
RZESZÓW. Miasto nie może przenieść sprzętu do mrożenia tafli z lodowiska ROSiR w inne miejsce, bo należy on do Resovii.
Mieszkańcy Rzeszowa chcą lodowiska z prawdziwego zdarzenia. Boją się, że miasto, tytułujące się stolicą innowacji, nie będzie miało miejsca, gdzie mieszkańcy bez przeszkód mogą przychodzić na łyżwy. Lodowisko ma w planach budować prywatny inwestor, który wraz z Resovią chce budować centrum handlowo-rozrywkowe Res-Vita na działkach między ul. Wyspiańskiego a al. Witosa.
– Jak dowiedziałem się, że projekt Res-Vita zakłada budowę krytego lodowiska, to razem z innymi zacieraliśmy ręce. Pomyślałem od razu, że nie będziemy już zazdrościć Dębicy, że nawet będę robił zajęcia WF-u dla klas na lodowisku. Jest ono w tym mieście bardzo potrzebne. Dzieci i młodzież garną się do jazdy na łyżwach bardziej niż na basen. Wiem, co mówię – pisze do nas Adam, nauczyciel wychowania fizycznego w jednej ze szkół średnich w Rzeszowie.
I dodaje: – Dowiedziałem się jednak, że zapowiada się na kolejną ściemę w tym mieście. Otóż ma to być lodowisko syntetyczne! Lód syntetyczny ma niewiele wspólnego z prawdziwym lodem i jego naturalnym poślizgiem! Znam naprawdę dobrze temat jazdy na łyżwach, proszę mi wierzyć. W miastach, gdzie takie zakładano, projekty upadały, bankrutowały. Nie ma na nim żadnej frajdy z jazdy. Wiem, bo jeździłem. To jak jazda na nartach po ziemi czy piasku. Druga sprawa to powierzchnia tego lodowiska. Jak znam życie, to wyłożą parę paneli np. 10 m na 15 m i to będzie „nowoczesne lodowisko” – pisze do nas Adam, nauczyciel wychowania fizycznego w jednej ze szkół średnich w Rzeszowie.
Jeszcze dwa tygodnie temu Aleksander Bentkowski, prezes CWKS Resovia mówił dziennikarzom, że kończy się wycinka drzew i za niedługo rozpocznie się przygotowanie dróg dojazdowych do placu budowy. Roboty mają się zacząć wczesną wiosną.
Inwestor i klub sportowy zadeklarowali w umowie z miastem, że w ramach centrum zostanie zbudowane lodowisko. Nie wiadomo jednak, jaka będzie to nawierzchnia – czy sztuczna czy naturalna. Od dłuższego czasu próbowaliśmy się skontaktować z Bentkowskim, ale nie odpowiada na telefony. Wszystko przez roszady na stanowisku prezesa klubu, a następca nie został jeszcze wybrany.
Poślizgamy się do końca zimy
Jak powiedziała nam Katarzyna Pawlak z Biura Prasowego Urzędu Miasta Rzeszowa, lodowisko ROSiR ma funkcjonować jeszcze do końca zimy.
– Teraz na pewno będziemy się starali, żeby przez okres ferii było czynne przez cały dzień – mówi Janusz Makar, dyrektor ROSiR. – Mam nadzieję, że do końca lutego jeszcze się uda, żeby było otwarte. To zależy od pogody – dodaje.
Mieszkańcy, choć narzekają na miejskie lodowisko, które nie ma nawet normalnej szatni, cieszą się, że w ogóle mają się jeszcze gdzie ślizgać. – Czy miasto nie mogłoby wykorzystać całej tej aparatury do zamrażania z tego lodowiska i stworzyć miejskie lodowisko w innym miejscu? – pyta Grzegorz z os. Kmity.
Niestety, miasto nie może tutaj nic zrobić. Radni musieliby podjąć decyzję o budowie naturalnego lodowiska i znaleźć w budżecie pieniądze na ten cel.
– Ten sprzęt do mrożenia tafli jest co prawda w pełni sprawny, ale to wszystko należy do Resovii – tłumaczy Makar.
W ramach Res-Vity poza lodowiskiem ma też powstać tor do jazdy na łyżworolkach, ścianka wspinaczkowa, część handlowa i hotel z restauracją, z okien której będzie można oglądać zawody, które odbywają się na stadionie.
Blanka Szlachcińska



8 Responses to "Naturalne lodowisko tylko do końca lutego. Co potem?"