Rzeszów chce do ekstraklasy, tylko nie ma kasy…

Jeśli w Rzeszowie zacznie funkcjonować klub ekstraklasy na bazie sukcesu Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, piłkarze Resovii i Stali zostaną wypchnięci na sportową pustynię. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. Resovia i Stal Rzeszów z niepokojem nasłuchują wieści z ratusza, gdzie zamarzono o spółce z Termalicą.

Termalica Podkarpacie Rzeszów – tak miałaby się nazywać drużyna, która już od następnego sezonu grałaby w ekstraklasie. Mrzonki? Niekoniecznie.

Pierwszoligowa Termalica Bruk-Bet Nieciecza to dziś chyba najpoważniejszy kandydat do gry w ekstraklasie. Trener Kazimierz Moskal zbudował mocną drużynę, ale podtarnowska wioska raczej nie pójdzie śladem niemieckiego Hoffenheim. Infrastruktura wciąż nie spełnia najwyższych standardów i klub może zapomnieć o otrzymaniu licencji.

Gdzie zagra Termalica?
Po wywalczeniu awansu Termalica stanie się zatem łakomym kąskiem dla gmin bądź klubów marzących o ekstraklasie. Oczywiście beniaminek mógłby występować pod własnym szyldem. Taka operacja dla właścicieli klubu Krzysztofa Witkowskiego i jego żony, Danuty, byłaby kosztowna, ale możliwa do przeprowadzenia. Finanse nie są aż takim problemem i być może sponsorzy zdecydują się na grę w Krakowie, Kielcach bądź Tarnowie. Sęk w tym, że pod Wawelem, gdzie mają Wisłę i Cracovię, na mecze Termaliki nie przyjdzie pies z kulawą nogą. W Kielcach jest Korona, a w Tarnowie stadion Unii musiałby być dopuszczony do rozgrywek warunkowo. W tej sytuacji szanse Rzeszowa nie są znowu takie małe.

Każdy po 5-6 “baniek”
Prezydent Tadeusz Ferenc chętnie obejrzałby z trybun Stadionu Miejskiego mecz ekstraklasy. Nie tak dawno ratusz sondował możliwość przejęcia Polonii Warszawa, ale gdy okazało się, że trzeba byłoby spłacić milionowe zobowiązania prezesa Ireneusza Króla, sprawa upadła. Z wykorzystaniem ewentualnego sukcesu Termaliki też może być kłopot, choć z naszych informacji wynika, że rozmowy są zaawansowane. Plan zakłada stworzenie triumwiratu. Budżet klubu miałby wynosić ok. 15-18 milionów złotych (bez pieniędzy z Canal Plus) i pochodzić z trzech źródeł: od firmy Termalica Bruk-Bet, Adama Górala, szefa Asseco Poland i miasta Rzeszów. Każdy z tych podmiotów miałby wnieść do klubu jednakową kwotę. Dla biznesmenów rzecz do przeskoczenia, dla miasta – niekoniecznie. Rzeszów rocznie przeznacza na Resovię, Stal i inne swoje kluby raptem 550 tysięcy zł. Dla porównania, w kilka razy mniejszym Tarnobrzegu dotacja dla piłkarzy wynosi ok. 480 tysięcy zł. Wtajemniczeni twierdzą jednak, iż Ferenc byłby w stanie znaleźć dla projektu sponsorów.

Resovia i Stal się boją
Wyobraźmy sobie, że to się udaje i latem Rzeszów staje się miastem posiadającym drużynę w ekstraklasie. Jest zespół, nie ma kibiców. Tych rozśpiewanych, bo Legia, Lech czy Wisła ściągną na trybuny kilka tysięcy spragnionych dobrego futbolu sympatyków (Stadion Miejski uzyskałby warunkową licencję).

Termalica Podkarpacie Rzeszów to byłby jednak gwóźdź do trumny Resovii i Stali. Największe rzeszowskie kluby straciłyby zapewne dotacje z miasta i znakomitą większość sponsorów. Występowałyby co najwyżej w trzeciej lidze (de facto czwartej) i sezon po sezonie traciły na znaczeniu. Wiemy, że się boją. W mieście innowacji od czasu do czasu realizuje się bowiem nawet najbardziej absurdalne pomysły.

Tomasz Szeliga

16 Responses to "Rzeszów chce do ekstraklasy, tylko nie ma kasy…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.