarzystów wynikało, że gdyby daninę ostatecznie wycofać, to cena benzyny na każdym litrze zmniejszyłaby się o 13 gr, natomiast cena oleju napędowego spadłaby aż o 29 gr!
Opłaty nie dość, że nie zlikwidowano, to rząd… zafundował Polakom nowy „parapodatek”. Mowa o tzw. opłacie emisyjnej (10 gr za litr paliwa od stycznia), którą teoretycznie na swoje barki mają wziąć koncerny, lecz trudno nie spodziewać się, że z czasem obciążeni nią zostaną po prostu obywatele. – Można przypuszczać, że nową opłatę prawdopodobnie sfinansują kierowcy, zwłaszcza że każdy nowy podatek wpływa na stawki paliwa – wyjaśniał ponad miesiąc temu w rozmowie z „Super Nowościami” Grzegorz Maziak, ekspert rynku paliw z E-Petrol.
Mając to wszystko na uwadze pozostaje więc tylko jedno pytanie – kiedy nasze portfele wreszcie odetchną?
Kamil Lech
KOMENTARZ
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha:
– Ceny ropy naftowej na świecie nie są tak wysokie, abyśmy w Polsce musieli płacić tak wiele za benzynę czy olej napędowy. Oznacza to, że obecne stawki paliw mają swoje źródło głównie w naszym kraju, w podatkach. Jest na to rozwiązanie. Można nieco obniżyć akcyzę, szczególnie że nikt nie karze rządzącym stosować najwyższych progów unijnych. Podobnie jest z opłatą paliwową. To jednak władza musi sama sobie odpowiedzieć na pytanie czy wciąż chce eskalować wysokie ceny.
Kamil Lech



9 Responses to "Rządzący nie chcą ulżyć kierowcom"